Wezwanie do zapłaty ECS Polska

  • Autor wątku Autor wątku galaxen
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Witam! Moja mama też dostała takie samo wezwanie do zapłaty.Bardzo się wystraszyła bo dla emerytki kwota 282 zł jest wysoka.Pierwsze co kazałam jej zrobić to zgłosić to odpowiednim organom ścigania,dlatego ,że to pismo niema podstaw prawnych.jest tylko wymieniona kwota wyliczona z kapelusza.Pismo nie zawiera żadnych ważnych danych.A rozmowa telefoniczna z panią zakończyła się straszeniem sądem.W dniu dzisiejszym wysłałam też e-mail do TVN-Uwaga w twojej sprawie.Myślę,że to następni oszuści którzy chcą wyłudzić pieniądze.
 
Też z tego wydawnictwa? Rozmawiała telefonicznie z firmą windykacyjną? Mi na infolinii konsumenckiej powiedziano, że jeśli sprawa trafi do sądu to oni będą musieli udowodnić że taka wierzytelność naprawdę istnieje.
 
Witam

Moja mama dostała w ubiegłym roku wezwanie do zapłaty z terminem który upływał 24.12.14 od "firmy windykacyjnej" ECS Polska Sp z.o.o na kwotę bodajże 150 zł za "Nowe wypieki z różnych stron świata" mama tej przesyłki od " International Masters Publishers sp. z o.o" nie przyjęła żadnych umów nie podpisywała i listonosz tą przesyłkę od razu zabrał. Oczywiście moja mama nie wpłacała im żadnych pieniędzy skoro niczego nie zamawiała tylko zgłosiła się do Rzecznika Praw Konsumenta Pani rzecznik powiedziała, że to jest nie pierwszy raz sprawa z tą "firmą" i żeby sobie nie zawracała głowy, bo przysłali to wezwanie do zapłaty zwykłym listem dopiero jak przyślą pismo poleconym za potwierdzeniem odbioru, to żeby wtedy się do niej zgłosiła.

Na jakiej podstawie prawnej tego typu "firmy" działają i uczciwych ludzi straszą pozwami w sądzie jeśli nie zapłacą?

Mam pytanie czy ludzi do których ta "firma" ECS wysyła wezwania do zapłaty nie powinna chronić ustawa o ochronie danych osobowych?

Mama całkiem niedawno otrzymała SMS żeby się pilnie skontaktowała z firmą ECS Polska oczywiście nie dzwoniła. Może do was też zamiast dzwonić przysyłają SMS z prośba o pilne skontaktowanie się? Pozdrawiam
 
Ostatnia edycja:
aen87 napisał:
Na jakiej podstawie prawnej tego typu "firmy" działają i uczciwych ludzi straszą pozwami w sądzie jeśli nie zapłacą?

Mama całkiem niedawno otrzymała SMS żeby się pilnie skontaktowała z firmą ECS Polska oczywiście nie dzwoniła. Może do was też zamiast dzwonić przysyłają SMS z prośba o pilne skontaktowanie się? Pozdrawiam
Podstawa prawna jest taka, że konstytucja RP gwarantuje każdemu prawo do sądu.
SMS niech sobie wysyłaja, niech dzwonią. Nic więcej nie są w stanie zrobić
 
Moja mama smsa jeszcze nie dostała, ale nam też rzecznik praw konsumenta kazał ignorować i poczekać na kolejny ruch tej firmy, o ile w ogóle taki będzie.
Czy ktoś się kontaktował może z prawnikiem w sprawie tego wydawnictwa? Bo mama dostała wezwanie za coś czego nigdy nie zamówiła i nie otrzymała. A skoro rzecznik praw konsumenta wie że ta firma stosuje takie praktyki i nie jest to pojedynczy przypadek to czy taka firma powinna w ogóle móc dalej funkcjonować na rynku?
 
Aarion napisał:
to czy taka firma powinna w ogóle móc dalej funkcjonować na rynku?
A gdzie jest w przepisach prawa zakaz wysyłania listów? Twierdzą że coś chcą - niech udowodnią że im się należy. Już napisałem - każdy ma prawo do sądu.
 
Najlepsze wyjście to ich lekceważyć i to właśnie moja mama robi nie dzwoni do nich nie reaguje na smsy z prośbami o pilny kontakt i innym radzę robić to samo. Prawda jest taka, że wielu ludzi musieli nabrać, wystraszyć nakazem zapłaty skoro dalej ten proceder kwitnie.

Jakby ludzie im nie płacili, to jestem zdania że by się zwyczajnie znudzili widząc że nie ma naiwnych. Oni nie są wstanie udowodnić przed sądem którym straszą, że coś od nich było kupowane skoro żadnej umowy wiążącej z nimi nikt nie podpisywał.

Moim zdaniem prawo powinno takie pseudo "firmy" które ewidentnie naciągają ludzi eliminować z rynku i karać wysokimi grzywnami idącymi w mln/mld w zależności od skali procederu, to by się im odechciało prześladować uczciwych ludzi.
 
Ale ilu było takich którzy się przestraszyli takiego listu i zapłacili pieniądze nie czekając na żadną tam sprawę sądową? To żerowanie na ludzkim strachu i niewiedzy.
 
98marzena napisał:
.... Mam wobec tego pytanie, czy ktoś pisałby się na pozew zbiorowy za dręczenie psychiczne ludzi, którzy sa przecież uczciwi? Ja jestem gotowa na wyzwania i czekam na odpowiedź. Kto ma jakieś propozycje???? ....
Mam podobną sprawę, u mnie bodaj z 2010 roku lub wcześniej. W maju 2010 "straszyło" mnie INTRUM JUSTITIA, próbowałam coś wyjaśniać, wymieniając korespondencję e-mail, ale to bezsens. Z odpowiedzi wynikało, że wcale nie czytają mojej korespondencji. teraz po kolejnych 2 latach znowu, tyle że tym razem ECS. Sprawa też dotyczy jakiejś publikacji, tym razem odpuściłam, bo chyba są nieprzemakalni ;) Co ciekawe - mam 105 złotych należności głównej i JUŻ! 200 kosztów dodatkowych (kwoty zaokrągliłam). Niestety już usunęłam papierową korespondencję od Intrum.
Po pierwsze zastanawiam się czy dotyczy mnie przedawnienie, ale PO DRUGIE jestem tak wściekła, że chyba gotowa na pozew zbiorowy.
Również pozdrawiam użytkowników forum
 
Ostatnia edycja:
pani Marzena miała kontaktować się z prawnikiem i napisać czy są w ogóle jakieś podstawy do wszczęcia postępowania
 
Nie mogę edytować poprzedniej wiadomości, ale sprawdziłam i moja "sprawa" jest z UWAGA roku 2000. 5-ciokrotnie przedawniona?! ;)
 
Aarion napisał:
Ale ilu było takich którzy się przestraszyli takiego listu i zapłacili pieniądze nie czekając na żadną tam sprawę sądową? To żerowanie na ludzkim strachu i niewiedzy.

Bo ludzie nie znają swoich praw nie wiedzą do kogo się zgłosić i z niewiedzy żeby nie powiedzieć głupoty ulega tej presji cwaniaczków.
 
marian.pazdzioch napisał:
Z 2000? Bywają i starsze antyki :)
Pamiętam jak ktoś pisał tutaj na forum o przypadku jakiegoś rzekomo nie zapłaconego rachunku z połowy lat 90-tych o który upomniała się jakaś firma windykacyjna :cool:
Dlatego ja jestem taka wredna menda, która posiada skany chyba wszystkiego co było zapłacone nawet w 1992 roku.
Oryginałów w wersji papierowej często już nie posiadam (musiałbym mieć chyba całe pomieszczenie w segregatorach), ale dokumenty z ostatnich kilku lat + te najważniejsze są, i mają się bardzo dobrze.

Jestem gotów na spotkanie z każdą pseudo-windykacją. I wcale bym im pracy nie ułatwiał. Poczekałbym aż mnie pozwą do sądu, napędził im kosztów, i dopiero wtedy ujawnił swoje zasoby.
 
I ma to sens pod warunkiem, że wezwanie dotyczy zakupu który rzeczywiście miał miejsce i można pokazać dowód zapłaty faktury. Moja mama dostała wezwanie dotyczące zakupu którego nigdy nie dokonała (w sumie to jestem ciekawa skąd mają jej dane), jedna osoba tu dostała takie samo wezwanie dot. zakupu w roku 2011 mimo, że osoba na którą wezwanie przyszło nie żyje od 7 lat. Jak się bronić przed czymś takim?
 
Jak zna życie, to ta pseudo-firemka windykacyjna jedyne "dowody" jakie posiada na istnienie długu to wpis w zestawieniu odkupionych długów, jakie od kogoś nabyli.

Jak się zachować? Co robić?

