S
Sekal
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 01.2014
- Odpowiedzi
- 1
Witam.
Na początku listopada 2013r. jechałem bez biletu autobusem i dostałem mandat. Chciałem wysiąść na najbliższym przystanku (bo jest on najbliżej mojego domu) i poinformowałem o tym wcześniej kontrolera. Powiedział, że nie ma problemu, spisał moje dane z dowodu i oznajmił mi, że mandat przyjdzie pocztą.
Dowiedziałem się, że mandat zapłacony w okresie 7 dni od jego otrzymania jest tańszy, o prawie 60 zł i kosztuje 120 zł. Pomyślałem sobie, że zapłacę go od razu po jego otrzymaniu, żeby było taniej. Niestety on w ogóle nie przyszedł. Już myślałem, że w ogóle go nie otrzymam, aż tu dzisiaj, po ponad 2 miesiącach przyszło do mnie wezwanie do zapłaty (nie mandat), na 183 złote + 3 złote za odsetki (!). Nie miałem możliwości zapłacenia go wcześniej, ponieważ tak na prawdę nie wiedziałem ile pieniędzy mam wpłacić, na jakie konto, jakim tytułem, po prostu nic, więc czekałem.
Interesującą sprawą jest fakt, że pan kontroler źle przepisał moje dane z dowodu. Nic więc dziwnego, że mandat do mnie nie dotarł. Pan źle spisał ulicę, zapomniał o jednej, ważnej literce i pomylił tym samym dwie różne postacie historyczne
Dodatkowo, źle spisał numer domu - pomylił się o 4 domy.
Mandat jest w stanie zapłacić, ale 120 zł, a nie 180 zł, bo jakim prawem mam płacić za ich błędy? Co w tym wypadku robić? Najlepszy w tym wszystkim jest fakt, że wezwanie do zapłaty przyszło listem zwykłym! Co oznacza, że mógłbym do tej pory nie zdawać sobie sprawy, że rosną mi odsetki
Na początku listopada 2013r. jechałem bez biletu autobusem i dostałem mandat. Chciałem wysiąść na najbliższym przystanku (bo jest on najbliżej mojego domu) i poinformowałem o tym wcześniej kontrolera. Powiedział, że nie ma problemu, spisał moje dane z dowodu i oznajmił mi, że mandat przyjdzie pocztą.
Dowiedziałem się, że mandat zapłacony w okresie 7 dni od jego otrzymania jest tańszy, o prawie 60 zł i kosztuje 120 zł. Pomyślałem sobie, że zapłacę go od razu po jego otrzymaniu, żeby było taniej. Niestety on w ogóle nie przyszedł. Już myślałem, że w ogóle go nie otrzymam, aż tu dzisiaj, po ponad 2 miesiącach przyszło do mnie wezwanie do zapłaty (nie mandat), na 183 złote + 3 złote za odsetki (!). Nie miałem możliwości zapłacenia go wcześniej, ponieważ tak na prawdę nie wiedziałem ile pieniędzy mam wpłacić, na jakie konto, jakim tytułem, po prostu nic, więc czekałem.
Interesującą sprawą jest fakt, że pan kontroler źle przepisał moje dane z dowodu. Nic więc dziwnego, że mandat do mnie nie dotarł. Pan źle spisał ulicę, zapomniał o jednej, ważnej literce i pomylił tym samym dwie różne postacie historyczne
Mandat jest w stanie zapłacić, ale 120 zł, a nie 180 zł, bo jakim prawem mam płacić za ich błędy? Co w tym wypadku robić? Najlepszy w tym wszystkim jest fakt, że wezwanie do zapłaty przyszło listem zwykłym! Co oznacza, że mógłbym do tej pory nie zdawać sobie sprawy, że rosną mi odsetki