Widzenia tymczasowo aresztowanego

  • Autor wątku Autor wątku OCEANIA
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Drogie Panie....
Proponuję nauczyć się czytać ze zrozumieniem.
Powtórzę raz jeszcze - osadzonemu generalnie przysługują dwa widzenia w miesiącu, z członiami najbliższej rodziny. To jest chyba jasne i logiczne.
Zastrzeżeniem przy udzieleniu widzenia, jest sytuacja kiedy członek najbliższej rodziny który miałby prawo dostać zgodę na widzenie jest świadkiem w sprawie - wówczas zgody nie dostanie.
Jeszcze inną sytuację mamy wtedy, kiedy osadzony jest cenny dla organów ścigania tj. ściśle współpracuje. Jest rzeczą chyba oczywistą, że takich ludzi należy wynagradzać.

Nadto należy sobie zdawać sprawę z tego, iż czasami widzenia dla czlonków najbliższej rodziny mogą być wydane dopiero po zabezpieczeniu stosownego materiału dowodowego np przesłuchaniu określonych świadków, uzyskaniu określonych ekspertyz etc. I nie chodzi tu o zlośliwość wobec "jeńca", ale o zabezpieczenie prawidłowego toku postępowania.
 
Mam pytanie-ten,który współpracuje ma częściej widzenia?
 
Współpraca współpracy nie jest równa.
Samo wyspowiadanie się ze swoich własnych zarzutów to zdecydowanie za mało.
 
Ok,ale chodzi mi o kogoś,kto śpiewa też o innych.Taki człowiek ma częściej widzenia?
 
Co? :wink:
Ma?
ma.......
 
W naszej sprawie jeden z oskkarżonych wyśpiewał innych i dostał po miesiącu dłuższe widzenie.... wyszedł sobie za kaucja.........
 
[cytat="xGalax"]W naszej sprawie jeden z oskkarżonych wyśpiewał innych i dostał po miesiącu dłuższe widzenie.... wyszedł sobie za kaucja.........[/cytat]

Widać że to mądry i rozsądny człowiek.... :lol:
 
Kwestia sporna,ale uważam,że człowiek dokonujący wyboru na rzecz swojej rodziny,to rozsądny człowiek.Myślę,że każda z nas chciałaby,aby jej mąż wybrał nas z dziećmi,a nie kolegów z przestępstwa.Jak uważacie?
 
Z dwojga złego mądry wybierze słuszną decyzje.
A wybór czy taki (kumple) czy taki (rodzina) zawsze poniesie jakieś konsekwencje.
Dokładnie Oceania ,kwestia sporna.
 
[cytat="tomaszekttt"] Czasem trzeba milczeć by uchronić rodzine,a czasem mówić i posiedzieć dłużej by w przyszłości rodzina spokojnie mogła żyć.
[/cytat]

Przed czym ochronić rodzinę? Przed kumplami? Proszę być poważną.

A nadto proszę przeczytać sobie jeszcze raz to co Pani napisała.
 
magnatex..ja po części rozumię
tak naprawdę nie wiemy do czego są zdolni ludzie w akcie zemsty...
no i to cale przetrzymywanie listów..własnie od rodziny...a nagle ..gdy sprawa jest przy samym koniuszku listy idą tylko 10dni..nie możnośc widzenia z dziećmi, które mają wieź z ojcem- według mnie to nie są równe rozgrywki. Oczywiście nikt nie mówi, że mają być równe, ale co w tym wszystim są winne dzieci? Faktem jest, że płacą one za nasze błędy...ale z drugiej strony skoro doszło do takiej sytuacji...cóż...chyba one nie będą utrudniać śledztwa...dzieci w wieku 3-4-5-6-7 lat? więc w jaki sposób to wytłumaczyć?
Mamy bardzo surowego prokuratora- mówię z ręką na sercu, ale ja z jego strony krzywdy nie zaznałam...może nie zawsze było miło, ale drzwi dla mnie były otwarte- zawsze...ale ostatnie rozmowa była niemal "babka z babką"....ale co z tego...wiem, że powiesz, ze dla dzieci lepiej nei mieć tych widzeń...z jednej strony Ci przyznam rację, ale z drugiej- dla niektórych dzieci bardziej istotne jest widzieć ojca niż ten rodzaj traumy, która może zapaść na długo w ich pamięci...wszystko zalezy od dziecka...jutro mój synek będzie miał operację...a gdyby miał się nie obudzić? Czy nie uważasz, że powinien mieć jakieś prawo do kontaktu z ojcem?
Mnie złamali by juz dawno...
 
Jednak prawdą jest to , że ci kablujacy idący na współpracę i wskazujacy swoich kolegów, w ZK przechodzą gehennę, niewiadomo jak wieści sie roznoszą, ale po jakimś czasie wszyscy wszystko wiedzą, nie zawsze sa oni izolowani , raz na widzeniu widziałam chłopaka z siniakami , L powiedział mi o co chodzi, podobno nazywają ich frajerami

tomaszekt to miało chyba być (nie mówić??)

anakov trzymam kciuki za powodzenie operacji :)
 
informacje wydostają się bardzo szybka i idą z prędkością błysawicy...ale jeśli to, że gośc sypie wie tylko on sam i prowadzący sledztwo...to od kogo wychodzi informacja..od niego samego?
hmmm...godne przemyślenia...
chyba że w tym samym areszcie jest kilku do sprawy..to inna sprawa

nie dziękuję
 
Może dokładnie nieopisalam swoich mysli ale w końcu to forum a nie pisanie książki.Coś magnatex uszczypliwy jesteś ostatnio-całe szczęście nie tylko do mnie.
A teraz napisze za ciebie-ten temat dotyczy widzeń tymczasowo aresztowanych :lol: :ok:
 
Ja na widzenie będe prawdopodobnie szła w środę ale jeszcze nie weim czy będe miała zgode...
Wiecie jakie to przybijające zobaczyć swojego męża za pleksą i pustki...tylko jego......a reszta widzeń przy stoliku...
echhh..... mam nadzieję że już ostatni raz :D
 
Stolika nie będzie napewno bo odkąd akta są w sądzie to mam przez pleksę i tym razem też tak będzie....... o ile dostanę widzenie bo w czwartek rozprawa :lol:
 
Anakow - nie przesadzajmy z tą zemstą ze strony świadka przestępczego. Żaden normalny "banditos" nie będzie robił czegoś, za co obligatoryjnie zostanie wysłany pod schody. Miałem przyjemność pracować ze świadkami i podejrzanymi dzięki którym rozbijane były całe grupy przestępcze, i jakos nikt tam nikogo nie napadał, nie mordował ani nie uprowadzał, mimo że rodziny świadków czy podejrzanych mieszkały na jednym osiedlu z rodzinami "przeciwników".

Co do dzieci - to zgodnie z tym co Napisałaś, moje zdanie jest zdecydowanie przeciwne. Więzienie nie jest miejscem dla żadnego dziecka. Jeśli już była taka niezbędna potrzeba to wolałem zorganizować widzenie w prokuraturze czy na komedzie Policji, niż w więzieniu.
Nadto pytasz w jaki sposób może mataczyć małe dziecko. Kilka dni temu czytałem gdzieś w internecie, jak w jednej z jednostek penitencjarnych w kraju, przyszła matka z niemowlakiem na widzenie. Ponieważ matka miała być poddana kontroli, podała dziecko strażnikowi. Pech (albo szczęście) polegał na tym, że strażnik tak wziął dziecko na ręce, że wyczuł zgrubienie pod pieluchą. Dziecko w pielusze miało schowane kilkadziesiąt tabletek ekstazy.
Zgadza się że był to jednostkowy przypadek, tym niemniej dorośli bezwzględnie wykorzystują fakt, iż małe dzieci nie są kontrolowane.

Wspominasz także o operacji. Operacja na pewno się uda. Co do tego jestem absolutnie pewien.
Jeśli jednak patrząc abstrakcyjnie miała by się nie udać, to dla dziecka nie będzie żadnej różnicy czy ojca wcześniej zoabczy czy nie. Bardziej istotne byłoby zobaczyć tatę po obudzeniu się, ale to już zupełnie inna bajka.
 
Moje zdanie jest natomiast takie,że dla więzi między dzieckiem,a ojcem nieistotnym jest,gdzie się spotkają.Najważniejsze,że się spotkają.Kary pozbawienia wolności bywają długie i nie wyobrażam sobie przez ten czas klarować dziecku,że tata pracuje w Norwegii np...Nie zrobiłam tak.Moje dzieci wiedzą jakim człowiekiem jest tato,bardzo Go szanują i bardzo chcą Go z powrotem.
Historia z niemowlakiem,a raczej towarem w jego pieluszce,niestety nie jest rzadkością i "brawa" dla tych rodziców :( Dzięki nim,widzenia z dziećmi nie są takie jak chcielibyśmy,bo są obostrzenia,którze nierzadko uderzają w dzieci.
Zgadzam się z anakow,że widzenia z dziećmi paroletnimi,czy w ogóle z dziećmi,nie mają większego wpływu na przebieg śledztwa.A tak na marginesie,narkotyki może też przemycić dorosła osoba udająca się na widzenie.
Co do operacji....magnatex...uwierz...dla dziecka ma WIELKIE znaczenie widok taty zarówno przed,jak i po operacji.
anakow-będzie dobrze :serce:
 
[cytat="magdzia m"]Jednak prawdą jest to , że ci kablujacy idący na współpracę i wskazujacy swoich kolegów, w ZK przechodzą gehennę, niewiadomo jak wieści sie roznoszą, ale po jakimś czasie wszyscy wszystko wiedzą, nie zawsze sa oni izolowani , raz na widzeniu widziałam chłopaka z siniakami , L powiedział mi o co chodzi, podobno nazywają ich frajerami
[/cytat]

Bo współpracować i izolować to trzeba umieć..... :D
Wyjaśnij mi w takim razie dlaczego mam osadzonych, którzy od 2 - 4 lat się spowiadają, i nigdy żadnemu włos z głowy nie spadł?
Co więcej - w jedym areszcie siedzi np 25 osadzonych do sprawy, i żaden nie wiedział przez 2 lata, że w tym samym więzieniu jest ten który ich "wystawił". Za to ja wiedziałem o wszystkim co się dzieje za murami.

A że osadzonym częstokroć klepki się luzują, od siedzenia to zupełnie inna bajka. W każdym więzieniu osadzeni znęcają się nad innymi, nie dlatego że współpracują, ale dlatego np że nie odpowiada im twarz osadzonego, jego pochodzenie etc. Jedni uważają się za lepszych od innych, a faktycznie są nikim.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra