T
tomi_b
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 06.2011
- Odpowiedzi
- 20
Witam Państwa i proszę o poradę.
Jakiś czas temu moja dziewczyna miała problem z terminowym spłacaniem zadłużenia na karcie kredytowej (była bez pracy). Po otrzymaniu ponaglenia i groźby nałożenia kary 7tyś zł za rozwiązanie umowy, bezzwłocznie spłaciła całość zadłużenia bankowi, w uzgodnionych bodajże 2 ratach. Całość miała miejsce ok. 8 miesięcy temu.
Niedawno moja dziewczyna miała bardzo nieprzyjemne zdarzenie. Jej siostra znalazła w skrytce pocztowej list z wezwaniem do zapłaty od kancelarii prawnej na kwotę 1700zł, za prowadzenie jej sprawy w związku z brakiem spłat zadłużenia na karcie. Cała usługa kancelarii sprowadzała się do 1 telefonu i listu.
List z wezwaniem do zapłaty nie był za potwierdzeniem odbioru, na mieszkaniu nikt nie mieszka, więc leżał w skrytce ponad miesiąc. Zgodnie z listem miała parę dni na odwołanie.
Po przedzwonieniu do kancelarii prawnej otrzymała odpowiedź, że całość musi wpłacić w terminie 2 dni (!!), w przeciwnym razie wyląduje w sądzie, a później może pisać pisma o umorzenie. Dziewczyna już zapłaciła 300zł, pozostałej kwoty jeszcze nie uzbierała. Jej średnie zarobki miesięczne przez ostatnie 3 miesiące to poniżej 600zł (pół etatu z dopełnieniem do całego), więc kwota 1700zł jest dla niej bardzo wysoka, niemożliwa do spłacenia bez kolejnego zadłużania się. Sama ‘usługa’ kancelarii i kwota jest bardzo wątpliwa – 1700zł za 5 minut rozmowy 8 miesięcy temu.
Proszę bardzo o podpowiedź, co w takiej sytuacji można zrobić. Czy konieczne jest wpłacenie tej kwoty? Może ktoś z Państwa miał podobną sytuację bądź pracuje w podobnej kancelarii i może uczciwie doradzić? Czy niskie zarobki mają tutaj jakieś znaczenie? Czujemy się oszukani, faktura po takim czasie, na taką kwotę, za 1 telefon, przy fakcie spłacenia zadłużenia bankowi, straszenie sądem i 2 dniowy termin spłaty.
pozdrawiam
Tomasz
Jakiś czas temu moja dziewczyna miała problem z terminowym spłacaniem zadłużenia na karcie kredytowej (była bez pracy). Po otrzymaniu ponaglenia i groźby nałożenia kary 7tyś zł za rozwiązanie umowy, bezzwłocznie spłaciła całość zadłużenia bankowi, w uzgodnionych bodajże 2 ratach. Całość miała miejsce ok. 8 miesięcy temu.
Niedawno moja dziewczyna miała bardzo nieprzyjemne zdarzenie. Jej siostra znalazła w skrytce pocztowej list z wezwaniem do zapłaty od kancelarii prawnej na kwotę 1700zł, za prowadzenie jej sprawy w związku z brakiem spłat zadłużenia na karcie. Cała usługa kancelarii sprowadzała się do 1 telefonu i listu.
List z wezwaniem do zapłaty nie był za potwierdzeniem odbioru, na mieszkaniu nikt nie mieszka, więc leżał w skrytce ponad miesiąc. Zgodnie z listem miała parę dni na odwołanie.
Po przedzwonieniu do kancelarii prawnej otrzymała odpowiedź, że całość musi wpłacić w terminie 2 dni (!!), w przeciwnym razie wyląduje w sądzie, a później może pisać pisma o umorzenie. Dziewczyna już zapłaciła 300zł, pozostałej kwoty jeszcze nie uzbierała. Jej średnie zarobki miesięczne przez ostatnie 3 miesiące to poniżej 600zł (pół etatu z dopełnieniem do całego), więc kwota 1700zł jest dla niej bardzo wysoka, niemożliwa do spłacenia bez kolejnego zadłużania się. Sama ‘usługa’ kancelarii i kwota jest bardzo wątpliwa – 1700zł za 5 minut rozmowy 8 miesięcy temu.
Proszę bardzo o podpowiedź, co w takiej sytuacji można zrobić. Czy konieczne jest wpłacenie tej kwoty? Może ktoś z Państwa miał podobną sytuację bądź pracuje w podobnej kancelarii i może uczciwie doradzić? Czy niskie zarobki mają tutaj jakieś znaczenie? Czujemy się oszukani, faktura po takim czasie, na taką kwotę, za 1 telefon, przy fakcie spłacenia zadłużenia bankowi, straszenie sądem i 2 dniowy termin spłaty.
pozdrawiam
Tomasz