Są trzy szkoły:
1. Wdawać się z nimi w dyskusje - moim zdaniem najgłupsza rada. Rozpowszechniana tutaj na forum chyba przez osoby zawodowo związane z tymi pseudo-windykacjami. Rozmawianie z tymi firmami to jak gadanie do ściany. Tylko strata czasu i nerwów.
2. Obesłać oświadczenie o nie istnieniu długu - jest to jakiś sposób.
Tyle tylko że nic to nie da, pseudo-windykacja zobaczy ze ktoś się sprawą przejmuje i zacznie jeszcze bardziej nękać. Efekt będzie jak w pkt. 1, a wydasz tylko pieniądze na list.
3. Olać ich całkowicie. Nie kontaktować się z nimi w żadnej postaci. Pilnować jedynie listów z sądu. Jakby poszli po nakaz zapłaty to złożyć sprzeciw. A jak to zrobić i co dalej to podpowiemy na forum gdy już taki dostaniesz. Generalnie potem wnosisz o przedawnienie lub stwierdzenie nie istnienia długu (w zależności od sytuacji) i sprawę wygrywasz.
 
Gdyby doszło do sytuacji, że dostanę listem poleconym nakaz zapłaty ile mam czasu na złożenie sprzeciwu?
 
raf85pl napisał:
Są trzy szkoły:
1. Wdawać się z nimi w dyskusje - moim zdaniem najgłupsza rada. Rozpowszechniana tutaj na forum chyba przez osoby zawodowo związane z tymi pseudo-windykacjami. Rozmawianie z tymi firmami to jak gadanie do ściany. Tylko strata czasu i nerwów.
2. Obesłać oświadczenie o nie istnieniu długu - jest to jakiś sposób.
Tyle tylko że nic to nie da, pseudo-windykacja zobaczy ze ktoś się sprawą przejmuje i zacznie jeszcze bardziej nękać. Efekt będzie jak w pkt. 1, a wydasz tylko pieniądze na list.
3. Olać ich całkowicie. Nie kontaktować się z nimi w żadnej postaci. Pilnować jedynie listów z sądu. Jakby poszli po nakaz zapłaty to złożyć sprzeciw. A jak to zrobić i co dalej to podpowiemy na forum gdy już taki dostaniesz. Generalnie potem wnosisz o przedawnienie lub stwierdzenie nie istnienia długu (w zależności od sytuacji) i sprawę wygrywasz.
Nic dodac, nic ująć :)

Aarion napisał:
Gdyby doszło do sytuacji, że dostanę listem poleconym nakaz zapłaty ile mam czasu na złożenie sprzeciwu?
14 dni od dnia odbioru
 
Aarion napisał:
I ma to sens pod warunkiem, że wezwanie dotyczy zakupu który rzeczywiście miał miejsce i można pokazać dowód zapłaty faktury. Moja mama dostała wezwanie dotyczące zakupu którego nigdy nie dokonała (w sumie to jestem ciekawa skąd mają jej dane), jedna osoba tu dostała takie samo wezwanie dot. zakupu w roku 2011 mimo, że osoba na którą wezwanie przyszło nie żyje od 7 lat. Jak się bronić przed czymś takim?

Moja mama tak samo niczego od nich nie brała a dopominają się pieniędzy. Wydzwaniali niedawno telefony się urwały jak się nie odbiera widzą że się ich ignoruje to odpuszczają na pewien czas można spróbować odebrać i powiedzieć że pomyłka, a dla uwiarygodnienia dać znajomej/ znajomemu telefon i wtedy sobie odhaczą że numer nie ten. Ktoś już tak zrobił w innej sprawie z inna firmą i podziałało :) korespondencja dalej przychodziła ale już nie wydzwaniali.
 
U mnie w skrzynce na listy jak na złość tuż przed świętami BN znalazłam pismo adresowane do mojego taty z firmy ECS. Wściekłam się strasznie, mama rozpłakała się bo okazało się, że żądają wpłaty ok 170 zł za jakąś publikację samoloty świata, której nigdy na oczy nie widziałyśmy.
Święta spędziłyśmy w grobowym nastroju, bo mój tata nie żyje od ponad 11 lat - gdzieś w treści pisma była pojawiała się data (2004 rok). Po ochłonięciu, może zbyt małym wzięłam i zadzwoniłam tam, powiedziałam że mój tato nie żyje i nie mógł nic zamówić bo zmarł przed 2004 rokiem, ryknęła na mnie jakaś małolata: że natychmiast mam przysłać im akt zgonu taty i wszystkie dane spadkobierców i zagroziła że sprawę kieruje do Sądu. Gdy zażądałam przedstawienia dokumentów podpisanych przez tatę, powiedziała żebym szukała sobie w domu albo w wydawnictwie, po czym odłożyła telefon.
Wkurzyłam się i podarłam ten list, niestety dałam się wkręcić bo przez mój telefon do nich mają mój numer i wydzwaniają szukając kontaktu z tatą.
Jestem kłębkiem nerw nie wiem co robić.
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra