Wezwanie do zapłaty za brak biletu.

  • Autor wątku Autor wątku Falk0n
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
F

Falk0n

Nowy użytkownik
Dołączył
04.2015
Odpowiedzi
3
Dzień dobry, zanim zadam pytanie opis sytuacji.

W lipcu tego roku razem z kolegą zostaliśmy złapani w tramwaju bez biletu, wobec czego kontroler wypisał nam wezwania do zapłaty. Chwilę po tym jak zaczął je wypisywać dojechaliśmy do celu naszej podróży, kontroler spytał czy wysiadamy i oddał nam dowody, nie wysiadł z nami aby dokończyć czynności, nie dał żadnej kopii wezwania, nie zażądał również podpisu na wezwaniu. Pod koniec listopada otrzymałem od KZK GOP "ostateczne wezwanie do zapłaty kwoty w terminie xx". Wezwanie przyszło listem zwykłym, nie poleconym. Żadnego wcześniejszego wezwania nie otrzymałem, tak jak nie otrzymałem żadnej kopii nałożonej kary. Zgodnie z prawdą odpisałem więc drogą mailową, że żadnego mandatu nie podpisywałem, nie otrzymałem żadnych wcześniejszych wezwań i zwróciłem uwagę na to że wysłali list ekonomiczny, nie polecony. Poprosiłem o wyjaśnienie sprawy, na co dnia dzisiejszego otrzymałem pismo listem poleconym, w któym wskazuje się datę, godzinę i miejsce kontroli, numer służbowy kontrolera a także moje nazwisko, pesel i nr dowodu, które spisał kontroler. W liście jest również napisane, że kontroler w adnotacji do protokołu-wezwania napisał o mojej "odmowie przyjęcia kopii protokołu", co nie miało miejsca bo kontroler nawet tego protokołu nie zdążył wypisać. Nadawca stwierdził również że nieprzyjęcie wezwania nie jest warunkiem nałożenia kary(z czym się zgadzam, to logiczne) oraz ostatecznie wezwano mnie do zapłaty, oraz pouczono iż w przypadku braku udziału w zdarzeniu mogę złożyć pisemne oświadczenie i sprawa opłaty zostanie przekazana do Komendy Miejskiej Policji celem wszczęcia postępowania w tej sprawie.

Jestem świadomy tego że jadąc bez biletu naraziłem się na karę(pilna sprawa, nie zdążyłem kupić a nie miałem drobnych żeby wziąć u kierowcy, ale to żadne tłumaczenie) i w zasadzie dobrowolnie bym ją zapłacił, tylko że nie otrzymałem ani do ręki ani drogą pocztową tego mandatu, jego kopii, a dopiero "ostateczne wezwanie do zapłaty" co moim zdaniem nie jest prawidłową drogą postępowania przez KZK GOP. Na mandacie się również nie podpisywałem, bo zwyczajnie kontroler mandatu do podpisania mi nie wręczył, a w adnotacji napisał że odmówiłem przyjęcia mandatu(mam świadka, że tak nie było). Czy w związku z powyższym powinienem dla świętego spokoju mandat zapłacić i zapomnieć o sprawie, czy odmówić zapłaty i narazić się na koszty postępowania? Nie chodzi o te 163 złote, a o sposób w jaki KZK GOP egzekwuje należność, oraz kłamstwo kontrolera o mojej rzekomej odmowie przyjęcia mandatu.

Pozdrawiam.
 
To nie jest mandat, ani policja nie ma z tym nic wspólnego (poza wezwaniem przez kontrolerów w przypadku niemożności ustalenia tożsamości gapowicza). Jak będą wyglądały dowody w pozwie (jeśli nie zapłacisz 163 zł), i czy zdążą przed upływem terminu przedawnienia - tego nie wie nikt.
 
Falk0n napisał:
Czy w związku z powyższym powinienem dla świętego spokoju mandat zapłacić i zapomnieć o sprawie
Dokładnie tak. Zwłaszcza, że wszystkie Twoje argumenty są chybione.
 
Ja Malinowski napisał:
Dokładnie tak. Zwłaszcza, że wszystkie Twoje argumenty są chybione.

Chybione? Nie wydaje mi się. Gość poświadczył, że odmówiłem przyjęcia "mandatu"(tak wiem, że to nie mandat, ale dla uproszczenia nazwa się przyjęła). Mam świadka że tak nie było, nagrania na kamerze również wykażą że gość nawet nie wypisał go, nie mówiąc w wręczeniu.
 
Falk0n napisał:
Mam świadka że tak nie było, nagrania na kamerze również wykażą że gość nawet nie wypisał go, nie mówiąc w wręczeniu.

Trudno wręczyć wezwanie komuś, kto opuścił pojazd...

Podstawą do nałożenia opłaty jest fakt ujawnienia przez kontrolera osoby podróżującej bez ważnego biletu. Koniec i kropka. Reszta jest nieistotna. Od tego momentu musisz zapłacić.
 
Powrót
Góra