Widzenia z dzieckiem

  • Autor wątku Autor wątku OCEANIA
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
OCEANIA

OCEANIA

Stały bywalec
Dołączył
10.2006
Odpowiedzi
1 047
Witam,nieco wybiegam w przyszłość,bo jak na razie nie liczymy na widzenie,ale kiedyś na pewno dojdzie do skutku...
Mamy wspólnego synka,a ja mam jeszcze starszego synka z poprzedniego związku.Czy wszelkie przywileje(dłuższe widzenia itp),tyczą się tylko dzieci biolog,lub przysposobionych?Czy starszy syn będzie mógł wejść na widzenie?
 
Jak będzie juz w ZK na widzenie mozesz wchodzić z tymi osobami które bedą wpisane na jego liście i moze wejść nie wiecej niż 3 osoby na jedno widzenie, niezależnie od ilości dzieci są jedne przywileje :?
Nie wiem czy szanowny tatus starszego syna nie bedzie mósiał dać ci pozwolenia na widzenie?!
 
No to już byłoby przegięcie!!!!Tatuś,który nie wiadomo gdzie jest,nie płaci na dziecko i widział go raz w życiu,ma decydować czy syn może wejść do człowieka,który jest mu najlepszym ojcem,pomimo tego,że nie biologicznym :x
Gosia,mam nadzieję,że tak nie jest...więcej...nie mieści mi się to w głowie,ale tyle musiałam absurów pomieścic,że ten jeden.....
 
Na etapie AŚ zezwolenie dla K.musi wydac prokurator. W zakładzie karnym musi być wpisany na listę zatwierdzoną przez dyr. Myślę ze biologiczny...tatuś nie musi wyrazać zgody w tej kwestii
Potrzebna jest legitymacja... wręcz niezbędna.
 
Czyli K potraktują jak obcą R osobę?Cóż....trudno...znamy prawdę ....Obcy to jest mu biolog ojciec...
 
nie jak obcą ale z innym nazwiskiem. Chociaz dokładnie nie wiem. Ale Ty jesteś żoną to nie powinno być problemu żeby wszedł na widzenie, czego bardzo bardzo Wam życzę
 
Oceanio chyba nie . Dorosli mószą byc wpisani na liste ale jak wchodziłam z synem zażądano o demnie aktu urodzenia który potwierdzi ze on jest jego tatą. Dlatego wnioskuje ze mozesz mieć problem z wejsciem do R z K . Pewnie to się rozwiaze bedziecie pisać do dyra i pewnie sie zgodzi ale to potrwa niestety :roll:
 
ale tylko pare dni, bardzo szybko załatwiają te sprawy

oby tylko wreszcie widzenie było... :)


Ciekawi mnie jeszcze jedna kwestia. Jak dzieci reagują na wizyty tam?

Proszę używać opcji zmień(atmosphere)
 
Moje dzieci jeszcze nie były , ale jak ja raz byłam na widzeniu i przyszła mama z dwójką chłopców wieku ok . 8 i 9lat.Chłopcy przykleili się do swojego taty przez pierwsze 15 min. potem z zapałem opowiadali co w szkole itd, pokazywali zeszyty z dobrą oceną, tata ich pochwalił a oni byli tacu dumni z tego, jak przyszła chwila rozstania , to serce mi sie krajało, młodszy chłopczyk strasznie szlochał ,ale nie na głos, tylko tak mu się wyrywał ten szloch z piersi i łzy leciały jak grochy.Moj były siedział obok ze mną przy stoliku i tylko kap , kap na stolik, ja udawałam ,że nie widzę tych jego łez ,paplałam coś aby tylko nie zacząć ryczeć.I wtedy pomyslałam ,że jeszcze nie powiem dziecią gdzie jest ich tata , jeszcze niech żyją z tą myślą ,że tata w pracy zagranicą.Tylko jak długo tak dam radę- nie wiem.
 
widzę że wiekszość tatusiów jest w pracy zagranicą.... :( Ja nie chcę mówić swojej córce prawdy bo wiem że bardzo to przeżyje. Ratują nas codzienne telefony i listy. Ale widzę że i tak bardzo tęskni.
 
Ale mój były naprawdę pracował za granicą i przyjechał na święto zmarłych i został zatrzymany jak szliśmy na cmentarz zapalic znicze. Dlatego dzieci myślą ,że tata pojechał z powrotem do pracy.
 
