K
kornel_007
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 10.2011
- Odpowiedzi
- 1
Po pierwsze, to witam wszystkich 
W Listopadzie 2009r. wylądowałem w szpitalu (wypadek na ciężarówce, niestety). Podczas pobytu, w ostatnim tygodniu zadzwoniła do mnie pani z firmy windykacyjnej i zapytała mnie o jakąś tam osobę (czy nią jestem itp.). Oczywiście próbowałem dowiedzieć się o co chodziło w tej sprawie ale ładnie podziękowała mi za rozmowę, powiedziała że to nie o mnie chodzi oraz żeby się nie przejmować. Wszystko byłoby OKej ale po powrocie do domu przypomniałem sobie że było u mnie trochę znajomych jakiś miesiąc wcześniej. Włączyłem komputer i w końcu trafiłem na stronę z której ktoś się zarejestrował... Chociaż nie było już danych z formularzy to był w historii pojawił się mój numer telefonu z którego prawdopodobnie ktoś zarejestrował konto. Strona okazała się typu "pobieraczek" więc tylko się uśmiechnąłem i machnąłem ręką jak setki innych osób. Sprawdziłem także jaki był użyty do rejestracji adres e-mail, okazał się z domeną xxx.ee (już teraz nie pamiętam dokładnie) więc do konta tego raczej się nikt nie dostał więcej.
Moje pytania:
- czy należność jest przedawniona? (według regulaminu tamtej strony, było to 40zł po okresie darmowego testowania) czy jest to 2 (dwa) lata od dzwonienia z firmy windykacyjnej, która zapewne dług odkupiła?
- czy w ogóle taka forma świadczenia usług jest legalna? (chodzi mi o to że nie mamy "papierowej" wersji umowy świadczenia usługi a tylko regulamin z jej korzystania)
- czy firma jest w stanie (teoretycznie, bo ta sprawa już i tak nie jest ważna) określić jaka osoba dokonała rejestracji? Oczywiście, można dostać dane klienta od operatora ale do tego potrzebny jest nakaz sądowy, ale potem?
W Listopadzie 2009r. wylądowałem w szpitalu (wypadek na ciężarówce, niestety). Podczas pobytu, w ostatnim tygodniu zadzwoniła do mnie pani z firmy windykacyjnej i zapytała mnie o jakąś tam osobę (czy nią jestem itp.). Oczywiście próbowałem dowiedzieć się o co chodziło w tej sprawie ale ładnie podziękowała mi za rozmowę, powiedziała że to nie o mnie chodzi oraz żeby się nie przejmować. Wszystko byłoby OKej ale po powrocie do domu przypomniałem sobie że było u mnie trochę znajomych jakiś miesiąc wcześniej. Włączyłem komputer i w końcu trafiłem na stronę z której ktoś się zarejestrował... Chociaż nie było już danych z formularzy to był w historii pojawił się mój numer telefonu z którego prawdopodobnie ktoś zarejestrował konto. Strona okazała się typu "pobieraczek" więc tylko się uśmiechnąłem i machnąłem ręką jak setki innych osób. Sprawdziłem także jaki był użyty do rejestracji adres e-mail, okazał się z domeną xxx.ee (już teraz nie pamiętam dokładnie) więc do konta tego raczej się nikt nie dostał więcej.
Moje pytania:
- czy należność jest przedawniona? (według regulaminu tamtej strony, było to 40zł po okresie darmowego testowania) czy jest to 2 (dwa) lata od dzwonienia z firmy windykacyjnej, która zapewne dług odkupiła?
- czy w ogóle taka forma świadczenia usług jest legalna? (chodzi mi o to że nie mamy "papierowej" wersji umowy świadczenia usługi a tylko regulamin z jej korzystania)
- czy firma jest w stanie (teoretycznie, bo ta sprawa już i tak nie jest ważna) określić jaka osoba dokonała rejestracji? Oczywiście, można dostać dane klienta od operatora ale do tego potrzebny jest nakaz sądowy, ale potem?