w sprawie prywatnego aktu oskarżenia, o 216 1 k.k.

  • Autor wątku Autor wątku maciek_b
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

maciek_b

Nowy użytkownik
Dołączył
04.2008
Odpowiedzi
3
Zostałem oskarżony o zamieszczenie wulgarnego i obraźliwego komentarza na popularnym portalu n-k, o oskarżycielce prywatnej, że "kłamie, nie dostała się na dzienne, a po drugie się puszc... Życie to dziw.., musi mieć alfon.." (bez kropek). Zostałem również zasądzony na rzecz oskarżycielki prywatnej kosztów procesu - 300 zł.

Komentarz został umieszczony na profilu kogoś z rodziny oskarżonej. Miał to być żart dotyczący wyzywającego aktualnego zajęcia wpisanego w profilu oskarżonej, cytuje:
"Wchodzę do windy w T-16, naciskam "6". Wchodzi ze mną jakiś chłopak, naciska "9". Nie żeby mi się głupio zrobiło.. ;]".

W sprawie załagodzenia sprawy skontaktowałem się z mecenasem oskarżonej, który podczas rozmowy telefonicznej zaproponował mi tysiąc złoty za koszt ugody. Kazał mi przedzwonić po kilku dniach. Gdy to uczyniłem tym razem zaproponował 2 tys. złoty za ugodę twierdząc, że jeżeli nie zapłacę, będą walczyć o pieniądze na cele społeczne i zapłacę znacznie więcej.

Nigdy nie byłem karany. Jestem w dramatycznej sytuacji finansowej. Mój ojciec zginął w wypadku samochodowym. Mam 21 lat i w tym roku bronię licencjat stąd tak mi zależy, żeby nie być karanym i dojść do ugody, by móc pracować w zawodzie. Jestem młody, cała przyszłość przede mną, poniosło mnie. W tej chwili nie pracuje. Co mam zrobić w tej sytuacji? Czy 2 tysiące złotych, które doprowadzi mnie do ruiny finansowej (kredyt) jest odpowiednią kwotą za ugodę? Jak mam się zachować w tej sytuacji? Czy print screen jest wystarczającym dowodem w sprawie?

Jestem bardzo zasmucony. Dodajecie mi otuchy. Proszę o pomoc.
 
To trudno powiedzieć czy wystarczającym, acz istnieją dalsze możliwości dowodowe - logowania i takie tam.
Co do ugody to istotą jej jest właśnie to, że nie da się określić ile ona powinna wynosić.
Proponuję na razie targowac się z mecenasem.
 
I jeszcze jedno bardzo ważne pytanie - mecenas nakazał mi wpłacić kwotę 2 tys. złotych na 10 dni przed posiedzeniem pojednawczym. Obiecał, że wystawi mi pokwitowanie. Mam się potem pojawić na posiedzeniu pojednawczym i powiedzieć formułkę słów od mecenasa. Czy w świetle prawa jest to uczciwe? Czy mogę zostać oszukany i czy w takiej sytuacji sąd może doprowadzić do rozprawy i skazania mnie? Z góry dziękuje za podpowiedzi, sa one dla mnie bardzo cenne.
 
Tak, teoretycznie może dalej domagać się skaznia.
 
Więc płacić 10 maja (11 dni przed posiedzeniem pojednawczym) jak nakazuje mecenas czy po prostu czekac az do posiedzenia i z nikim sie nie kontaktowac?
 
Powrót
Góra