Wezwanie do zapłaty za naprawę auta z 2009r.

  • Autor wątku Autor wątku Perhydrol
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
P

Perhydrol

Nowy użytkownik
Dołączył
09.2012
Odpowiedzi
11
Witam.
W maju 2009r miałem wypadek nie z mojej winy, został uszkodzony przód auta.
Samochód oddałem do blacharza i formę zwrotu pieniędzy z polisy OC sprawcy wybrałem bezgotówkowo tzn. blacharz miał zrobić i sam odebrać kasę od ubezpieczyciela, ja tylko odstawiłem auto i po jakimś miesiącu odebrałem.

Teraz tak, w lutym tego roku dostałem pismo od PZU, że blacharz dalej walczy o pieniądze jakieś tam zwroty, że niby za mało mu dali. Zadzwoniłem do PZU, i tam mi powiedzieli, że to on próbuje wyciągnąć więcej kasy, a pismo przyszło do mnie bo też muszę być o tym informowany i żeby się nie przejmować.

Dzisiaj dostałem list polecony, od biura obsługi szkód "beatur", gdzie żądają ode mnie zapłaty 130zł blacharzowi za niedopłacone roszczenie za szkodę w pojeździe, i 35zł sobie za koszty postępowania windykacyjnego.
W uzasadnieniu piszę, że ta kwota jest za lakierowanie elementów które były wcześniej uszkodzone i PZU cofnęło im 20% za te elementy. W kolejnym punkcie piszę, że "lakierowanie tych elementów zostało wykonane a ja przyjąłem wykonanie tych czynności niedopłata wynosi 130zł"

Tylko z tego co pamiętam jak odbierałem auto od niego te 3 lata temu to nie wspominał nic o tym, że może być dopłata albo coś.

Co z tym fantem zrobić? Muszę zapłacić? Czy to tylko straszenie jakieś?
 
Oddając auto do naprawy na pewno zobowiązał się Pan do uregulowania kosztów naprawy w przypadku, gdy ubezpieczyciel odmówi wypłaty. Z doświadczenia wnioskuję, że chyba żaden zakład naprawczy nie przyjmie na siebie ryzyka związanego z rozliczeniami z ubezpieczycielem.
Jeśli zatem ubezpieczyciel odmówił zapłaty za jakąś część napraw, to Pan jest zobowiązany pokryć różnicę. To w końcu Pan zlecił mechanikowi naprawę. Zawsze może Pan zażądać od ubezpieczyciela wypłaty pełnej kwoty - w ostateczności na drodze sądowej.

Odnośnie roszczenia mechanika, to proszę sprawdzić, czy nie uległo ono przedawnieniu. Żądanie zapłaty kosztów "windykacyjnych" jest bezpodstawne i tego na pewno nie musi Pan płacić.
 
pios napisał:
Odnośnie roszczenia mechanika, to proszę sprawdzić, czy nie uległo ono przedawnieniu. Żądanie zapłaty kosztów "windykacyjnych" jest bezpodstawne i tego na pewno nie musi Pan płacić.

A ile właśnie czasu mija żeby przedawnienie w tym przypadku było ważne?
Bo wg. Art. 646. Roszczenia wynikające z umowy o dzieło przedawniają się z upływem lat dwóch od dnia oddania dzieła.

Też mi się wydaje, że windykacji płacić nie muszę bo nikt mnie wcześniej nie informował, że zakład blacharski jakąś sprawę mi wytoczył czy coś...
 
Ostatnia edycja:
Do umowy naprawy stosowałbym raczej przepisy o zleceniu:
Przepis prawny:
KC Art. 750. Do umów o świadczenie usług, które nie są uregulowane innymi przepisami, stosuje się odpowiednio przepisy o zleceniu.
Wg mnie okres przedawnienia w tym wypadku wynosi 2 lata:
Przepis prawny:
Art. 751. Z upływem lat dwóch przedawniają się:
1) roszczenia o wynagrodzenie za spełnione czynności i o zwrot poniesionych wydatków przysługujące osobom, które stale lub w zakresie działalności przedsiębiorstwa trudnią się czynnościami danego rodzaju; to samo dotyczy roszczeń z tytułu zaliczek udzielonych tym osobom; [...]
Proszę pamiętać, że podniesienie zarzutu przedawnienia wcale nie oznacza, że dług przestaje istnieć.
 
Czyli jak warto walczyć czy lepiej płacić?
Bo wg. mnie trochę za późno o tym wspominają, a już ta windykacja to w ogóle jaja jakieś są .. może wystarczy zadzwonić do tej firmy "beatur" podeprzeć się jakimiś podstawami prawnymi i sobie odpuszczą?
 
Ja zawszę proponuję, aby regulować swoje zobowiązania. Tutaj jednak podważa Pan zasadność samego roszczenia. Jeśli przyzna Pan przed samym sobą, że zobowiązanie istnieje, to dla swojego spokoju proponuję zapłacić.
W przypadku roszczeń przedawnionych dłużnik ma uprzywilejowaną pozycję. Może warto zawrzeć ugodę z wierzycielem na jakichś preferencyjnych warunkach i mieć sprawę zakończoną raz na zawsze?
 
Rozumiem, też wolałbym to załatwić polubownie, tylko teraz tak lepiej rozmawiać z warsztatem czy z tą firmą windykacyjną? i czy warto od razu przedstawić swoje argumenty o przedawnieniu sprawy i postraszeniem sądem? Czy jak inaczej to załatwić?

Przyznać nie wiem czy mogę, że jestem im coś winny bo tak jak pisałem oddałem blacharzowi auto i powiedziałem, że nie chce załatwiać spraw z ubezpieczycielem, papierków itp. niech sam się w to bawi, a po 3 latach nagle jakieś niesmaki, chyba Pan to rozumie, że można się zdenerwować takim faktem. Prawie zapomniałem, po takim czasie o tej kolizji a nagle kasa, zwroty, windykacja.. teraz kto by pamiętał, że miał rysy albo zadrapania na aucie po trzech latach?
 
Ostatnia edycja:
Doskonale Pana rozumiem. Sposób negocjacji już zależy od Pana. Ja preferuję kontakty pisemne, gdyż są pozbawione (zazwyczaj) negatywnych emocji, a dają gwarancję, że przekaz w całości zostanie odebrany przez odbiorcę. Czasami jednak szybciej można dojść do porozumienia podczas rozmowy telefonicznej czy nawet bezpośredniej. Przy tak drobnej kwocie nie ma sensu angażowania w sprawę pełnomocnika. Uczestnikiem sporu i decydującą osobą jest wierzyciel i proponuję bezpośrednio z nim się kontaktować. Proszę tylko pilnować korespondencji, aby za plecami nie przeszedł Panu nakaz zapłaty. Ewentualną ugodę proszę koniecznie spisać i ten dokument zachować - najlepiej na zawsze.
 
Dzisiaj napisałem do nich e-mail o takiej treści:


Witam.
W dniu wczorajszym tj. 24.09.2012r. otrzymałem od Państwa firmy Beatur listowne wezwanie do zapłaty (Szkoda nr: PL 2009052103017 z dnia 20.05.2009r. w samochodzie SEAT Ibiza, nr rej. SJ 43067, nasz znak: B 395/2011).

Teraz mam dwa pytania, dlaczego i na jakiej podstawie ktoś chce mnie obciążyć kosztami windykacyjnymi? Do wczoraj nawet nie wiedziałem, że Firma Starczała wytoczyła postępowanie windykacyjne przeciwko mnie.
Prosiłbym o jakieś przepisy prawne bądź artykułu na których podstawie miałbym zostać obciążony kosztami postępowania windykacyjnego.
Drugie pytanie czy czas jaki minął od naprawy nie jest za długi na stawianie roszczeń do mojej osoby?
Jeżeli naprawę blacharsko lakierniczą uznać jako umowę o dzieło, albo umowę o zleceniu to chciałbym się powołać na dwa poniższe artykuły:

Art. 646. Roszczenia wynikające z umowy o dzieło przedawniają się z upływem lat dwóch od dnia oddania dzieła.

KC Art. 750. Do umów o świadczenie usług, które nie są uregulowane innymi przepisami, stosuje się odpowiednio przepisy o zleceniu.
Art. 751. Z upływem lat dwóch przedawniają się:
1) roszczenia o wynagrodzenie za spełnione czynności i o zwrot poniesionych wydatków przysługujące osobom, które stale lub w zakresie działalności przedsiębiorstwa trudnią się czynnościami danego rodzaju; to samo dotyczy roszczeń z tytułu zaliczek udzielonych tym osobom; [...]

Prosiłbym o szybką odpowiedź, zależy mi głównie na wytłumaczeniu kto i dlaczego chce mnie obciążyć kosztami windykacyjnymi.

Pozdrawiam Kamil Żak.


Otrzymałem taką odpowiedź:


Szanowny Panie,

W odpowiedzi na korespondencję mailową z dnia 25.09.2012 r. wyjaśniamy, iż naprawa wykonywana była w ramach likwidowanej szkody z tytułu ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej, a nie zlecenia czy też umowy o dzieło (terminy przedawnienia stosowane w tych umowach nie obowiązują).
Naprawa została wykonana, co potwierdza data wystawienia faktury ponaprawczej w dniu 29.06.2009 r. Pan ani przed naprawą, ani po naprawie nie zgłaszał żadnych zastrzeżeń oraz upoważnił zakład naprawczy do odbioru należnego odszkodowania. Należne odszkodowanie za naprawę pojazdu wynosi 6 490,81 PLN (zgodnie z fakturą).

Po weryfikacji faktury ubezpieczyciel w dniu 29.10.2010 r. dopłacił naszym Klientom część należnego odszkodowania. Z uwagi na wcześniejsze uszkodzenia na pojeździe ubezpieczyciel odmówił zwrotu części odszkodowania dotyczącej lakierowania wcześniej uszkodzonych elementów. Natomiast Pana samochód został zgodnie z technologią naprawy polakierowany na wszystkich elementach.
Wobec powyższego nastąpiło ulepszenie, stanu Pana pojazdu, którego to równowartość jest Pan zobowiązany zwrócić naszym Klientom.

Jako, że nie poinformował Pan naszych Klientów o wcześniejszych uszkodzeniach samochodu, to zatajenie tego faktu spowodowało, że nasi Klienci dowiedzieli się o tym fakcie dopiero z decyzji odszkodowawczej TU. Ponieważ TU bezprawnie zaniżyło należne odszkodowanie w odniesieniu do innych elementów odszkodowania toteż nasi Klienci zlecili nam zweryfikowanie oraz odzyskanie należnego odszkodowania. Koszty windykacji są związane z podjętymi przez naszą firmę czynnościami weryfikacyjnymi, prowadzoną korespondencją, etc.

Mam nadzieję, że powyższe wyjaśnienia są wystarczające do przyjęcia przez Pana odpowiedzialności za wykonaną przez warsztat naprawę.

Z poważaniem,

Magdalena Horak



Co dalej w takiej sytuacji?
 
Ostatnia edycja:
Wg mnie ta korespondencja zupełnie niczego nie wnosi do sprawy i niczego nie zmienia.
 
To co polecasz im odpisać? Bo ja nie znam się na prawie i nie wiem...

Bo z tego co odpisali, to twierdzą, że ta naprawa nie była umową o dzieło, ani zleceniem, także jak jest z tym przedawnieniem oni mają racje czy przytoczone przez Ciebie artykuły?
Drugą sprawą, że nie wytłumaczyli dlaczego ja miałbym pokrywać koszta windykacyjne tylko napisali "Koszty windykacji są związane z podjętymi przez naszą firmę czynnościami weryfikacyjnymi, prowadzoną korespondencją, etc." .. ale przecież to nie ja chciałem ich angażu w tą sprawę, także to płacić wg. mnie powinna firma blacharsko-lakiernicza nieprawdaż?
 
Zgadza się. Ja bym powołał się ponownie na zarzut przedawnienia (bez podawania podstawy prawnej) i odmówił w tej chwili zapłaty pełnej kwoty (130 zł), dając tym samym do zrozumienia między wierszami, że porozumienie w sprawie zamknięcia sprawy na mniejszą kwotę nie jest wykluczone. Jednocześnie kategorycznie odmówiłbym zapłaty kosztów windykacji, bo nie zawierał Pan żadnej umowy z tą firmą i nie jest Pan im nic winien.
 
Wystarczy im odpisać coś takiego czy coś dodać?

Witam.

Po przeczytaniu i przeanalizowaniu odpowiedzi od Państwa firmy, dalej śmiem twierdzić, że roszczenia zakładu do mojej osoby są przedawnione i odmawiam w tej chwili zapłaty pełnej kwoty tj. 130,44zł.
Jednocześnie kategorycznie odmawiam zapłaty kosztów windykacji gdyż nie zawierałem żadnej umowy z Państwa firmą i nie jestem firmie "BEATUR" nic winien.

Pozdrawiam Kamil Żak.
 
Pozwolę sobie na kosmetykę:
Po przeczytaniu i przeanalizowaniu odpowiedzi od Państwa firmy, dalej twierdzę, że roszczenia wierzyciela do mojej osoby z tytułu przedmiotowego zlecenia są przedawnione i odmawiam w tej chwili zapłaty pełnej kwoty tj. 130,44zł. Ponadto nie uznaję tego roszczenia.
Jednocześnie kategorycznie odmawiam zapłaty kosztów windykacji gdyż nie zawierałem żadnej umowy z Państwa firmą i nie jestem firmie "BEATUR" nic winien.
Tak powinno być dobrze :-)
 
Ostatnia edycja:
Ok, dziękuje bardzo.

Także wysyłam poprawiony e-mail i czekam na odpowiedź, obstawiam, że dopiero jutro ją otrzymam.
 
Do dziś zero odpowiedzi.. nie wiem czy się wystraszyli, czy zaraz zaatakują ze zdwojoną siłą ..
 
Dzisiaj otrzymałem taką wiadomość:

"Witam, informujemy Pana, że po konsultacjach z wierzycielem, odstąpił on od egzekwowania należności od Pana i zdecydował o skierowaniu roszczenia tylko i wyłącznie wobec ubezpieczyciela. Magdalena Horak"


Także chyba już będę miał spokój z nimi.
 
Powrót
Góra