Wezwanie do zapłaty ubezpieczenie AOK z Niemiec

  • Autor wątku Autor wątku Damboru
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Tak, w PL ubezpieczenie nie jest obowiazkowe, ale niemieckie kasy chorych tez nie sa glupie i wiedza, ze jest szereg "specjalistow" z Polski, ktorzy fikcyjnie wymeldowuja sie z Niemiec, zostaja tu dalej i pracuja na czarno i oszczedzaja na kasie chorych. Wiec metodami biurokratycznymi staraja sie takim ludziom utrudnic zycie, czemu sie nie dziwie.
A wiec tak, w PL ubezpieczenie nie jest obowiazkowe, ale ile osob przebywa w Polsce miesiacami, nigdzie nie pracujac, nie bedac ubezpieczonym? Raczej malo. Wiec najpierw zazadaja swista z NFZ, czy byl ubezpieczony, okaze sie ze nie, to zazadaja jakis innych dowodow, ze faktycznie przebywal w Polsce, tu sa rozne mozliwosci, np. umowa na telefon komorkowy, przez zwykly billing latwo udowodnic, ze co pare dni prowadzilo sie rozmowe z terenu Polski.
 
Najbardziej martwi mnie to, że nie mając informacji o dochodach policzyli po średniej krajowej niemieckiej, około 750e za miesiąc. Czy w jakiś sposób można to sprostować?
 
Witam, jeszcze nie mam takiego problemu, ale chcę się poradzić co mam zrobić. W maju i czerwcu pracowałem w niemczech na minijobie, cały lipiec przepracowałem na fullzeit tj umowa na 140godzin, teraz znów wróciłem na minijob na którym będę pół roku, jestem wciąż uczniem, zameldowany w polsce. Moje pytanie jest takie, ponieważ napisałem do moje biura z zapytaniem czy zostałem wypisany z AOK po czym otrzymałem odpowiedź: Witam



W celu uzyskania informacji na temat skladek prosze udac sie bezposrednio do AOK. Rowniez tam prosze przekazac, ze jest Pan na Minijob i posiada Pan ubezpieczenie wlasne. Informacje zwiazane z ubezpieczeniem prosze wyjasniac w AOK.

Więc udam się do AOK, lecz czy jest to na pewno konieczne? chciałbym także powiadomic o tym moich znajomych lecz nie wiem czy zawracać im bezsensownie głowę, bo byłem pewien że biuro powinno powiadomić AOK o tym że zakończyłem pracę na fullzeit. Pozdrawiam
 
To nie Twój pracodawca Cię wymeldowuje, lecz to Ty sam musisz rozwiązac istniejąca umowe z AOK. Najlepiej zabież ze sobą od razu potwierdzenie, że przez cały czas po ustaniu stosunku pracy w De byłeś w Pl ubezpieczony. W innym wypadku mogą żądać zwrotu składek za ten czas.
 
Witam,
Koleżanka była zameldowana w Niemczech w 2013 roku i mieszkała ze mną szukając pracy. Jednak po miesiącu musiała pilnie wyjechać, nie dopilnowując obowiązku meldunkowego. W efekcie wymeldowała się dopiero po 3 latach. Czy teraz - jako moja żona - chcąc być ubezpieczona na moje ubezpieczenie zdrowotne będzie musiała zapłacić zaległe składki ubezpieczeniowe? Zaznaczam, że nigdy nie pracowała w Niemczech i nie przebywała na terenie Niemiec, nigdy również nie dostała wezwania do zapłaty zaległych składek ubezpieczeniowych.
Z góry dziękuję za pomoc,
Piotr
 
Jeśli wtedy nie pracowała w De, to raczej nikt nie powinien się o nic domagac. Ale warunek, że nie miała wykupionego ubezpieczenia w żadnej niemieckiej kasie chorych.
 
Z AOK jestem związany prawie od 4 lat. Mnie pracodawca wymeldowal z ubezpieczenia (dostalem od niego na pismie kopie zawiadomienia dla AOK o wymeldowaniu z ubezpieczenia zdrowotnego), przemeldowalem sie do innego miasta zeby nie mieszkac dluzej na terenie zakladu pracy (hotel pracowniczy), od 1 wrzesnia 2017 do chwili obecnej szukam na wlasna reke pracy w Niemczech, Polsce ale i tez dalej za granica, nie jestem w Polsce ani w Niemczech zarejestrowany w urzedzie pracy, ostatecznie nie wiem gdzie bede faktycznie przebywac, ale nie wykluczam powrotu do Niemiec. Bylem w AOK koncem sierpnia i powiedziano mi, ze moge sie dobrowolnie ubezpieczyc, ale koszt to az 160 Euro miesiecznie. Dano mi trzy miesiace do namyslu jak i wstepnie wypelniony formularz zgode na miesieczne pobieranie tych 160 Euro z konta w razie gdybym sie zgodzil. Skoro nie bylo mnie wiekszosc czasu we wrzesniu w Niemczech, wypowiedzialem umowe z AOK mailem wyslanym 19 wrzesnia, argumentując jak powyżej.

„…weil ich ab dem 1. September 2017
vorübergehend im Ausland war, wo ich auf der Suche nach der neuen
Arbeitsstelle bin, möchte ich meine Sozialversicherung bei AOK kündigen.

Ich möchte auch mitteilen, dass ich in (nazwa miejscowosci) nicht mehr bin. Für die
Korrespondenz nutzen Sie meine vorherige Adresse in (nazwa innej miejscowosci).“
Odpowiedz byla nastepujaca:
gern unterstütze ich Sie bei der Klärung Ihres Anliegens.

Ihre E-Mail habe ich an Frau Liebig weitergeleitet. Von ihr erhalten Sie in den nächsten Tagen eine Rückmeldung.
Jednak zadnej odpowiedzi nie otrzymalem. Po uplywie prawie miesiaca obciążyli moje niemieckie konto kwota 756,90 Euro kiedy akurat wysyłałem monit z zapytaniem, co dalej ogolnie z ta sprawa.
Odpowiedz była nastepujaca: wysłaliśmy po 20 wrzesnia list do pana, nie możemy udzielac informacji mailem, proszę się skontaktowac telefonicznie. List żaden jednak do mnie nie dotarl. Sprobuje to jakos odkręcić w taki sposób, ze zadeklaruje się opłacać dobrowolnie składkę, bo co mi innego pozostaje?
 
