wezwanie do sądu w holandii.

  • Autor wątku Autor wątku lubeek
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
L

lubeek

Nowy użytkownik
Dołączył
08.2013
Odpowiedzi
2
Witam, 2 lata temu dostałem mandat w Holandii za załatwianie się w miejscu publicznym:winko:, znaczy dostałem jakąś kartkę i policja, czy ktoś w tym stylu powiedzieli że w przeciągu miesiąca, czy dwóch przyjdzie mi do domu w Polsce mandat do zapłacenia. Do dzisiaj mandat nie przyszedł, a przyszło wezwanie do sądu w tej sprawie. Najdziwniejsze jest to, że w adresie są perfidne pomyłki. Tylko nazwisko się zgadza a reszta poprzekręcane, a najlepsze że zostało to zaadresowane do Portugalii... A z Portugalii przyszło do mnie. Np. miasto zamiast Radom, było napisane Random, a imię Karnie zamiast Kamil. Czy możliwe, że zostało to zaadresowane specjalnie tak, żeby do mnie nie dotarło? Nie możliwe się wydaje żeby tyle błędów narobił urzędnik. Czy odbierając to pismo źle zrobiłem? pozdrawiam
 
To świadczy tylko o tym jak "sprytny" jest holenderski urzędnik. Pisząc sprytny, mam na myśli, niedouczony urzędnik holenderski. Niektórym osobom wydaje się, że jak zagraniczny urzędnik to jest już taki super douczony. Praktycznie wychodzi na to, że zagranicą w urzędach siedzą niedouczone matoły, które nie odróżniają Polski od Portugalii, przecież i jedno i drugie państwo jest na literę "P".
Nie trzeba było podpisywać tego pisma, gdyż są inne dane osobowe, może to by coś nauczyło tych urzędników!
Chociaż tak prawdę mówiąc znam też jednego polskiego urzędnika, który pisząc do polskiego urzędu pismo, składające się z adresu i trzech linijek treści pisma, zrobił jedynie 14 błędów ortograficznych!
No więc ten holenderski urzędnik też należał do tych właśnie "ogarniętych" urzędników.
 
Dziwna sprawa, jeszcze żeby to była pomyłka tylko w nazwie państwa, a tu jest pomyłka w imieniu, ulicy, mieście, państwie, typowo jakby specjalne pomyłki.
 
Powrót
Góra