Ważność testamentu ustnego przy braku podpisów świadków.

  • Autor wątku Autor wątku Legas2000
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
L

Legas2000

Nowy użytkownik
Dołączył
10.2017
Odpowiedzi
21
Prywatna opiekunka mojego krewnego, mieszkająca z nim przez ok. rok, otrzymała akt zgonu i urządziła mu pogrzeb. Po pogrzebie poinformowała rodzinę, że zmarły zapisał jej swoje mieszkanie i przedstawiła podpisany przez zmarłego testament sporządzony przez inna osobę. Mam wątpliwości co do faktycznej woli krewnego gdyż po dacie z testamentu odwiedzałem go i rozmawiałem z nim trzykrotnie i wówczas ani on ani ona nigdy nie potwierdzili istnienia zapisu. Opiekunka wręcz twierdziła w ostatnich dniach przed śmiercią (długo po dacie z testamentu), że na tej opiece straciła, bo podopieczny mieszkania jej nie zapisał i że "zostanie z niczym". Krewny zmarł półtora miesiąca po dacie na testamencie.
Pod testamentem nie było podpisów świadków ale było zostawione na to miejsce. Wg opiekunki świadkami była rodzina, która nie dziedziczy ustawowo. Pomimo upływu tygodnia, testamentu nie został złożony w sądzie ani u notariusza.
Opiekunka nie odbiera telefonów i nie odpowiada na SMS-y.

Pytania:

  1. Czy zgodne oświadczenie świadków przed sądem będzie równie skuteczne jak ich ewentualne podpisy pod testamentem?
  2. Czy zwlekanie ze złożeniem testamentu w sądzie lub u notariusza zmienia coś w ważności testamentu?
  3. Czy negowanie faktu istnienia testamentu przed śmiercią może być przesłanką do jego unieważnienia w tych okolicznościach?
 
ad. 1 - Tak. Mogą zeznać że nie znali dokładnej procedury w chwili spisywania testamentu co zostanie naprawione dopiero przed sądem - Art. 952 § 3.
ad. 2 - Nic nie zmienia, chyba że zostanie przekroczony termin sześciu miesięcy od dnia śmierci spadkodawcy.
ad. 3 - Raczej nie, a nawet łatwo to wytłumaczyć na korzyść spadkobierczyni. Po prostu nie wiedziała ona o testamencie ustnym bo nie była obecna przy jego oświadczaniu, a więc nie wywierała osobistego nacisku na jego sporządzenie. A ponadto testator poprosił świadków aby nie mówili spadkobierczyni o jego ostatniej woli do czasu aż umrze. Ładnie wytłumaczyłem?
 
Ad 3. Opiekunka byla przy spisaniu testamentu ustnego wiec musiala o nim wiedzieć
 
Wiedziała czy nie wiedziała, nie ma to znaczenia bo wszystko można racjonalnie wytłumaczyć tak że będzie to spójne i wiarygodne dla sądu jak w powieści Dostojewskiego.
Powie: Wysoki sądzie, wiedziałam że ten testament będzie podważany przez część rodziny Pana Anzelma i że praktycznie nie mam na co liczyć jeśli nie będę walczyć. Byłam tak przygnębiona tą perspektywą walki że patrząc wtedy na obecnego tutaj kuzyna Pana Anzelma i mówiąc mu że "zostanę z niczym" to tak jakbym sobie sama przepowiedziała że ten testament to są dla mnie tylko gruszki na wierzbie, i nic nie warte mrzonki, bo ja nie będę miała sił żeby z nim wchodzić w konflikt teraz ani po śmierci Pana Anzelma. Z jednej strony Pan Anzelm zrobił mi wielką nadzieję oświadczając swoją ostatnią wolę a z drugiej strony poczułam się okropnie wiedząc że będę skonfliktowana z kuzynem Pana Anzelma który zawsze był dla mnie taki uprzejmy. W tamtej chwili podjęłam decyzję że nie mam sił z nim walczyć, że rezygnuję że wszystkiego i dlatego tak powiedziałam.
 
Ostatnia edycja:
Dziękunę za przykład. Też się obawiałem że jest to bez znaczenia chociaż raczej z zasady, że nie każde kłamstwo jest karalne lub niedozwolone, a tylko takie które niesie szkodę.
 
Powrót
Góra