Wezwanie na komisję otrzymane po terminie.

  • Autor wątku Autor wątku trancehunter
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
T

trancehunter

Nowy użytkownik
Dołączył
01.2017
Odpowiedzi
8
Witam. Od razu zaznaczam, że nie wiem, czy był już podobny temat, bo nie mam czasu,ani nerwów na szukanie po otrzymaniu dzisiejszej korespondencji od Zus-u. W grudniu 2016r. kończyło mi się orzeczenie o stopniu niepełnosprawności, więc w połowie miesiąca złożyłem wniosek o przedłużenie renty wraz z dokumentacją lekarską i zaświadczeniem od lekarza. Dzisiaj otrzymałem pismo z wezwaniem na Komisję w dniu 04.01.2017, czyli dwa tygodnie po terminie! Skrzynkę sprawdzaliśmy kilka razy, nawet w zeszłym tygodniu i nic nie było. Co w takiej sytuacji mam zrobić? Na samej kopercie nie ma nawet pieczątki z datą nadania, także cholera wie kiedy ono zostało wysłane, jest tylko data sporządzenia pisma z dnia 19.12.2016. Proszę o możliwie szybką odpowiedź, ponieważ sprawa pilna. Aż mnie krew zalewa, na myśl, że mogę zostać na najbliższe miesiące bez środków do życia.
 
Każde pismo wychodzące z ZUSu jest do zidentyfikowania w ich systemie, więc wiedzą kiedy wysłali, nawet kiedy nie ma pieczątki poczty. Nie ma co pieklić się na forum. Tylko trzeba zgłosić się tam i wyjaśnić. Do 18.00 jest (była) czynna infolinia ZUS.
 
Oj chyba fałszywy alarm z mojej strony był, ale nie z mojej winy. Zapomniałem napisać, że dostałem też drugie pismo, które przyszło poleconym. Kiedyś było tak, że najpierw była konsultacja z lekarzem specjalistą, a dopiero później z orzecznikiem i wezwania otrzymywało się osobno. Wziąłem sobie obydwa pisma do przeczytania już na spokojnie i okazało się , że treść jest niemal identyczna, a data napisania drugiego dokumentu, to 04.01.2017, czyli dzień, w którym miałem się stawić pierwotnie. Dopiero teraz to skojarzyłem, że to najprawdopodobniej ponowienie.Ciekawe,że pismo z dnia 19.12.2016r. przyszło do mnie później niż to z 04.01.2017. Ktoś czegoś nie dopatrzył. Zawału idzie dostać przez ten kochany ZUS, albo Pocztę. Mam nadzieję, że to jest, jak wyżej pisałem ponowienie i żadne konsekwencje mi nie grożą, bo to w końcu nie z mojej winy ta sytuacja wyniknęła.
 
A więc sytuacja wygląda następująco: Dzisiaj rano byłem w ZUS-ie, bo na ten termin było drugie wezwanie i wszystko udało się odkręcić. Wszedłem do wyznaczonego gabinetu lekarskiego, zacząłem mówić o swoich chorobach i w pewnym momencie pan lekarz powiedział, żebym poszedł z nim, co mnie zdziwiło, wyszliśmy z gabinetu i poszliśmy do innego pokoju. Wtedy oznajmił mi, że jest tylko orzecznikiem i nie ma po prostu opinii lekarza specjalisty od mojej choroby. Po chwili wyszła do mnie miła pani i zaczęła się pytać dlaczego nie przyszedłem na pierwszy termin. Wyjaśniłem jej wszystko, kazała mi jeszcze kilka minut poczekać i udała się z powrotem do pokoju, po chwili wyszła i powiedziała,żeby podejść pod ten i ten gabinet, tam jest akurat wolny lekarz, to wyda panu opinię. Udałem się tam i bez problemu przebiegła konsultacja, bo dostałem decyzję raczej pozytywną, o czym pan doktor mnie poinformował. Muszę powiedzieć, że pozytywnie mnie to zaskoczyło, ponieważ do tej pory miałem same negatywne doświadczenia zarówno z lekarzami, jak i urzędnikami, myślałem, że czeka mnie kilkumiesięczna batalia o swoje racje, ale się okazało, że jedni i drudzy to też ludzie i pewne rzeczy rozumieją. Mam nadzieję, że już mam najgorsze za sobą.
 
A ja co chorobowe to dostaję z ZUS-u od jednej p.Starszej inspektor pismo,że mam ustalone prawo do renty i zaiłek mi się nie należy,jak go odborę,to będę musiał zwrócić.Byłem już 2 razy w ZUS-ie i dopuszczono mnie tylko do telefonu z ochrony do tej pani,pani powiedziała,że jak wiem,że mi się należy to mam się nie przejmować.Teraz znów dostałem,sprawa ma nadany nr itd.,przyszło pismo,a jak najdroższym listem z ZPO,a emerytom dołożą 2,50 zł.ręce opadają.
 
Powrót
Góra