Wady na lakierze

  • Autor wątku Autor wątku piorunm
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
P

piorunm

Użytkownik
Dołączył
10.2011
Odpowiedzi
33
Witam, żeby nie zakładać nowego tematu piszę tutaj.
Zaznaczam, że przed napisaniem tematu zapoznałem się ze wszystkimi podobnymi tematami na forum i innymi artykułami o takiej tematyce w internecie.
Mianowicie moja sprawa wygląda następująco:
16 miesięcy temu podpisałem umowę leasingową na zakup samochodu dostawczego w krajowym salonie samochodowym. (samochód fabrycznie nowy) Niedawno dostrzegłem w wielu miejscach samochodu bomble na lakierze, które wskazują na perforację lakieru przez rdze. Bomble są w wielu miejscach samochodu (drzwi tylne, drzwi boczne przesuwne, panele boczne przestrzeni ładunkowej...) bomble nie pojawiają się gdzieś gdzie mogła dostać się woda, np. na styku z klamką czy innymi elementami szczególnie narażonymi na rdze. Pojawiają się np. na środku panelu bocznego. W jednym miejscu lakier już nawet odstrzelił odsłaniając gołą blachę... :rolleyes:
Po lekturze wiem, że jedyne na co mogę liczyć to naprawa przez dealara. Byłem w tej sprawie u niego, nie wydawał się zaskoczony ani przejęty, podejrzewam, że nie jestem pierwszym klientem w tej sprawie. Kazał umówić się na naprawę i zostawić samochód na 2-3 dni.
Wiem, że sprawa utraty wartości samochodu też jest mocno dyskusyjna. Boje się, że w przyszłości, po naprawie samochód będzie odbierany przez potencjalnych kupujących jako mocno powypadkowy. Będzie lakierowany w wielu miejscach... Odczyt z czujnika lakieru będzie dawał wskazania rzędu 150-160μm, gdy fabrycznie lakierowane części obecnie mają 75-85μm
Druga sprawa to sprawa samochodu zastępczego. Jak pisałem jest to samochód dostawczy i jak można wnioskować codziennie zarabia na siebie. Nie mogę pozbawić firmy samochodu na 2-3 dni, wiązało by się to dla mnie z dużymi stratami. Gdy pytałem dealera o samochód zastępczy w trakcie naprawy (której nie czuje się winny i wolałbym, żeby jej wcale nie było) powiedział, że może mi zaproponować samochód za 250zł netto za dobę... Jest to dla mnie coś niezrozumiałego.

Proszę o porady, czy faktycznie jest tak jak mówi dealer i nic więcej w tej sprawie nie mogę zrobić, tylko cieszyć się, że naprawi mój samochód w ramach gwarancji, który po niemal 1,5 zaczął rdzewieć na całej powierzchni...

Dziękuje i pozdrawiam.
 
RE: Wady na lakierze - Nowy Volkswagen!

piorunm napisał:
i nic więcej w tej sprawie nie mogę zrobić

Możesz sprzedać i kupić innego producenta.
 
RE: Wady na lakierze - Nowy Volkswagen!

arturoooo napisał:
Możesz sprzedać i kupić innego producenta.

Czy Pana post wnosi coś do sprawy?
Uprzedzając kolejne Pana mądrości uprzedzam, iż wiem również, że mogę oddać go na złom lub zrzucić ze skarpy...
 
RE: Wady na lakierze - Nowy Volkswagen!

piorunm napisał:
powiedział, że może mi zaproponować samochód za 250zł netto za dobę... Jest to dla mnie coś niezrozumiałego.

Co jest dla ciebie nie zrozumialego?

Masz w umowie zawarty punkt mowiacy o tym, ze ci sie nalezy samochod zastepczy na czas naprawy?
 
RE: Wady na lakierze - Nowy Volkswagen!

Nie.
Ale nie ma też punktu, ani adnotacji, która mówi, że będę musiał zapłacić za samochód zastępczy w razie naprawy z winy producenta.
 
RE: Wady na lakierze - Nowy Volkswagen!

piorunm napisał:
Nie.
Ale nie ma też punktu, ani adnotacji, która mówi, że będę musiał zapłacić za samochód zastępczy w razie naprawy z winy producenta.

To jest całkiem logiczne. Bo dlaczego miałby być taki punkt?
 
RE: Wady na lakierze - Nowy Volkswagen!

arturoooo ale te dwa twoje posty są kompletnie nie logiczne,bo raz piszesz że:

arturoooo napisał:
Masz w umowie zawarty punkt mowiacy o tym, ze ci sie nalezy samochod zastepczy na czas naprawy?

Żeby potem napisać:

To jest całkiem logiczne. Bo dlaczego miałby być taki punkt?



Wysłane z mojego Lenovo TB2-X30L przy użyciu Tapatalka
 
RE: Wady na lakierze - Nowy Volkswagen!

Morgan41 napisał:
arturoooo ale te dwa twoje posty są kompletnie nie logiczne,bo raz piszesz że:

Ja zawsze każdą umowę negocjuję. Zawsze mam jakieś propozycje lub paragrafy chroniące moje interesy.

Jesli umowa w jakiś sposób mi nie odpowiada to po prostu jej nie zawieram.

Jesli autor tematu nie zadbał o swój interes to wyszło jak wyszło.

Logiczne jest, że sprzedający chroniąc swoje interesy umowę przygotuje tak żeby kupujacy miał same obowiązki, nakazy i zakazy..

Ja po prostu nie rozumiem zdziwienia i oburzenia autora watku, że może dostać samochód ale odpłatnie.

I wyszło jak wyszło.
 
Ostatnia edycja:
RE: Wady na lakierze - Nowy Volkswagen!

arturoooo napisał:
Ja zawsze każdą umowę negocjuję. Zawsze mam jakieś propozycje lub paragrafy chroniące moje interesy.

arturoooo napisał:
Jesli autor tematu nie zadbał o swój interes to wyszło jak wyszło.

Idąc Twoim tokiem myślenia powinienem z góry założyć, że samochód zacznie rdzewieć/popsuje się po roku użytkowania lub idąc bardziej paradoksalnie zawrzeć zapis mówiący iż: "kupujący nie zezwala na pojawienie się rdzy w trakcie 5 lat od zakupu samochodu"
Tak więc o ile twierdzisz, że samochód zastępczy jest tylko zapisem umowy obu stron i tylko to go reguluje lub/i dobra wola sprzedającego to rozumiem i więcej pytań nie mam co do tego.

Co na temat lakierowania "łat" na całej powierzchni samochodu? Czy również utraty wartości zakupionego przedmiotu po naprawie nie regulują żadne przepisy konsumenckie? (Co innego lakierowanie, a co innego wymiana części mechanicznej na nową - po takiej wymianie żaden ślad nie zostanie)
 
RE: Wady na lakierze - Nowy Volkswagen!

piorunm napisał:
po naprawie nie regulują żadne przepisy konsumenckie?

Chwila...chwila...leasing był na firmę czy osobę prywatną?

Jeśli na firmę to po co wplatasz zdanie o przepisach konsumenckich? :o

Zresztą...

a) przeczytaj nową Ustawę Konsumencką

oraz

b) o rękojmi pomiędzy firmami.

piorunm napisał:
Idąc Twoim tokiem myślenia powinienem z góry założyć, że samochód zacznie rdzewieć/popsuje się po roku żytkowania

No właśnie...jak się auto popsuje to na czas naprawy też będziesz żądać auta zastępczego? Bo uważasz, że ci się należy...?
 
Ostatnia edycja:
RE: Wady na lakierze - Nowy Volkswagen!

arturoooo napisał:
No właśnie...jak się auto popsuje to na czas naprawy też będziesz żądać auta zastępczego? Bo uważasz, że ci się należy...?

Na czas trwania gwarancji tak, ale tylko wtedy jeśli zostanie stwierdzone, że awaria nie powstawała z winy użytkownika. Dla mnie było to logiczne, że na okres trwania gwarancji mam zagwarantowany towar lub jego odpowiednik za który zapłaciłem.
A co jeśli dealer powiedziałby, że przyjmuje samochód na naprawę i określa czas naprawy na 6 miesięcy, bo np. nie może sprowadzić odpowiedniego kodu lakieru od producenta, a poza tym teraz nie ma rąk do pracy bo jest sezon urlopowy, etc.? 6 miesięcy miałbym być bez samochodu? To tylko dobra wola sprzedającego na ile pozbawi mnie samochodu i czy wyda zastępczy?

Podpieram się takim przykładem, gdyż znajomy miał analogiczna sytuację u innego dealera. W trakcie podróżny służbowej automatyczna skrzynia biegów przestała zmieniać biegi (samochód 2 letni), serwis ASO w ramach gwarancji zapewnił holowanie do serwisu i wydał bez gadania samochód zastępczy. Naprawa skrzyni trwała 8 tygodni (!) - łącznie z dwukrotnym ściąganiem techników z Niemiec i innymi perypetiami.
Pytałem czy miał zapis w umowie o samochód zastępczy - nie miał.
 
Moim zdaniem to tylko dobra wola dealera.

Wiem z bdb źródła, że jeśli firma bierze 50 aut w leasingu to jest inaczej traktowana niż ta co bierze 1 auto.

Niestety.

Wobraź sobie, że dealer przyjmuje w ciągu tygodnia 10 dostawczych aut do naprawy i każdy chce dostać zastępcze auto na czas naprawy.

Z jednej strony doskonale Cię rozumiem...ale z drugiej... zyjemy w PL. Jak czegoś nie masz zapisanego w umowie to tego nie masz.

Nie ważne, że coś Ci się wydawało, że będziesz miał. Takie są realia.

Przy okazji:

Gwarancja to świadczenie dobrowolne jest. W ogóle producent nie musi jej dawać.
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra