Wejście do mieszkania bez mojej wiedzy

  • Autor wątku Autor wątku goralek
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
G

goralek

Nowy użytkownik
Dołączył
04.2007
Odpowiedzi
3
Witam
Mamy następujący problem. Razem z moją dziewczyną wynajmowaliśmy mieszkanie bez umowy pisemnej. Podobno do wynajmu jest akceptowana umowa ustna. W 13-tym miesiącu wynajmu, właścicielka mieszkania weszła pod naszą nieobecność, wyrzuciła część rzeczy na klatkę schodową, a inne wartościowe (telewizor, pralka, wierza, telefon komórkowy wraz z kartą sim...) jak również dokumenty z prowadzonej działalności gospodarczej (umowy, faktury). Zdarzenie to miało miejsce 20 marca 2007r. Moja dziewczyna jast w 6-tym miesiącu w ciąży. W tym dniu została w szpitalu po wizycie u lekarza. Po południu przyjechałem do mieszkania po rzeczy oraz dokumentacje lekarską by dostarczyć do szpitala. Do mieszkania jednak nie wszedłem. Mam pytanie, czy można tak traktować ludzi? Tym bardziej kobietę w ciąży. I czy jest szansa na odzyskanie naszych rzeczy? Mamy dowody zakupu, tylko na dzeiń dzisiejszy nie wiemy gdzie one są. W mieszkaniu została tylko pralka i też nie wiadomo jak długo będzie. Mamy nie najlepszą sytuacje, dziecko niedługo się urodzi a my musimy się dorabiać od nowa. Bardzo prosimy o pomoc.
 
płaciliśmy 700zł miesięcznie każdego 11 dnia miesiąca + prąd, gaz, woda. 11 marca nie zapłaciliśmy i byliśmy umuwieni z właścicielką ze zapłacimy do końca marca. Czyli jesteśmy dłużni za 9 dni marca. Chciałbym też zaznaczyć iż przy policji powiedziała że nie pobiera od nas żadnych pieniędzy tylko żekomo mieliśmy tylko płacić czynsz i rachunki. Czynsz tam wynosił ok 230zł.
 
Obowiązują umowy wszelkie. Ale ustne są trudne do uwodnienia. W Twojej sytuacji wzywałabym policję. Zajrzyj do ustawy o ochronie praw lokatorów. Ktoś próbuje żerować na Twojej bezradności.
 
Dziwi mnie jedno że włascicielka chce sie pozbyc dobrego lokatora,gdzie takiego drugiego znajdzie?Chyba ze wariatka, to lepiej takich unikac.
Ale za 700 zl to chyba cos znajdziesz.Pozdrawiam
 
Sprawę zgłosiliśmy na policję. Nie jest tak żle, mamy duże szanse na odzyskanie naszych rzeczy. A właścicielka chciała nas się pozbyć ponieważ teraz mieszka tam jej babcia. Pozdrawiam wszystkich i dzieki.
 
Powrót
Góra