używane auto po dwóch latach okazało się pokolizyjne

  • Autor wątku Autor wątku Nieposłuszny
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
N

Nieposłuszny

Użytkownik
Dołączył
09.2012
Odpowiedzi
49
Witam,
w czerwcu 2013 roku zakupiłem autko. Sprzedawca zapewniał, że autko jest w porządku, kontaktowałem się z nim wiele razy telefonicznie i mailowo, gdyż autko było ponad 600km od miejsca mojego zamieszkania. Otrzymałem jedynie informację o wymienionej przeniej szybie (odprysk, kamień spod koła) i malowanym słupku od strony kierowcy (klamra odpadła od ciężarówki i uderzyła w niego). Nie było mowy o jakim kolwiek wypadku czy kolizji - auto od nowości w jednej rodzinie, z salonu dealera przez ojca, potem brata, kuzyna i do sprzedającego. Po prawie dwóch latach użytkowania przy drobnej usterce wyszła cała prawda. Awaria wentylatora chłodnicy, przy wymianie którego musiałem demontować cały pas przedni pokazała historię auta. Przednia belka jest zgięta, kolizja czołowa. Mocowanie do ramy od strony kierowcy zgięte, robione i malowane, przez co delikatna rozbierzność w dopasowaniu reflektora do linii nadwozia (myślałem, że to przez pęknięte mocowanie). Auto przed zakupem sprawdzone w serwisie, ale faktycznie bez demontarzu pasa przedniego i obudowy z plastików nie można było tej wady zobaczyć. Żaden mechanik przez dwa lata tego nie widział.

Auto teraz w moich oczach i nie tylko straciło wiele na wartości, jak również moje zaufanie co do niego się obniżyło, zwłaszcza, że wożę nim swoje bezcenne dwuletnie dziecię.

Proszę o pomoc, czy cokolwiek da się jeszcze z tym zrobić?

Pozdrawiam!
 
Czy potrafisz wykazać zapewnienie sprzedawcy o braku napraw blacharsko - lakierniczych?
 
W umowie oczywiście masz wpisane, że auto jest bezwypadkowe?
 
Moim zdaniem niestety już nic nie zrobisz.
 
loco1 napisał:
Czy potrafisz wykazać zapewnienie sprzedawcy o braku napraw blacharsko - lakierniczych?

Ciężko powiedzieć, bo auto nie było naprawiane blacharsko-lakierniczo, po za malowanym wspomnianym słupkiem. Peugeot 307 jest obudowany plastikami, zostały jedynie wymienione przednie plastiki (błotnik i atrapa) w kolorze. Nic po za tym nie było uszkodzone z elementów blacharskich (maska cała, boki również plastikowe nietknięte). Uszkodzonym elementem jest belka przednia, ta na 'harmonijkach' energochłonnych znajdująca się pod plastikami (obudowana z każdej strony, bez demontażu plastików nie dojrzy się jej z żadnej strony). Uderzenie spowodowało jej odkształcenie jak i jednego elementu mocującego. Komora silnika nietknięta. Poduszki niezdetonowane.

arturoooo napisał:
W umowie oczywiście masz wpisane, że auto jest bezwypadkowe?

Auto jest bezwypadkowe. Tylko wyszło, że jest pokolizyjne.


Obawiam się, że żadnego zapisu nie mam. Jedynie mogę gdzieś mieć na starym komputerze printscreeny z oferty allegro, gdzie auto było wystawione, ale nie mam gwarancji, musiałbym wiele szukać.

Rozumiem, że bez tego nic dobrego?
 
liczy się tylko to co zawiera umowa. W ogłoszeniach itp ofertach można pisać bajki. W Polsce np wszystkie są bezwypadkowe, a żaden samochód nie ma więcej niż 200tys km, nie ważne czy rocznik 1992 czy 2009r. heh
 
Jak udowodnisz że to nie stało się Tobie podczas użytkowania ?
 
opania napisał:
liczy się tylko to co zawiera umowa

Umowa K-S była standardową umową na wzór zaczerpnięty z internetu.

opania napisał:
W ogłoszeniach itp ofertach można pisać bajki.

O proszę, tego nie wiedziałem. Cenna życiowa lekcja.

andrew_1975 napisał:
Jak udowodnisz że to nie stało się Tobie podczas użytkowania ?

Nie wiem, podłączę się od wariografu, pełną historią serwisową auta w ASO odkąd go przejąłem, kompletem zniżek OC/AC... czy to naprawdę ma znaczenie? Czy ja muszę udowadniać swoją niewinność?!
 
Sytuacja wygląda następująco: kupiłeś auto i jest w nim coś, o czym wcale sprzedawca nie zapewniał, że nie miało być. Sam również nie zadbałeś o uzyskanie takiego zapewnienia.
Do kogo zatem i o co chcesz mieć pretensje i roszczenia? Tym bardziej, że rękojmia już minęła...
 
loco1 napisał:
jest w nim coś, o czym wcale sprzedawca nie zapewniał, że nie miało być. Sam również nie zadbałeś o uzyskanie takiego zapewnienia.

Wręcz przeciwnie, sprzedawca zapewniał, że auto nie brało udziału w żadnym zdarzeniu drogowym, po za wyżej opisanymi. Żaden wypadek, żadna kolizja. Ja auto również sprawdzałem i mechanicy, ani diagności nie widzieli uszkodzonego elementu, który jak już pisałem, naturalnie w tym aucie jest ukryty.

Oczywiście nie mam takich zapewnień na umowie, więc rozumiem, że nic nie wskuram, nawet jeśli sprzedający zataił specjalnie prawdę (o czym oczywiście nie mogę mieć pojęcia)?
 
Dziękuję wszystkim serdecznie za pomoc.

Teraz wiem na czym stoję. Tak jak pisałem, cenna życiowa lekcja, już doskonale wiem jak sprzedawać w PL samochody z historią, po cenie bezkolizyjnego.

Pozdrawiam!
 
Ostatnia edycja:
Niestety tak to wygląda w Polsce. Obejrzyj sobie na TVN Turbo Kamera.

http://player.pl/programy-online/turbo-kamera-odcinki,249/

Do Polski sprowadza się dwa rodzaje samochodów powypadkowe lub z przekręconymi licznikami. Można kupić dobry samochód krajowy, ale za dobre auto trzeba dużo, dużo zapłacić. Auta szuka się drogo! Wtedy jest dobre. Jak np masz Toyote Yaris i ceny zaczynają sie od 20tys do 33tys zł (za ten sam rocznik i przebieg) to zgadnij które są dobre od prywatnych osób, a które są po wypadkach, stłuczkach, naukach jazdy czy wypożyczalniach.
 
Drogi Opania, samochód był krajowy, wyjechał z Polskiego salonu i właścicieli miał tylko w PL, w jednej rodzinie. Wszystko widnieje w karcie pojazdu, pojazd sprawdzany w ASO po VIN i dalej tam serwisowany. Nawet ASO nie zauważyło przez dwa lata owego 'szczegółu'. Przejadę się do nich na dniach i dowiem, jak bardzo ten defekt obniża bezpieczeństwo auta.
 
Powrót
Góra