Mój syn ma 14 lat i może mi było łatwiej mu wytłumaczyc gdzie jest tato i dlaczego ale on to juz wiedział bo zamykali meza i mnie na jego oczach. nie było mnie 2 miesiące , wiedział gdzie byłam. Ważne jest aby dziecko przygotować do widzenia w takim miejscu. My mieliśmy szczęście bo mąz wyszedł na uprawomocnienie więc spotkanie po 4 miesiacach nastąpiło w domu. Duzo rozmawialiśmy z synem aby go przygotowac do tego ze mąz tam wróci i tam bedziemy go odwiedzac i ... nie było tak zle ale syn nie bardzo chce tam jezdzic bo mówi ze sie nudzi jak my nawijamy. No ale teraz mąz jest raz w miesiacu w domu więc mało kiedy jeżdzimy tam razem z synem wolę go mimo wszystko nie brac
 
Naprawdę możecie się cieszyc z tego że macie możliwośc powiedzenia że tato jest za granicą. Moje 6 letnie dziecko wszystko widziało i nie miałam innej możliwości jak powiedzieć mu prawdę. A widzenia z dzieckiem ....moje jest już przygotowane przeze mnie i psychologa. jednak nie może zobaczyć się z tatą bo podobno w AS nie wolno. A jak wiadomo sankcje mogą przedłuzać......
Wezmę dziecko do prokuratury i niech mu wytłumaczą dlaczego nie może się przytulić do taty.
 
moim zdaniem to błąd.Dla 6 latka ponura rozmowa z prokurator,to koszmar,zakładając oczywiście,że do takiej rozmowy dopuści sam prokurator.
 
[cytat:1310l40m]
Wezmę dziecko do prokuratury i niech mu wytłumaczą dlaczego nie może się przytulić do taty.
[/cytat:1310l40m]

Nie polecam takiego rozwiązania również.
 
Oczywiscie ze nie bede robiła nic kosztem dziecka. Jednak rozmowy z prokuratorem w takich sytuacjach są konieczne i nie jednokrotnie w moim przypadku odnosiły pozytywny skutek. To też ludzie!!!
Może jestem na tyle przekonywująca albo tak zdeteminowana już sama nie wiem, ale po rozmowie w piatek (a była to pierwsza rozmowa bo znowu zmiana prokuratora) Pani prokurator powiedziała ze zastanowi się nad spotkaniem dziecka z ojcem w prokuraturze.
 
myślę,że każda z nas jest zdeterminowana,każdej z nas dzieci tęsknią za ojcem,ale ja już zdałam sobie sprawę,że spotkanie synów z męzęm w takim miejscu,przyniesie odwrotny skutek.To są olbrzymie emocje,a otoczenie nie sprzyja takim uniesieniom.Oczywiście,jeśli dostaniemy w końcu widzenia-będę szczęśliwa.Ale najpierw spotkamy się we dwójkę,nie widzieliśmy się 4 miesiące i bardzo cierpimy.Kiedy poukładamy sobie nasze słowa,przywiozę chłopców.Radek musi stanąć na wysokości zadania,a w takiej sytuacji jest bardzo ciężko.Tu wszystko jest ponad siły..
 
Bardzo dobrze Cię rozumiem. Jak jechałam na pierwsze widzenie to całą rozmowe miałam w głowie, jednak już tam, naprawde niewiele powiedziałam z tego co sobie planowałam. Wszystko później pisałam w listach. A spotkanie nasze....obydwoje udawaliśmy twardzieli, że niby u mnie ok u niego ok. dwa dni po widzeniu dojść do siebie nie mogłam.
Jednak z tego co czytam na tym forum ja i tak mam dużo szczęścia po miesiącu dostałam widzenie i później także. I jak się nic nie zmieni to jadę w czwartek. Prokuratorzy może nie są serdeczni w stosunku do mnie jednak do tej pory nie spotkałam się z wrogością. Życze wszystkim żonom dziewczynom aby tak jak ja może małymi kroczkami ale do przodu.
 
u nas sytuacja komplikuje się,ponieważ rok temu byłam przesłuchiwana w spr męża....nie liczę na widzenie,choć staramy się o nie.Staram się być realistką.Łudzę się,że 13 lutego,kiedy kończy się areszt,zapadną decyzje,które pozwolą nam się zobaczyć.
 
Ja mimo ze byłam do tej samej sprawy co mąż wyprosiłam widzenie z mężem 2 razy u prokuratora a raz w sądzie....
Więc zalezy to chyba od ludzi....
Ale wiem ze warto próbować :ok:
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra