Windykacja a spłata

  • Autor wątku Autor wątku ewela0000
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
E

ewela0000

Nowy użytkownik
Dołączył
10.2013
Odpowiedzi
2
witam od pewnego czasu dzwonią do mnie z pewnej firmy windykacyjnej o splate kwoty,wysłalam dana kwote na konto podane przez firme,Okazało się ze doszla tylko cześć tej kwoty( z 380 tylko 80 zl) gdzie jest reszta.Wysylalam do nich potwierzedzenie przelewu faksem, nic nie dalo.Sprawa ciągnie się do dzis.Nastepnie kwote 300zl postanowili rozlozyc mi na raty, 120 zl doszło , nastepnie wyslalam 80 zl ktore znow nie doszlo, ponownie wysłalam 80zl znow nie doszlo ,gdzie posiadam potwierzenie z banku ;/ co mam zrobić.czy dana firma oszukuje bo gdzie sie podziały te pieniadze ktore wysylam???
 
Na pewno wierzyciel twierdzi, że nie doszło? Może po prostu zalicza część kwot na należności uboczne (np. odsetki) i dlatego kwota główna roszczenia nie zmniejsza się, lub zmniejsza nieznacznie. Jeśli jednak mówi Ci, iż z Twojego przelewu np. 380 zł dotarło na konto jedynie 80 zł, to jakieś absurdalne oszustwo. Zachowaj dowody przelewów.
 
caly czas wydzaniaja ze dalej jest nie zaplacone, ja wplacam pieniadze a u nich nic nie dociera;/ to się robi chore i uciązliwe.
 
ewela0000 napisał:
caly czas wydzaniaja ze dalej jest nie zaplacone, ja wplacam pieniadze a u nich nic nie dociera;/ to się robi chore i uciązliwe.
aha, a sprawdzasz czy u ciebie wszystko "wyszło"? bo jak tak, to gratuluję... może i mi coś wyslesz?
 
Wierzyć windykatorom... Gratuluję naiwności. Od egzekucji jest komornik.
 
Syphar napisał:
Wierzyć windykatorom... Gratuluję naiwności. Od egzekucji jest komornik.
Bardzo głupia i szkodliwa wypowiedź.

Komornik jest od przymusowej egzekucji. Lepiej do takiej nie dopuszczać, bo to drogie i nieprzyjemne. Jeśli dług istnieje, to należy go spłacić dobrowolnie. Dla dłużnika tzw. "firma windykacyjna" (jeśli nabyła wierzytelność w drodze cesji) jest po prostu wierzycielem, czyli osobą, której trzeba oddać należność.
 
Bardzo dobra odpowiedź - firmy windykacyjne to samo ZŁO :) i złodziejstwo.
Poczytaj troszku w necie co i od kogo skupują i jak windykują.

Sam jadę na sprawę za 300 zł + 150 koszty w grudniu do Zamościa. Aby udowodnić przed sądem, ze nie jestem łosiem i dług nie istnieje. A koszty, które już poniosłem 50zł sąd, 45 zł komornik - korespondencja z 90zł, podróż do Zamościa ze 240 zł itd..... Już teraz koszty przerosły kwotę windykowaną przez złodziejską firmę Kredyt Inkaso, która przez 7 lat nie potrafiła znaleźć mojego prawidłowego adresu aby wysłać korespondencję. A wszystko przez TPsę, która sprzedała im nieistniejący dług bo fakturowali sobie na "moje nazwisko" usługi bez umowy i pomimo 2 krotnej informacji /potwierdzonej przez Tepsę/, że zmienił się właściciel przyłącza w 2000 roku.

Więc nie opowiadaj o dobrowolnej spłacie długu i o tym jacy dobrzy są windykatorzy.

PS. w prawie powinien być ustawowy zakaz windykowania należności starszych niż 3 lata - bo teraz pozwala to na totalne łojenie ludzi i okradanie ich. Każdemu można udowodnić zaległość bo kto trzyma dowody wpłat do końca życia.
 