Aktualnie toczę walkę z AOK. Z końcem 2015 roku, otrzymałam wezwanie do zapłaty zaległych składek za 3 miesiące w kwocie 2 tysiące euro. To była luka pomiędzy jednym, a drugim zatrudnieniem w roku 2015 w Niemczech. Grzecznie odpisałam e-mailem, że nie pracowałam, ani nie przybywałam w Niemczech. Po dwóch latach ponownie otrzymałam wezwanie, za tą samą lukę w zatrudnieniu, tym razem już w kwocie 3 tysiące euro. Rozeźlona na maxa w gniewnym tonie wysłałam e-mail, w którym ostro pojechałam, że mnie terroryzują i wołają nienależnych świadczeń. Podkreśliłam, że nie pracowałam, nie przebywałam w Niemczech, byłam wymeldowana. Po kilku dniach otrzymałam odpowiedź zwrotną, od zupełnie innej osoby, ale również z AOK. Pan był grzeczny i bardzo rzeczowy. Poinformował mnie, że do opłaty składek zobowiązana jest każda osoba, która mieszka lub pracuje w Niemczech. Poinformował również, że prześwietli ponownie mój problem i wkrótce się odezwie. Rzeczywiście się odezwał. Potwierdził, że byłam wymeldowana przez jednego pracodawcę, i po 3 miesiącach zostałam zameldowana przez kolejnego. Grzecznie zapytał czy byłam ubezpieczona w Polsce, bo w takim przypadku odstąpią od roszczenia i je anulują.. Niestety, nie zarejestrowałam się w UP, więc ubezpieczona w Polsce nie byłam, co podałam w zwrotnym e-mailu, ale podkreśliłam że w Polsce ubezpieczenie nie jest obowiązkowe. Napisałam również, że tak czy siak NIC im nie zapłacę, bo mnie na po prostu nie stać. Mają wybór, albo anulować moje zobowiązanie, albo zasypywać mnie wezwaniami do zapłaty.
W odpowiedzi otrzymałam informację, że w takim przypadku (czyli brak ubezpieczenia w Polsce) zobowiązanie pozostaje, ale przyślą mi formularze hamujące, redukujące i przedawniające roszczenie oraz o nie pobieranie jakichkolwiek opłat w drodze wykluczenia. Sprawa jest w toku. Czekam na formularze.
Dodam, że wyjeżdżając z Niemiec się wymeldowałam. Zresztą Pan nawet o tą kwestię nie pytał.
Faktem jest, że nie wymeldowałam się osobiście w AOK. I to było ogromne przeoczenie i niestety mój błąd. Dodam, na koniec, że w roku 2016, po zakończeniu kolejnej pracy zarejestrowałam się w UP. Zdążyłam się już wyrejestrować, podjąć kolejną pracę, a UP wszczął przeciwko mnie postępowanie, ponieważ NFZ poinformował ich, że równolegle byłam na dwóch ubezpieczeniach. Sprawa jest w toku. Także, niekoniecznie temat jest prosty i do załatwienia. Wymeldowanie się nie wystarcza. Ubezpieczenie zdrowotne w Polsce, też jest kiepskim argumentem.
Osobiście uważam, że AOK dzielnie próbuje wycisnąć z Polaków wszystkie soki, a euro to już na pewno. A zaległości czy też luki w ubezpieczeniu kosztują słono.
 
Witam, co z ubezpieczeniem dziecka, jeśli zwolnili mnie z pracy. Byłam oczywiści zarejestrowana w urzędzie pracy jako bezrobotna
 
Jesli jesteś zarejestrowana jako bezrobotna z prawem do zasiłku, to masz oplacane ubezpieczenie, a w Twojej Krankenkasse musi być Twoje dziecko zgłoszone do ubezpieczenia rodzinnego (Familienversicherung).
Jeśli zaś bez prawa do zasiłku, to musisz swoje ubezpieczenie sama opłacić, ewentualnie złożyć stosowne wnioski w JC i oni pokryją ubezpieczenie.
 
Tak tylko AOK przyslalo mi pismo ze mam zaplacic za swoje dziecko bo przez ten okres nie bylo ubezpieczone :/
 
