Windykacja czy najpierw pozew do sądu

  • Autor wątku Autor wątku Afrykańczyk
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
A

Afrykańczyk

Użytkownik
Dołączył
01.2011
Odpowiedzi
298
Witam.

Sprawa wygląda tak:
Usługa internetowa, umowa na określony czas, w związku z tym rabat na abonament w wysokości powiedzmy 50% ceny podstawowej (dla uproszczenia, normalna cena 100zł, w związku z umową terminową cena miesięczna 50zł).
W umowie ponadto punkty,
- o możliwości zerwania umowy przez abonenta, pod warunkiem udowodnienia że usługa jest świadczona w sposób rażąco niewłaściwy.
- o możliwości zerwania umowy przez świadczeniodawcę pod warunkiem nie opłcenia co najmniej 3 kolejnych faktur. O konieczności zapłaty wyrównania w przypadku zerwania umowy z winy abonenta.
Relacja przedsiębiorca - abonent prywatny (nie instytucja).

Po jakimś czasie, abonent przesyła mi wniosek o rozwiązanie umowy z winy usługodawcy, powołując się na powyższy punkt, oraz podając bzdurne moim zdaniem argumenty (pomiar prędkości z którego wynika że prędkość usługi jest na poziomie 60-80% nominalnej - podkreślam że pomiary jakich dokonał można trywialnie zmanipulować, ale nawet nie w tym rzecz), dziwne też że zbiegło się to z chwilą w której uprzedziłem klientów że w związku z pewnymi modernizacjami czasowo usługi mogą "zwolnić". (czas raczej krótki, 2-3 tyg i nie zerwanie usług, a spowolnienie).

Oczywiście odpisałem, że nie mogę się przychylić do wniosku, gdyż moim zdaniem jest bezpodstawny (choćby w umowie nie ma mowy o gwarancji szybkości w całym internecie, bo takich gwarancji nikt normalny dać nie może).

Wystawiłem 3 kolejne faktury, nie zostały one opłacone, w związku z tym napisałem do klienta że zgodnie z warunkami umowy zrywam ją, i oczekuję zapłaty za 3 ostanie miesiące, oraz wyrównania (przyznane zniżki). Po jakimś czasie wysłałem ponownie wezwanie do zapłaty, z wyszczególnionymi wszystkimi roszczeniami. Być może mój błąd że pisma nie są wysyłane pocztą za potwierdzeniem, a dostarczane osobiście do skrzynki abonenta (czy konieczne jest potwierdzenie doręczenia przez zewnętrzną firmę?).
Teraz skontaktowałem się z windykatorem, ale ten stwierdził (dość luźna rozmowa tel), że skoro sprawa jest sporna, to lepiej będzie najpierw pozew do sądu.

Ach... w międzyczasie abonent odesłał mi pierwszą nieopłaconą fakturę argumentując, że skoro jest niepodpisana przez niego, to nie musi jej opłacać - a co z podpisaną bądź co bądź umową?? faktura nie musi być przecież podpisana przez odbiorcę.

I teraz pytanie czy faktycznie droga sądowa jest tą najodpowiedniejszą, i czy warto zwracać się z tym do kancelarii (jakie koszty przewidujecie). Jakie koszty samego pozwu?
Kwota jaka wchodzi w grę to ok 700 zł + odsetki ustawowe.

Co radzicie w takiej sytuacji, poszukać innego windykatora, czy może kancelarii adwokackiej, a może samemu złożyć pozew ze względu na przerost kosztów nad "zyskami"?
 
Powrót
Góra