Wezwanie do zapłaty - *** Parking ***

  • Autor wątku Autor wątku Semmao
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
S

Semmao

Przyjaciel forum
Dołączył
01.2010
Odpowiedzi
5 685
Uszanowanie,

żona dziś po zakupach przy markecie *** znalazła za wycieraczką wezwanie do zapłaty wystawione przez kontrolera firmy *** Parking, bilet był, tylko przy zamykaniu drzwi uleciał, ale mniejsza o to.

Nigdzie nie mogę znaleźć informacji, jak działa firma***? W jaki sposób są w stanie ściągnąć opłatę?
Czy *** jest "organem" uprawnionym do otrzymania informacji o właścicielu pojazdu z CEPIK celem wyegzekwowania tegoż wezwania (sprawa cywilna)?

Będę wdzięczny za każdą informację, bo oczywiście na stronie *** nie ma nic po za reklamą.

Pozdrawiam serdecznie!
moderacja
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Ktoś może jednak?

Czy poniższe stwierdzenie będzie zgodne z prawdą?

***
moderacja
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
A skąd ten cytat? Może jednak wypadałoby wskazać źródło?

A w kwestii merytorycznej - przecież takich tematów jest na naszym forum mnóstwo. Do tego postaw się w sytuacji takiej: zainwestowałeś w parking, zrobiłeś wszystko jak trzeba a ludzie wjeżdżają i nie płacą. Jak sobie wyobrażasz dochodzenie swoich praw?
 
Cześć Forg,

dzięki za odpowiedź!

forg napisał:
A skąd ten cytat? Może jednak wypadałoby wskazać źródło?

Racja, sorki, wybacz! :) cytat pochodzi od 'specjalisty', z artykułu popularnego magazynu automobilistycznego:

***

forg napisał:
A w kwestii merytorycznej - przecież takich tematów jest na naszym forum mnóstwo.

Tak, ale sprawy i pytania były zupełnie inne niż moje. :confused:

forg napisał:
Do tego postaw się w sytuacji takiej: zainwestowałeś w parking, zrobiłeś wszystko jak trzeba a ludzie wjeżdżają i nie płacą. Jak sobie wyobrażasz dochodzenie swoich praw?

Akurat tu sytuacja jest trochę inna, niż skrajny przypadek który opisałeś wyżej. W 'mej' sytuacji firma A***a nie jest właścicielem parkingu, tylko sklep, i samo parkowanie nie było celem pobytu w tym miejscu, ale zakupy. Parking dla klientów jak był, tak jest darmowy, K******d skorzystał z usług parkomatowych, bo lokalni sobie stawiali na miejscach dla klientów.

Moje pytanie nie dotyczyły słuszności i tego jak w pozostałych przypadkach "czy płacić, czy nie".

Wiem, że każdy może dane z CEPIK, w myśl PoRD (Art. 80c., p4), otrzymać wnioskując i wykazując uzasadniony interes prawny.

Natomiast dowiedzą się jedynie, kto jest właścicielem auta, a nie kto zaparkował.

Więc, czy mam obowiązek "wkopać" żonę? ;)
moderacja
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Semmao napisał:
Natomiast dowiedzą się jedynie, kto jest właścicielem auta, a nie kto zaparkował.
Zatem pozwą właściciela. Skoro Właściciel będzie twierdził, że to nie on, w myśl art. 6 kc będzie musiał to udowodnić. Jak ?
PS.
Proszę nie wstawiać linków, cytatów. Nie zajmujemy się doniesieniami prasowymi.
 
Semmao napisał:
Parking, bilet był, tylko przy zamykaniu drzwi uleciał, ale mniejsza o to.

No właśnie że większa.
Twój samochód wjechał na parking. Zapewne z regulaminu parkingu wynikało, że nie trzeba płacić po spełnieniu jakiś warunków. Pewnie bilet (i zakupy) był tym warunkiem. I użytkownik pojazdu o tym wiedział. I bilet pobrał. Ale nie dochował staranności. i biletu nie było. Zatem nie uważasz, że wjazd pojazdu oznacza zawarcie umowy określonej w regulaminie? Bilet ma być. Nie było. Chyba, że udowodnisz, że był.
 
forg napisał:
No właśnie że większa.

Napisałem "mniejsza o to", bo nie tego dotyczyło pytanie. :) Może niepotrzebnie rzuciłem zarys sytuacji. Tak jak dalej pisałem, nie kwestionuję zasadności, chciałem tylko poznać metody i się upewnić w działaniu jakie podejmuje prywatny podmiot celem uzyskania danych i wyegzekwowania tejże opłaty.

Nie migam się od płatności.

Kanas napisał:
Zatem pozwą właściciela. Skoro Właściciel będzie twierdził, że to nie on, w myśl art. 6 kc będzie musiał to udowodnić. Jak ?
PS.
Proszę nie wstawiać linków, cytatów. Nie zajmujemy się doniesieniami prasowymi.

Ok! Dzięki, to już mi bardziej rozjaśniło!

Jeśli dobrze rozumuję, to jeszcze jedno małe pytanko odnoście art 6KC: Czyli jeżeli pojazd ma 3 użytkowników w rodzinie i nie prowadzona jest ewidencja, sąd ostatecznie ukara(nakaże zapłatę) właściciela w przypadku praktycznej niemożliwości wskazania faktycznego kierującego?

PS. Zrozumiano! :ok:
 
Ostatnia edycja:
Moim skromnym zdaniem, jeśli pojazd był w miejscu X, a właściciel udowodni, że był w miejscu Y w oznaczonym miejscu i czasie to to kończy sprawę. Nie musi on wskazywać kto był w miejscu X, skoro był w Y.
 
Jeśli dobrze rozumuję, to jeszcze jedno małe pytanko odnoście art 6KC: Czyli jeżeli pojazd ma 3 użytkowników w rodzinie i nie prowadzona jest ewidencja, sąd ostatecznie ukara(nakaże zapłatę) właściciela w przypadku praktycznej niemożliwości wskazania faktycznego kierującego?
A czemu właścicielowi, jeśli to nie on zawarł umowę w zakresie (odpłatnego) postoju pojazdu na terenie tego parkingu?
 
Semmao napisał:
sąd ostatecznie ukara(nakaże zapłatę) właściciela w przypadku praktycznej niemożliwości wskazania faktycznego kierującego?
Na to pytanie nie można nawet w przybliżeniu odpowiedzieć bez gruntownego zapoznania się z konkretami, nie ogólnikami.
 
Abrakadabra3210 napisał:
Moim skromnym zdaniem, jeśli pojazd był w miejscu X, a właściciel udowodni, że był w miejscu Y w oznaczonym miejscu i czasie to to kończy sprawę. Nie musi on wskazywać kto był w miejscu X, skoro był w Y.

Dlaczego? Zapłaciłbyś karę za kogoś innego?

gryffinian napisał:
A czemu właścicielowi, jeśli to nie on zawarł umowę w zakresie (odpłatnego) postoju pojazdu na terenie tego parkingu?

No właśnie dlatego pytam czy właściciel, skoro nie można fizycznie wskazać, kto faktycznie tego dnia tam zaparkował. I zaznaczę jeszcze raz: nie dla tego, żeby uniknąć odpowiedzialności, ale dlatego że faktycznie nie można, bo nie jest prowadzona żadna "ewidencja" (specjalnie w cudzysłowie) przy liczbie użytkowników, w tym przypadku, trzech.

Kanas napisał:
Na to pytanie nie można nawet w przybliżeniu odpowiedzieć bez gruntownego zapoznania się z konkretami, nie ogólnikami.

Z czystej i wielce niepohamowanej ciekawości chętnie bym poczytał o takiej sprawie, która miała swój finał w sądzie, jak to się potoczyło i zakończyło, ale cóż... nic nie mogę znaleźć, pewnie nie wiem do końca jakie frazy wrzucić w wyszukiwarki... :rolleyes:
 
No właśnie dlatego pytam czy właściciel, skoro nie można fizycznie wskazać, kto faktycznie tego dnia tam zaparkował.
Uważam, że nie można wówczas uznać właściciela za zobowiązanego, skoro nie zawarł żadnej umowy. Nie widzę podstawy, aby musiał wskazać komu powierzył samochód. Właściciel nie musi tez udowadniać czegoś, co nie miało miejsca - wbrew temu, co uważa @Kanas w poście #5. Poręczenie wyrok: Sygn. akt III C 1987/18 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 14 marca 2019 r. Sąd Rejonowy Szczecin – Centrum w Szczecinie, III Wydział Cywilny z pozwu z powództwa (...) spółki akcyjnej z siedzibą w S.przeciwko A. S. o zapłatę.
 
Ostatnia edycja:
Chyba się nie zrozumieliśmy. Jeśli obwinionym jest właściciel, który udowodni, że był gdzieś indziej, to taka sprawa powinna z automatu iść na umorzenie wobec niepopelnienia tego czynu. Nic nie pisałem o tym, że ja mam coś za kogoś płacić.
 
gryffinian napisał:
Uważam, że nie można wówczas uznać właściciela za zobowiązanego, skoro nie zawarł żadnej umowy
Zatem przeczytaj ponownie wyrok na który się powołujesz.
gryffinian napisał:
Właściciel nie musi tez udowadniać czegoś, co nie miało miejsca - wbrew temu, co uważa @Kanas
Podobnie, przeczytaj jeszcze raz, spokojnie i ze zrozumieniem. Tam właściciel nie miał co udowadniać, sam powód wskazał dowód, że nie właściciel był stroną umowy.
Semmao napisał:
Z czystej i wielce niepohamowanej ciekawości chętnie bym poczytał o takiej sprawie
Jak wyżej, z tą różnicą, że przedmówca pominął dość istotne szczegóły, choćby możliwość domagania się od właściciela pojazdu naprawienia szkody, nie z tytułu niewywiązania się z umowy najmu. Stąd odpowiedź jak w poście #10.
 
Jakiego naprawienia szkody? Jakiej szkody? Przecież tu żadnej szkody właściciel parkingu nie poniósł...
 
Przecież tu żadnej szkody właściciel parkingu nie poniósł...
Skąd ta pewność ?
Utrata dochodu to również szkoda.
Ps.
Pisanie na telefonie to jakaś masakra, nie wiem jak ludzie to robią :(
 
Skąd ta pewność ?
Utrata dochodu to również szkoda.
Niemożliwość ustalenia kto zaparkował samochód i zawarł umowę najmu miejsca to jest problem zarządcy parkingu, nie właściciela pojazdu. Próba podciągania tego problemu pod "szkodę" spowodowaną w dodatku zdarzeniem, na które właściciel pojazdu może kompletnie nie mieć wpływu jest moim zdaniem mocną nadinterpretacją prawa.
 
Ostatnia edycja:
gryffinian napisał:
Niemożliwość ustalenia kto zaparkował samochód i zawarł umowę najmu miejsca to jest problem zarządcy parkingu, nie właściciela pojazdu.
Przeczytaj jeszcze raz, ze zrozumieniem treść wyroku który sam podałeś w odniesieniu do moich odpowiedzi.
Jeżeli masz problem ze zrozumieniem, wskażę konkrety, choć mam nadzieję, że przyjacielowi forum takich podstaw wskazywać nie będę musiał.
 
Jeżeli masz problem ze zrozumieniem, wskażę konkrety, choć mam nadzieję, że przyjacielowi forum takich podstaw wskazywać nie będę musiał.
Chciałbym przypomnieć, że:
1. To jest forum dyskusyjne - mam prawo wszcząć taką dyskusję zgodnie z regulaminem, bo mam wątpliwości co do Twojej argumentacji.
2. Przyjaciele nie są wszechwiedzący, więc taka argumentacja, jaką zastosowałeś, tylko zniechęca do wymiany wiedzy.
3. Specjalizuję się w nieco innych dyscyplinach prawa, więc chętnie chciałbym wiedzieć czemu uważasz, że mogą pozwać właściciela, a ten ma się bronić - z czego to wynika. Może jakiś wyrok? Może książka na temat interpretacji przepisów? Chętnie się dowiem, żeby potem radzić podobnie.
4. Argument, że w tamtym wyroku powód sam dostarczył dowodu, że pozwana nie zawarła umowy NIE JEST moim zdaniem tożsamy z faktem, że w tym wypadku nie dostarczenie takiego dowodu sprawia, że pozwany właściciel ma się zacząć bronić. Dlatego proszę o konkretny argument do dyskusji.
 
Ostatnia edycja:
Przejdę do konkretów i to nie wszystkich, jednak brak czasu aby co kilka dni od nowa wgłębiać się w wątek gdyż czegoś nie rozumiesz.
W wyroku na który się powołujesz jak sam zaznaczasz, powód sam dostarczył dowód, że nie pozwany zawierał umowę. Druga sprawa, umowa. Nie zawsze odpowiedzialność ponosi zawierający umowę co również zostało zaznaczone we wspomnianym wyroku.

treści tego zapisu wynika bowiem, że stroną umowy najmu miejsca parkingowego, zobowiązaną do zapłaty opłaty po przekroczeniu 40 minut postoju, jest osoba faktycznie korzystająca z parkingu, użytkująca w danym momencie pojazd – niekoniecznie jego właściciel, bądź leasingobiorca. Podkreślenia wymagało, iż żaden z zapisów załączonego do pozwu regulaminu korzystania z parkingu powódki nie nakładał obowiązku uiszczenia opłaty na osobę tylko z tego tytułu, że przysługuje jej określony tytuł prawny do pojazdu lub że jest jego posiadaczem. Powyższe oznaczało, iż odpowiedzialność za korzystanie z parkingu lub za naruszenie zasad korzystania z parkingu ponosi jedynie ten, kto faktycznie wjechał na teren parkingu i zawarł umowę najmu z powodem, bądź ten, kto faktycznie bezumownie korzystał z parkingu
Teraz przeczytaj mój post #10.
Jasno w nim podkreśliłem,
Kanas napisał:
Na to pytanie nie można nawet w przybliżeniu odpowiedzieć bez gruntownego zapoznania się z konkretami, nie ogólnikami.
Następnie swój komentarz do mojej odpowiedzi z postu #12

Reasumując, wyrażasz swoją opinię nawet nie pytając o szczegóły jak choćby treści regulaminu, jednocześnie wskazujesz wyrok w którym jasno jest podkreślone znaczenie regulaminu, co mogłeś wyciągnąć jako wskazówkę. Sumując, Ty nie dyskutujesz, Ty zaczynasz bawić się we wróżbitę !
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra