Uszkodzenie szlabanu

  • Autor wątku Autor wątku CiasnyBaniak
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
C

CiasnyBaniak

Użytkownik
Dołączył
11.2014
Odpowiedzi
40
Dzień Dobry

Muszę rozstrzygnąć przypadek uszkodzenia szlabanu.
W załączniku poniżej, przesyłam video z zajścia.
Moim zdaniem winna tutaj jest instalacja szlabanu który uderza w samochód bez ostrzeżenia.
Kierowca nie spodziewa się opuszczającego szlabanu. Bariera optyczna wyłączająca opuszczanie, powinna działać wcześniej lub szybciej do tego lampa ostrzegawcza jest zasłonięta przez mur. Wspólnota chce obciążyć kierowcę za wymianę szlabanu. Proszę o obiektywną ocenę sytuacji.

https://www.dropbox.com/scl/fi/vwcx2ifr5hk2nc9wc68bi/1.mp4?rlkey=tnz2e6wt28ytygr0gfk3ib7ln&dl=0
 
Hmmm... nie jestem przekonany czy kierujący jest niewinny.
Zastosowałbym tutaj przepisy PoRD - oczywiście dotyczące przejazdów- ale jednak istniejące, które zabraniają wjazdu gdy tylko rozpocznie się opuszczanie szlabanów.
Na nagraniu kierujący miał dużo czasu na reakcję. Refleksem się nie popisał. Dobrze, że to jednak nie przejazd kolejowy - a tylko wjazd na parking.
To moje luźne dywagacje nie poparte żadnym doświadczeniem w rozstrzyganiu podobnej sytuacji.
 
Jak dla mnie wina kierowcy ewidentna. Wjechał na pełnej gnidzie w praktycznie zamknięty już szlaban. Przed szlabanem nawet nie zwolnił, co w takiej sytuacji jest absolutnie standardem. „ Kierowca nie spodziewa się opuszczającego szlabanu”- tego pozwól, że nawet nie skomentuję
 
Ostatnia edycja:
Zastanawiam się jak można mieć wątpliwości co do winy. Tylko i wyłącznie wina kierowcy. Jak można nie wiedzieć opuszczającego się szlabanu? Może zamiast patrzeć w telefon należałoby by obserwować drogę?
 
Wyobraź sobie że szlaban zamknął by się pół sekundy później, uderzył by w drabinę na środku pojazdu, a może dalej- na samym końcu- To też wina kierowcy ? On ma przed szlabanem uciekać ?
Kierowca nie uderzył w zamknęty szlaban tylko opadający, to jest zasadnicza różnica. Zauważcie że na przejeździe kolejowym zanim bariera sie zamyka zapala się czerwone światło które pali się ok 10s zanim szlaban sie opuści. Czy wysokie auto w które by przywaliła bariera ma przewidzieć to ze szlaban nagle ruszy ? Dodatkowo przez szlabanami stosuje sie znak "szlaban"
 
Szlaban był w ~80% zamknięty w momencie wjazdu samochodu.
Szlaban nie uderza auta bez ostrzeżenia.
Czujniki są równolegle z opadającym szlabanem, wiec uchronily by uderzenie w środek lub tył auta.
 
CiasnyBaniak napisał:
Zauważcie że na przejeździe kolejowym zanim bariera sie zamyka zapala się czerwone światło które pali się ok 10s zanim szlaban sie opuści."

Nie na każdej kategorii przejazd ma światła. Jak się nie mylę kategorii A nie ma sygnalizatora tylko rogatki.
W 0:08 nagrania szlaban zaczyna się opuszczać co dla mnie oznacza zakaz wjazdu. Zero reakcji kierującego, choć miał i widoczność i miejsce do spokojnego zatrzymania przed szlabanem.

CiasnyBaniak napisał:
Czy wysokie auto w które by przywaliła bariera ma przewidzieć to ze szlaban nagle ruszy ? Dodatkowo przez szlabanami stosuje sie znak "szlaban"

Oceniamy konkretne zdarzenie. Gdyby kierujący minął kabiną szlaban, zatrzymałby się na środku itp. - i szlaban zacząłby się opuszczać w ten sposób, że ni byłby w stanie zauwazyc - sytuacja byłaby odmienna. Ten wyraźnie nie obserwował z odpowiednią uwagą przedpola pojazdu.
 
Ostatnia edycja:
Masz 4 niezależne opinie, że wina kierowcy, plus roszczenie wspólnoty, które uznają kierowcę za winnego zdarzenia. Chyba rozumiesz, że to dość jednoznaczne? Na przyszłość. Widzisz szlaban, to zwalniasz, a nie bez żadnego zastanowienia wbijasz się z pełną prędkością.
 
To nie ja byłem kierowcą. Przyjmuje opinię ze winny kierowca, choć uważam że wina nie jest jednoznaczna.
 
Jest jak najbardziej jednoznaczna. Jak samochód był ok 10 m przed szlabanem on zaczął się zamykać. Było naprawdę dużo czasu żeby zareagować i się zatrzymać. Zapytaj się kolegi co robił w tym czasie.
 
Kierowca skręca w bramę ze szlabanem, więc powinien zwrócić uwagę, czy szlaban się nie zamyka. Ten z wideo nie wiem gdzie patrzył, ale na pewno nie na drogę. 100% winy.
 
Dlaczego wszyscy tutaj w ogóle dyskutują o winie? Przecież on odpowiada na zasadzie ryzyka, a przyczynienie się poszkodowanego do szkody NIGDY nie jest w sądach ustalane na 100%, chyba że poszkodowany działałby w warunkach winy umyślnej. Płacić musi, pytanie tylko czy całość, czy można miarkować. Pozdrawiam kierowcę pojazdu wprawianego w ruch za pomocą sił przyrody :P
 
Skąd pomysł że wina nie jest ustalana na 100 procent? Z tego co piszesz to każde wyjechanie z podporządkowanej i doprowadzenie do kolizji jest rozpatrywane przez sądy jako jego wina ale nie na 100 procent gdyż nie była to wina umyslna. Bo przecież nie wjechał w niego specjalnie.
 
Ostatnia edycja:
Pejotwroc napisał:
Skąd pomysł że wina nie jest ustalana na 100 procent? Z tego co piszesz to każde wyjechanie z podporządkowanej i doprowadzenie do kolizji jest rozpatrywane przez sądy jako jego wina ale nie na 100 procent gdyż nie była to wina umyslna. Bo przecież nie wjechał w niego specjalnie.

Poczytaj sobie o odpowiedzialności na zasadzie ryzyka, przy kolizji gdy oba pojazdy odpowiadają na zasadzie ryzyka stosuje się zasadę winy. To mamy do czynienia z inna sytuacją, poszkodowanym jest właściciel szlabanu i jego przyczynienie się do powstania szkody nie będzie ustalone na 100 %, jeśli założymy że do szkody w ogóle się przyczynił. Jeszcze raz: 100% to chodziło o przyczynienie się poszkodowanego przy ustalaniu miarkowania szkody, nie o winę. Umyślność i nieumyśność w tym kazusie nie ma znaczenia.
 
Ostatnia edycja:
Sugerujesz, że jak wjade komuś w płot, bramę, rozjade rabate, psa czy co tam sobie wymyślisz to jeżeli nie zrobiłem tego umyślnie, to nie odpowiadam za wyrządzone szkody w 100%? Bardzo ciekawa teoria, możesz wskazać chociaż jedno orzeczenie sądowe potwierdzające takie rozumowanie?
 
Lovor napisał:
Sugerujesz, że jak wjade komuś w płot, bramę, rozjade rabate, psa czy co tam sobie wymyślisz to jeżeli nie zrobiłem tego umyślnie, to nie odpowiadam za wyrządzone szkody w 100%? Bardzo ciekawa teoria, możesz wskazać chociaż jedno orzeczenie sądowe potwierdzające takie rozumowanie?

Jeszcze raz... Nie odpowiadasz w 100% jeżeli poszkodowany przyczynił się do powstania szkody, wtedy można odpowiedzialność miarkować.
 
Powrót
Góra