Witam!
Na forum jest wprawdzie kilka wpisow z wezwaniami AOK do zaplaty zaleglych skladek, nie mniej jednak bede wdzieczna o pomoc i rade, bo nie wiem co robic.
Sprawa wygląda następująco:
Mam ubezpieczenie zdrowotne jako czlonek rodziny przy mezu, ktory jest na emeryturze. Od 3 lat jezdze do Niemiec do opieki nad osoba starsza w trybie 2 miesiecznym, czyli 2 miesiace tam, 2 miesiace w Polsce. Pracujac w Niemczech jestem na okres tych 2 miesiecy ubezpieczona w AOK. W ciagu ostatnich dni dostalam list z AOK, w ktorym oni żadaja ode mnie wyjasnienia przerw w ubezpieczeniu – czyli wyjasnienia czy podczas gdy nie pracowalam w Niemczech bylam ubezpieczona, a jesli tak to musze zalaczyc do tego stosowne zaswiadczenie. W razie braku odpowiedzi oni narzuca mi odgorna skladke za wszystkie luki ubezpieczeniowe.
I tu sie pojawia problem. ZUS odeslal mnie do NFZ. Tam dowiedzialam sie, ze podwojne ubezpieczenie w jednym czasie w dwoch roznych krajach UE jest nielegalne. Tzn pan urzednik poinformowal mnie, ze maz powinien byl mnie przed kazdym wyjazdem do Niemiec z ubezpieczenia wymeldowac, a po powrocie na nowo zameldowac. Nie wiedzielismy o tym, stad moje ciagle ubezpieczenie przy mezu. Ponadto pan urzednik oswiadczyl nam, ze nie jest uprawniony do wydania mi jakiegokolwiek zaswiadczenia potwierdzajacego moje ubezpieczenie podczas pobytow w Polsce. Rzekl, ze to strona niemiecka powinna sie tutaj bezposrednio do NFZ zwrocic z takim zapytaniem w formie formularza E104. Jak tylko to sie stanie, wowczas NFZ prosi ZUS o sprawdzenie informacji i dopiero wtedy zaswiadcza stronie niemieckiej o co ta pytala. Problem moj jest taki, ze na skutek niewiedzy zaniedbalismy z mezem ewidentnie kwestie wyrejestrowania mnie i ponownego zarejestrowania. W zwiazku z tym jak tylko AOK oficjalną drogą zapyta o moje ubezpieczenie ZUS lub NFZ te natychmiast zauwaza nasze administracyjne zaniedbania.Stad moje pytanie co robic? Jak zachowac sie wzgledem ZUSu i NFZ w Polsce i AOK w Niemczech? Z jakimi konsekwencjami za te niedociagniecia musimy sie liczyc ze strony polskiej?
Bede niezmiernie wdzieczna za odpowiedz!
 
Droga elzbieta_55, niech się sprawa toczy administracyjne. Tą kwestię muszą załatwić pomiędzy sobą ubezpieczyciele. Możesz być wezwana do złożenia oświadczenia, wtedy takowe złóż. Wskaż okresy w jakich przebywałaś w Polsce i tyle. Nie można być podwójne ubezpieczonym, ale nie wiąże się z żadnym sankcjami karnymi. NFZ wykreśli Ciebie z ubezpieczenia za okresy, kiedy przebywałaś w Polsce. Musisz uzbroić się w cierpliwość, bo te sprawy toczą się bardzo długo.

Ja pozostaję w przeświadczeniu, że jednak AOK, próbuje wszelkimi możliwymi sposobami wyłudzić pieniądze od Polaków. Kiedy ktoś zostaje wyrejestrowany przez pracodawcę, a nie złoży u nich wypowiedzenia (które najczęściej dziwnie się gubi) naliczają kosmiczne składki, chociaż są świadomi, że dana osoba nie pracuje. Założenie, że pracuje na czarno jest poważnym nadużyciem Dziwnie to pachnie, naprawdę dziwnie, jak na państwo prawa.
Moja walka z AOK wciąż trwa. Owe hamujące, wstrzymujące i redukujące formularze, okazały się ponownym wezwaniem do zapłaty zaległej luki, które to składki w jakiś tajemniczy sposób w wyliczonej kwocie są zupełnie nie podobne do poprzedniego wezwania. Dziwnie skoczyło w górę!!!
Jako osoba nie pracująca i nie mieszkająca, ani nie przebywająca w Niemczech, niekoniecznie akceptuję stosowanie w stosunku do mnie niemieckich przepisów, tym bardziej, że nawet ubezpieczyciel stoi na stanowisku, że do opłaty składek zobowiązana jest każda osoba, która mieszka lub pracuje w Niemczech.
Inny cytat z e-mailowej korespondencji, po mojej ripoście, że i tak NIC im nie zapłacę:
"... każda osoba w UE musi być ubezpieczona."
"Prześlemy Ci decyzję o wniesieniu wkładu, która służy nam do zahamowania przedawnienia roszczeń składkowych. Jeśli nie możesz zapłacić opłaty, nie pobieramy jej w drodze wykluczenia. Roszczenia pozostają jednak w mocy, a Ty na ogół jesteś zobowiązany do opłacenia tych składek."
Jak widać Niemcy nie rozumieją, że w Polsce pomimo, że jest w UE, obowiązku ubezpieczenia, nie ma. Kierują się swoimi przepisami i swoimi wyobrażeniami, a ich jedynym celem jest napełnienie kiesy ich ubezpieczalni.
A swoją drogą, czy jakiś Niemiec, miał podobne problemy z ubezpieczycielem, co Polacy, szczególnie Ci, którzy zrezygnowali z pracy w ich kraju i wrócili do Polski?
Czyżby takie działanie stało się dodatkowym źródłem ich dochodów?
Zobaczę jak to też zakończy się mój problem z AOK. Tym razem wyślę im skan swojego wymeldowania i podkreślę, że jestem obywatelką Polski i jedynie te przepisy mnie obowiązują, a zaległej składki za lukę, tak czy siak im nie zapłacę.:mad::!:
 
