D
Detego
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 08.2010
- Odpowiedzi
- 6
Współpracuję z gazetą lokalną (obejmuje teren pewnego powiatu), która ma nakład 6 tys. W pewnym artykule w wypowiedzi użyłem imię i nazwisko czytelnika, który zgłosił problem, czyli
- bla bla bla - mówi Jaś Kowalski.
Po ukazaniu się tego artykułu miałem telefon od tej osoby z pytaniem jakim prawem użyłem jego nazwiska. Fakt, w rozmowie z tą osobą nie zapytałem, czy mogę użyć jego nazwiska, ale i też sama osoba nie zabroniła mi tego. Powiedziała mi, że teraz złoży sprawę do prokuratury, bo twierdzi, że została oczerniona.
Co mi za to grozi? Najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że to nie ja umieściłem w artykule nazwiska. Wysłałem tekst do mojego prowadzącego w fofmie:
- bla bla bla - mówi mieszkanka osiedla.
Po czym miałem tel od przełożonego, że lepiej dla tekstu, jeśli rozmówcy są z imienia i nazwiska. Pod presją podałem mu przez telefon te dane i on je dopisał. Wiem, moja wina, bo mogłem odmówić. Także co mi teraz grozi? I jak mogę tę sprawę pokierować?
Nigdy wcześniej nie miałem konfliktów z prawem, chyba, że za prędkość ;]
Bardzo proszę o odpowiedź
- bla bla bla - mówi Jaś Kowalski.
Po ukazaniu się tego artykułu miałem telefon od tej osoby z pytaniem jakim prawem użyłem jego nazwiska. Fakt, w rozmowie z tą osobą nie zapytałem, czy mogę użyć jego nazwiska, ale i też sama osoba nie zabroniła mi tego. Powiedziała mi, że teraz złoży sprawę do prokuratury, bo twierdzi, że została oczerniona.
Co mi za to grozi? Najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że to nie ja umieściłem w artykule nazwiska. Wysłałem tekst do mojego prowadzącego w fofmie:
- bla bla bla - mówi mieszkanka osiedla.
Po czym miałem tel od przełożonego, że lepiej dla tekstu, jeśli rozmówcy są z imienia i nazwiska. Pod presją podałem mu przez telefon te dane i on je dopisał. Wiem, moja wina, bo mogłem odmówić. Także co mi teraz grozi? I jak mogę tę sprawę pokierować?
Nigdy wcześniej nie miałem konfliktów z prawem, chyba, że za prędkość ;]
Bardzo proszę o odpowiedź