Ostatnia edycja:
Robilee napisał:
Komornik jest od przymusowej egzekucji. Lepiej do takiej nie dopuszczać, bo to drogie i nieprzyjemne.
racja. lepiej wcześniej wygrać sprawę. no chyba że od komornika dopiero dowiadujemy się o wszystkim.
a czy drogie i nieprzyjemne? to zależy od okoliczności

Robilee napisał:
Dla dłużnika tzw. "firma windykacyjna" (jeśli nabyła wierzytelność w drodze cesji) jest po prostu wierzycielem, czyli osobą, której trzeba oddać należność.
wobec firmy windykacyjnej nie mamy żadnej należności, bo z nią nie zawieraliśmy żadnej umowy. w sensie teoretycznym firemka jest może wierzycielem, ale w sensie praktycznym jest po prostu podmiotem który chce na nas zrobić biznes, nic więcej. wierzyciel pierwotny zrezygnował z roszczenia, uznając że to co dostanie od firemki go zadowala więc jesteśmy rozliczeni jako że taka jego była wola. firemka chce zrobić na nas biznes i od nas zależy (nie zawsze, ale w dużej liczbie przypadków) czy damy się skroić ładnie jak sobie tego firemka życzy, czy nie. i nie należy mieć sentymentów wobec firemki, bo firemka takowych nigdy nie będzie mieć wobec nas; wręcz można powiedzieć iż bardziej ludzki okaże się być komornik
 
ewela0000 napisał:
witam od pewnego czasu dzwonią do mnie z pewnej firmy windykacyjnej o splate kwoty,wysłalam dana kwote na konto podane przez firme,Okazało się ze doszla tylko cześć tej kwoty( z 380 tylko 80 zl) gdzie jest reszta.Wysylalam do nich potwierzedzenie przelewu faksem, nic nie dalo.Sprawa ciągnie się do dzis.Nastepnie kwote 300zl postanowili rozlozyc mi na raty, 120 zl doszło , nastepnie wyslalam 80 zl ktore znow nie doszlo, ponownie wysłalam 80zl znow nie doszlo ,gdzie posiadam potwierzenie z banku ;/ co mam zrobić.czy dana firma oszukuje bo gdzie sie podziały te pieniadze ktore wysylam???

W temacie najprostsze rozwiązanie - złóż reklamację na przelewy
- jeśli poczta to masz na to tylko rok - po roku od przelewu nie przyjmują reklamacji
- jeśłi bank to jeszcze prościej - bo chyba jest na to 5 lat

Mając reklamację sami sobie sprawę wyjaśnią gdzie i komu zaksięgowali wpłaty. pewnie jakiś młodzian na zlecenie wklepywał wpłaty i zaksięgował na złym dłużniku :) W końcu trzeba ciąć koszty......
 
Ostatnia edycja:
Domi69 napisał:
Więc nie opowiadaj o dobrowolnej spłacie długu i o tym jacy dobrzy są windykatorzy.

Nie opowiadam o tym czy windykatorzy są źli, czy dobrzy. Podobnie jak nie zamierzam wypowiadać podobnych opinii o kominiarzach, hydraulikach, czy fizykach. Stwierdzam, że dla dłużnika nie ma znaczenia, czy wierzyciel jest profesjonalnym windykatorem, czy nie. Należność trzeba oddać w obu przypadkach. Moje uwagi dotyczą jedynie należności istniejących. W przeciwnym razie oczywiście należy bronić swoich praw (np. jadąc do sądu do Zamościa, choć mądrzej byłoby załatwić sprawę korespondencyjnie - pisma procesowe). Zwróć uwagę, iż wypowiedziałem się w reakcji na idiotyczny komentarz o tym, że nie należy płacić dobrowolnie (nie było mowy o fałszywych zobowiązaniach), bo komornik jest od egzekwowania.

Domi69 napisał:
PS. w prawie powinien być ustawowy zakaz windykowania należności starszych niż 3 lata - bo teraz pozwala to na totalne łojenie ludzi i okradanie ich. Każdemu można udowodnić zaległość bo kto trzyma dowody wpłat do końca życia.