Prosze bez teorii spiskowych, bo niemieckie ustawowe kasy chorych siedza na miliardach euro oszczednosci i nie potrzebuja "dodatkowych zrodel dochodow". W Polsce nie ma obowiazku posiadania ubezpieczenie, ale w Niemczech jest, wiec oni to egzekwuja , bo Polacy w cudowny sposb bez znajomosci jezyka potrafia w jeden dzien sie zameldowac po przyjezdzie, zeby natychmiast zlozyc wniosek o Kindergeld, potrafia zalozyc Gewerbe, od ktorej malo kto placi jakokolwiek podatki, ale jak "zjezdzaja do kraju" to naraz w jeszcze bardziej dziwny sposob "zapominaja" powiadomic wszystkie urzedy, w ktorych sie zameldowali w jakis sposob, o wyjezdzie. I tak. Niemcy maja takie same "problemy" z ubezpieczeniami, jak nie zalatwia wszystkich formalnosci.
 
Może masz rację, ale w internecie jest sporo w temacie "biedy" AOK, nie uważam więc, żeby była to jakaś moja teoria spiskowa. Kapituluję, skoro masz dane prosto ze źródła, a internet po prostu kłamie.
A'propos kindergeld, z mojej wiedzy wynika, że sam meldunek na dzień dzisiejszy, nie uprawnia do otrzymania kindergeld, ale może jest tak jak piszesz.
Każdy urząd egzekwuje swoje prawa, gorzej, kiedy ich nadużywa.
Tu w postach, wiele osób wypowiadało się, że niemieckie kasy chorych uznają, że Polacy (pewnie nie tylko Polacy) nadal pracują u nich na czarno, stąd też naliczanie składek z górnej półki.
Generalnie, to wolałabym, żebyś podrzucił jakąś mądrą poradę, a nie dyscyplinował wszystkich i uznawał za oszustów czy cwaniaków.
Ale co ja tam wiem... Najpewniej jesteś mądrzejszy.
 
Oni nie uznaja, ze "Polacy" pracuja na czarno, tylko uznaja, ze osoba, ktora przestala pracowac na etat i nie zarejestrowala sie w Urzedzie Pracy jako bezrobotna, przez co urzad pracy odprowadza skladki (standardowa sytuacja u Niemcow, stad z nimi mniej problemow), tylko ze dana osoba prowadzi dzialalnosc gospodarcza, od ktorej w Niemczech sie placi skladki na ubezpieczenie chorobowe ze wzgledu na obowiazek ustawowy. A poniewaz nie maja danych (bo ludzie nie pilnuja spraw i nie informuja kasy chorych), ile "delikwent" zarabia na tej dzialalnosci, naliczaja mu maksymalna skladke miesieczna, a ta tez nie jest z sufitu, tylko jest okreslona ustawowo.
Tego wszystkiego mozna uniknac, udajac sie osobiscie przed powrotem do Polski do kasy chorych, bo taki AOK ma filie w kazdej dziurze w Niemczech i albo wymeldowujac sie na wyjazd na stale do Polski albo przestawiajac fakty na temat dochodow po zakonczeniu pracy, zeby wiedzieli jak maja naliczyc skladki.
U Polakow panuje jakies dziwne przeswiadczenie, ze urzad meldunkowy informuje przy wymeldowaniu wszystkie mozliwe instytucje o tym fakcie, co nie jest prawda, zreszta w Polsce tez nie, bo bankow, silowni, telefonii komorkowych itd itp w Polsce urzad miasta tez nie informuje sam z siebie , ze Anna Kowalska wymeldowala sie na wyjazd do Wielkiej Brytanii i juz nie mieszka w Radomiu.
I prosze tutaj bez "najpewniej jestes najmardzejszy", bo ludzie na tym forum poswiecaja prywatny czas na porady i nie potrzebuja nadasanych uszczypliwosci. Ja w tym kraju mieszkam od 30 lat, skonczylem tu studia, wiec mam jako takie pojecie o rzeczywistosci w tym kraju.
Rada jest jedna, odeslac kwity (zaswiadczenie z niemieckiego urzedu meldunkowego o wymeldowaniu na wyjazd na stale za granice) i po prostu dopisac "przepraszam, jesli ze wzgledu nieznajomosc procedur nie dopelnilam formalnosci na czasie", bo - znajac tutejsza mentalnosc - z gory ci powiem, ze na zlosliwosc w koresponencji generuje zlosliwosc w odpowiedzi urzedu

Co do "biedy" niemieckich kas ustawowych:
Die gesetzliche Krankenversicherung ist finanziell weiterhin gut aufgestellt. Nach Recherchen der FAZ haben die 113 Krankenkassen das erste Quartal 2017 insgesamt mit einem Plus von 620 Millionen Euro abgeschlossen. Damit wären ihre Rücklagen auf einen Rekordwert von 16,5 Milliarden Euro gestiegen.Das sind gut 200 Millionen Euro mehr als im Vorjahresquartal.
 
Ostatnia edycja:
Jeśli poczułeś się obrażony, to bardzo Ciebie przepraszam, taka niestety jest tutejsza mentalność. Za radę dziękuję. Mam nadzieję, że okaże się skuteczna. Podkreślę, że bardzo szanuję fakt, że udzielasz się na forum i tracisz swój osobisty czas. I, żebyś nie odebrał tego co piszę, jako kolejną złośliwość.
Uznaję za prawdę to, co napisałeś, że niemieckim kasom ma się całkiem dobrze i, że działają w granicach prawa i zgodnie z przepisami.
Na taki tok myślenia, o niemieckich kasach nakierował mnie mój osobisty przypadek, a właściwie - przypadki.
Dla dopełnienia tematu dodam, że kilkakrotnie zmieniałam w Niemczech pracę. Wracałam do Polski, nie rejestrowałam się w UP, nie ubezpieczałam się również w Polsce prywatnie, bo najczęściej szukałam kolejnej pracy u sąsiadów. Nie miałam problemu z powrotem do AOK, wręcz przeciwnie - dziękowali mi za wierność i zaufanie. Za żaden z tych okresów przerwy w opłacaniu składek, nie otrzymałam wezwania do zapłaty zaległych składek. A nazbierałoby się tego grubo ponad 10 miesięcy, co najpewniej dałoby kwotę nie do ogarnięcia.
Jest jedna różnica, a mianowicie - nigdy więcej, nie miałam zameldowania na terenie Niemiec. Do pracy najczęściej dojeżdżałam, albo zwyczajnie - nie byłam zameldowana.
Uważam, że jednak największe znaczenie w temacie jw. ma meldunek.
Mam nadzieję, że idąc za Twoją poradą, skutecznie odsunę od siebie owo upominanie się AOK o zaległą lukę.
I jeśli nadal czujesz się urażony czy wzburzony moją mentalnością, to ponownie przepraszam, bo szkoda byłoby, aby inni pragnący porady, nie otrzymaliby jej od Ciebie.
Ciepło i bez złośliwości pozdrawiam;)
 