Pomyśl o prawach wierzyciela. Dłużnik jest bardzo silnie chroniony przed przymusowym egzekwowaniem od niego starych należności. Jeśli należność uległa przedawnieniu, wystarczy że podniesie przed sądem ten prościutki zarzut i ma sprawę z głowy (bez konieczności szukania jakichkolwiek dowodów).
Propozycja zakazu domagania się zwrotu niespłaconych należności po upływie jakiegoś terminu (np. 3 lata) musiałaby uwzględniać wprowadzenie jakiejś zasady, która by chroniła w tej nowej, dziwnej sytuacji prawnej wierzyciela. Może więzienie dla dłużnika, który przez te 3 lata nie spełnił zobowiązania? Tego chyba byśmy nie chcieli?
 
jerry23 napisał:
racja. lepiej wcześniej wygrać sprawę. no chyba że od komornika dopiero dowiadujemy się o wszystkim.
a czy drogie i nieprzyjemne? to zależy od okoliczności

No tak, zapewne niektórzy lubią jak komornik zabiera im pieniądze i rzeczy.

jerry23 napisał:
wobec firmy windykacyjnej nie mamy żadnej należności, bo z nią nie zawieraliśmy żadnej umowy. w sensie teoretycznym firemka jest może wierzycielem, ale w sensie praktycznym jest po prostu podmiotem który chce na nas zrobić biznes, nic więcej. wierzyciel pierwotny zrezygnował z roszczenia, uznając że to co dostanie od firemki go zadowala więc jesteśmy rozliczeni jako że taka jego była wola.

Eh, nieznajomość prawa, to żaden wstyd. Jednak aż tak go nie czuć? I jeszcze wygłaszać opinie na forum prawnym? Jerry23 jesteś niesamowity!
 
Robilee napisał:
No tak, zapewne niektórzy lubią jak komornik zabiera im pieniądze i rzeczy.
może są tacy, którym nic nie zabierze?

Robilee napisał:
Eh, nieznajomość prawa, to żaden wstyd. Jednak aż tak go nie czuć? I jeszcze wygłaszać opinie na forum prawnym? Jerry23 jesteś niesamowity!
wiesz, polecam ci przeczytać ze zrozumieniem poprzednie posty. chyba że jesteś pracownikiem firemki windykacyjnej, to rozumiem twe oburzenie stwierdzeniem, iż firemka chce zrobić biznes, a wg ciebie jest zapewne mocno pokrzywdzonym wierzycielem...
 
"Firemka" jest wierzycielem. Nieważne, czy mocno pokrzywdzonym, czy robiącym interes. Wierzycielem i już. Jak zaczniesz to rozumieć, to jeszcze trochę nauki i może zrozumiesz jakieś podstawy zasad prawa. Na forach biznesowych też się udzielasz? I w tej dziedzinie wyczuwam w Tobie eksperta.
 
Robilee napisał:
"Firemka" jest wierzycielem. Nieważne, czy mocno pokrzywdzonym, czy robiącym interes. Wierzycielem i już. Jak zaczniesz to rozumieć, to jeszcze trochę nauki i może zrozumiesz jakieś podstawy zasad prawa
myślę że jak przeczytasz jeszcze ze cztery razy to zrozumiesz o co chodzi. ale dla ułatwienia podpowiem ci już teraz: czy powiedziałem że firemka nie jest wierzycielem? powiedziałem że w sensie teoretycznym jest nim bowiem prawnie przejmuje prawa do wierzytelności. ale tak naprawdę od strony praktycznej to jest podmiotem który chce zrobić biznes na długu. czy coś się nie zgadza w dalszym ciągu? jesli nie, to nic ci już nie poradzę, jeszcze trochę nauki czytania ze zrozumieniem cię czeka...
 
Oj, Jerry23. Właśnie tego nie łapiesz, że "firemka" jest wierzycielem jak najbardziej "pod względem praktycznym" (teoretycznym oczywiście też). Niezależnie od tego, czy stając się nim kierowała się chęcią zysku, czy nie. Twoje kolejne wpisy dowodzą, że nie tylko nie rozumiesz ducha prawa i słabo sobie radzisz z wnioskowaniem logicznym ale też nie pojmujesz znaczenia słów "praktyczny", "teoretyczny". Da się z tym żyć, tylko po co wdawać się w dyskusję, do prowadzenia której wyżej wymienione umiejętności są niezbędne.
 
Ojej, po co te kłótnie, Sprawa jest prosta jak pług sołtysa. Robisz dług, to go spłać. Jeżeli jest jakas pomyłka, to sąd wyjaśni.
Ty sobie Jerry23 nie zdajesz sprawy ilu jest oszustów, szczególnie drobnych.
Często czytam na forum, że jakaś firma windykacyjna się czepia, a przecież dług sie przedawnił. To już jest się w porządku, bo udało się kogoś oszukać
i można dalej robić to samo, a nuż sie znów uda? Do przymusowej roboty
z obrożą na nodze i w pasiakach, żeby wszyscy widzieli. Niech pracuje i spłaca dług. To by było sprawiedliwe. Moja znajoma musiała wziąść pożyczkę
5 tys.zł. i spłacić długi jakie zrobili najemcy, którym użyczyła mieszkanie.
No i co, ma wyrok sądu, ale przecież oni nigdzie oficjalnie nie pracują.
Mieszkają niby u dziadka, samochód jest na mamusię, która chyba nawet nie ma prawa jazdy i śmieją się z wyroku sądu.
Masz jakieś propozycje jak odzyskać te pieniądze od tych oszustów?
 
Robilee napisał:
...... Należność trzeba oddać w obu przypadkach. Moje uwagi dotyczą jedynie należności istniejących. W przeciwnym razie oczywiście należy bronić swoich praw (np. jadąc do sądu do Zamościa, choć mądrzej byłoby załatwić sprawę korespondencyjnie - pisma procesowe). ....

To prawda ale być może potrzebna jest regulacja prawna dotycząca faktu niemożności dochodzenia długu np po 5 latach. Wina i błąd jest po stronie wierzyciela że jego nie dochodził... Aktualnie brak takiego zapisu powoduje makabryczne sytuacje np za tydzień wejdzie Ci komornik bo nie zapłaciłeś oplaty za telefon w 1989 roku.. masz i trzymasz tyle potwierdzenia wpłat???
A wierzyciel twierdzi że wg zapisu ksiegowego dług jest i Ty jesteś dłużnikiem...

Zamość to wezwanie na rozprawę - pismo może by załatwiło temat ale jak wiadomo nieobecni nie mają racji. Więc podróż mnie czeka a pewnie wierzyciel nawet się nie stawi - jaza z w-wy to 5 do 8 godzin pociągiem zimą :)



Robilee napisał:
Pomyśl o prawach wierzyciela. Dłużnik jest bardzo silnie chroniony przed przymusowym egzekwowaniem od niego starych należności. Jeśli należność uległa przedawnieniu, wystarczy że podniesie przed sądem ten prościutki zarzut i ma sprawę z głowy (bez konieczności szukania jakichkolwiek dowodów). Propozycja zakazu domagania się zwrotu niespłaconych należności po upływie jakiegoś terminu (np. 3 lata) musiałaby uwzględniać wprowadzenie jakiejś zasady, która by chroniła w tej nowej, dziwnej sytuacji prawnej wierzyciela. Może więzienie dla dłużnika, który przez te 3 lata nie spełnił zobowiązania? Tego chyba byśmy nie chcieli?

Tu nie masz racji ja zakładam, że wierzyciel podejmuje działania przez 3 lata - potem dług się kasuje. Ochrona jest wierzyciel może założyć sprawę w sądzie i uzyskać nakaz który przedawnia się po 10 latach. Więc nie ma tłumaczenia.

Pracując w windykacji sam wiele razy windykowałem należności wynikające z różnego rodzaju błędów księgowych, zmian właścicieli firm i zmiany podejścia np do odsetek, nierespektowania zapisów z umów itp. Ale jak pracowałem /ponad 10latek wstecz/ w Intrum był inny poziom jak dłużnik zakwestionował należność to to uznawaliśmy. To dopiero od kilku latek firmy windykacyjne działają jak złodzieje...

Ochrona dłużnika nie istnieje /nie istniała bo teraz zmieniły się przepisy/w sytuacji gdy wierzyciel z pełną premedytacją poda zły adres korespondencji. Jak zapukał do mnie komornik za 300zł + 150 kosztów - to już poniosłem 100 kosztów + 100 kosztów + wyjazd do zamościa 240zł + hotel /bo nie będę jechał cała noc i przesiadał się 3 razy/. Już koszty przerosły należność a do tego traktują mnie jak złodzieja w sytuacji gdy dług nie istniał /mam mądrą żone bo trzyma wszystkie papiery od 2000 roku - bo jak by nie trzymała to byśmy nawet nie mogli udowodnić, że długu nie ma... haa haa/
 
Domi69,
istnieje przedawnienie roszczeń. Po upływie danego okresu, określonego w przepisach (ogólna norma art. 118 kc), jeśli wierzyciel nie podjął odpowiednich czynności w celu wyegzekwowania należności, dłużnik może podnieść przed sądem zarzut przedawnienia długu. Jedyną przesłanką jest tu upływ czasu. Sąd oddali powództwo przeciwko dłużnikowi i egzekwowanie jakichkolwiek kwot w drodze przymusu będzie od niego niemożliwe. Czy to nie jest ochrona dłużnika? Wierzyciel może siąść i płakać. Naprawdę, zarzut przedawnienia to bardzo mocne narzędzie dane przez ustawę dłużnikowi. Twój postulat "znikania długu" po jakimś czasie, jest w kontekście powyższego zbędny. Nie mówiąc już, że takie rozwiązanie gwałciłoby wszelkie zasady sprawiedliwości i pewności obrotu gospodarczego. "Niespłacony dług sobie znikł z mocy prawa".
 
Robilee napisał:
Oj, Jerry23. Właśnie tego nie łapiesz, że "firemka" jest wierzycielem jak najbardziej "pod względem praktycznym" (teoretycznym oczywiście też). Niezależnie od tego, czy stając się nim kierowała się chęcią zysku, czy nie. Twoje kolejne wpisy dowodzą, że nie tylko nie rozumiesz ducha prawa i słabo sobie radzisz z wnioskowaniem logicznym ale też nie pojmujesz znaczenia słów "praktyczny", "teoretyczny". Da się z tym żyć, tylko po co wdawać się w dyskusję, do prowadzenia której wyżej wymienione umiejętności są niezbędne.
ok, poddaję się, masz całkowitą rację a ja idę się wstydzić do kąta. odszczekuję wszystko, tylko już się nie pluj. zadowolony?

Oskar10 napisał:
Często czytam na forum, że jakaś firma windykacyjna się czepia, a przecież dług sie przedawnił. To już jest się w porządku, bo udało się kogoś oszukać
i można dalej robić to samo, a nuż sie znów uda?
jeśli wierzycielowi zależy na sianie, to do przedawnienia nie dopuści. jak chyba wiesz jest to baaardzo proste

Oskar10 napisał:
Masz jakieś propozycje jak odzyskać te pieniądze od tych oszustów?
np. plakaty o sprzedaży długu tam gdzie mieszkaja, to samo w internet. może co nieco poskutkuje? ew. dobierz odpowiednią długość kija :)
 
jerry23 napisał:
np. plakaty o sprzedaży długu tam gdzie mieszkaja, to samo w internet. może co nieco poskutkuje? ew. dobierz odpowiednią długość kija

No właśnie bardziej "nieco" niż "co". Masz rację, należy dobrać odpowiednią długość kija, czyli znależć taka firmę, która "wchodzi z drzwiami". Wtedy poskutkuje. Nasze prawo jest tak skonstruowane, że jak się nie weżmie sprawy w swoje ręce, to nie ma żadnych szans na odzyskanie długu.
Tak na marginesie, wieszanie takich plakatów w miejscu zamieszkania jest legalne?
 
Powrót
Góra