Zameldowanie w urzedzie meldunkowym nie ma dla AOK az takiego znaczenia, oni nie otrzymuja od urzedu meldunkowego zadnych informacji na ten temat, bo w Niemczech jest ponad 100 (!) ustawowych kas chorych i trudno by urzad meldunkowy przy meldowaniu wysylal informacje do 100 instytucji.
Dla nich sie liczy zgloszenie czlonkostwa, np. na podstawie podjecia tzw. pracy niesamodzielnej (=na umowie o prace), wtedy to pracodawca ma obowiazek zglosic pracownika do ubezpieczalni. Gdy konczy sie praca, pracodawca ponownie wysyla do nich zawiadomienie o tym fakcie i przestaje placic skladki. Ale "delikwent" nie przestaje byc w mysl przepisow czlonkiem tej kasy chorych dopoki sam z siebie nie zmieni u nich swojego statusu. Dlatego, i tego wiele osob nie rozumie, AOK nie majac zadnych informacji, co delikwent faktycznie robi, wychodzi z zalozenia, ze on jest nadal na terenie Niemiec i podlega pod niemiecki obowiazek ubezpieczeniowy.
Niemieckie prawo meldunkowe i przepisy z nim zwiazane uzywaja obok "zameldowania" pojecia "gewöhnlicher Aufenthalt" (=zwyczajowe miejsce pobytu). Nie chce tu za bardzo wnikac w szczegoly, ale osoba ze "zwyczajowym miejscem pobytu" (domyslnie w Niemczech) jest traktowana w wielu przypadkach tak samo, jakby miala tam zameldowanie.
A wiec AOK widzi nastepujaca systuacje:
1) Anna Kowalska, ktora podala im (niemiecki?) adres do korespondencji przestala pracowac u pracodawcy X i tym samym od dnia xyz przestaja naplywac skladki
2) AOK nie dostala ani od urzedu pracy ani od nikogo innego informacji, co sie dzieje z delikwentem
3) AOK wychodzi z zalozenia, ze delikwent przebywa na terenie Niemiec i podlega pod niemiecki obowiazek ubezpieczeniowy
4) AOK nalicza fikcyjnie jakas skladke za tzw. ubezpieczenie dobrowolne (ono sie nazywa "dobrowolne" ze wzgledow historycznych, nie bede tu wnikal w te niuanse, ale ono nie jest "dobrowolne"), bo nie ma informacji, ze delikwent
a) jest ubezpieczony gdzie indziej
albo
b) wyjechal z Niemiec i w ogole nie podlega juz wiecej pod niemiecki obowiazek ubezpieczeniowy.
To ze kilka razy wczesniej nie bylo problemow, to lut szczescia, moze jest nowy przelozony, ktory dal prikaz, zeby rygorystycznie przestrzegac przepisow.
A wiec po kazdym zakonczeniu pracy w Niemczech nawet bez zameldowania tam, trzeba wyjasnic u nich swoj status i ew. zakonczyc czlonkowstwo, a po powrocie do pracy w Niemczech na nowo je reaktywowac. Tylko w ten sposob mozna uninknac tego calego cyrku.
Najgorzej jak AOK odda spraw sciagania skladek do jakiegos adwokata/windykatora. Ci wtedy rzeczywiscie pisza wezwania w bezczelnym tonie, zeby zastraszyc ludzi, bo oni od tej windykacji dostaja prowizje.
Dlatego trzeba zawsze podawac aktualny adres korespondencyjny, zeby nie ginely zadne listy i nie polegac na 100% na korespondencji emailowej.
Jesli dojezdzalas do pracy w Niemczech z Polski, to bylas tzw. pracownikiem transgranicznym (Grenzgänger) i na to sa uregulowania unijne. Trzeba to spokojnie i merytorycznie wyjasnic i odbic pileczke piszac: prosze mnie poinformowac, co mam robic na przyszlosc, zeby uniknac tego rodzaju sytuacji, skoro nie pracuje w Niemczech 12 miesiecy w roku tylko od czasu do czasu i mam regularnie "luki" miedzy jednym okresem ubezpieczeniowym u Panstwa a kolejnym a w Polsce NIE ma ustawowego obowiazku posiadania ubezpieczenia chorobowego (Versicherungspflicht) w przeciwienstwie do Niemiec
 
Dziękuję za obszerne wyjaśnienie.
Wyślę do nich list, bo rzeczywiście sporo czytałam, że e-mailem to niekoniecznie da się cokolwiek załatwić. Chociaż ostatnio moja znajoma składała w AOK rezygnację drogą e-mailową i pan zażądał od niej skanu wymeldowania, ponieważ bez tego rezygnacja nie będzie przez AOK uznana. Musiała jechać ponad 700 km, aby tego obowiązku dopełnić, chociaż istnieje opcja wymeldowania online, ale że wymeldowywała się wstecznie, wolała temat załatwić na miejscu. Czekam na wzór tej rezygnacji, bo i taką im załączę. Nie wypowiedzenie, ale rezygnację. Póki co, korespondencja toczy się z AOK i przychodzi na mój adres domowy w Polsce. Nie ukrywam się, ale też nie chcę płacić wysokiej składki.
W chwili obecnej jestem już szacowną emerytką na polskiej emeryturze, która jak wiadomo - wysoka nie jest, więc, jak dla mnie zapłacenie takiej kwoty, to po prostu kosmos i właściwie, po prostu, nie wchodzi w grę.
Najpewniej jest to moje zaniedbanie przez niewiedzę, ale cóż - stało się i muszę to jakoś mądrze odkręcić.
 
Skoro jestes emerytka, to chyba automatycznie podlegasz pod ZUS, o ile dobrze rozumiem polskie przepisy, wiec powinnas miec ulatwiona sprawe, bo jestes ubezpieczona w Polsce. Pozostaje tylko wyjasnienie, ze nie wiedzialas, ze przy kazdym wyjezdzie - o ile dobrze rozumiem jeden z poprzednich postow - trzeby sie wymeldowywac z ZUSu, zglaszac do AOK, przy powrocie wymeldowywac z AOK i na nowo zglaszac do ZUSu, co na zasadach zdroworozsadkowych jest tez troche bez sensu, bo przeciez podczas pobytu w Niemczech i na ubezpieczeniu AOK ewentualnie leczenie pokrywa AOK a nie ZUS, wiec ZUS nie ponosi zadnych kosztow i odwrotnie. Ale obu instytucjom chyba bardziej chodzi o naplywanie skladek niz faktyczne wydatki na leczenie.
Jesli chcesz sie poinformowac na temat samego systemu ubezpieczen chorobowych w Niemczech, to AOK Nordost ma nawet informacje w j. polskim.
Składki – AOK Nordost – Twojej Kasie Zdrowia | Beiträge – AOK Nordost – Die Gesundheitskasse für Berlin, Brandenburg, Mecklenburg-Vorpommern

A tutaj jest podstawa prawna do zakonczenia obowiazku ubezpieczenia w Niemczech

§ 190 Abs. 13 Nr. 2 SGB V: “Die Mitgliedschaft der in § 5 Abs. 1 Nr. 13 genannten Personen endet mit Ablauf des Vortages, an dem:
1. ein anderweitiger Anspruch auf Absicherung im Krankheitsfall begründet wird oder
2. der Wohnsitz oder gewöhnliche Aufenthalt in einen anderen Staat verlegt wird.”
Du musst nachweisen, dass du nicht mehr in Deutschland wohnst, was in der Regel mit der Abmeldebescheinigung geschieht.
https://wirelesslife.de/gesetzliche-krankenversicherung-auslandsaufenthalt/
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra