Windykacja proszę o pomoc

  • Autor wątku Autor wątku cezario303
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
C

cezario303

Nowy użytkownik
Dołączył
02.2012
Odpowiedzi
12
Witam.
Mam taką sprawę w 2006 roku spowodowałem kolizje drogową (niestety wstyd mi do tej pory byłem pod wpływem alkoholu), incydent wydażył się na Islandii, gdzie wówczas pracowałem. Samochód, który prowadziłem należał do mojego szefa (dojeżdżaliśmy nim do pracy). Sama kolizja zdarzyła się nad ranem w sobote. W wyniku tego zdarzenia nikt nie ucierpiał uszkodzeniu uległa barierka przy drodze i sam samochód. Sprawe z samochodem załatwiłem z moim szefem, była w tym wszystkim policja więc miałem sprawę sądową, opłaty oraz kary jakie na mnie nałożył sąd na Islandii wszystkie zapłaciłem.
Byłem pewien, że na tym sprawa się zamkneła jeszcze przez dwa lata jeździłem na Islandie do pracy w tej samej firmie, aż do kryzysu gospodarczego w tym kraju a więc do 2008. W zeszłym roku w kwietniu 2011 dostałem pismo od fimy windykacyjnej z naszego kraju, że mam dokonać zapłaty ok. 12 tyś złotych za niezapłacone ubezpieczenie na Islandii (8 tyś to kwota główna reszta to odsetki), zadzwoniłem do tej firmy prosząc o jakieś wyjaśnienia czego miałaby ta sprawa dotyczyć, pan prowadzący sprawę zbył mnie słowami, że to nie on był przecież na Islandii i to ja powinienem wiedzieć, napisałem do nich również meila z takim zapytaniem prosząc o wyjaśnienie, nie dostałem żadnej odpowiedzi i sprawa ucichła. Teraz w grudniu ubiegłego roku dostałem znów pismo wzywające mnie do zapłaty jednak już od innej firmy z innego miasta w Polsce, również im wysłałem pismo z zapytaniem o co chodzi i tu już dostałem odpowiedź, że mam zapłacić za szkody jakie zastały spowodowane podczas wyżej opisanego zdażenia w piśmie od firmy straszą mnie dalszymi konsekwencjami. Bardzo prasze o opinie w sprawie wiem, że mam w tym swoja wine i chciałem wszystko załatwić bedąc jeszcze na Islandii, nie uciekałem przed konsekwencjami. Podczas mojego pobytu w tym kraju jeszcze przez dwa lata od tego zdarzenia gdzie pracowałem legalnei w tej samej firmie nikt nigdy mnie nie powiadomił ani nie informował o zapłacie za uszkodzenie na drodze (ani w sądzie ani na policji). Teraz po niemal sześciu latach firma windykacyjna żąda odemnie olbrzymiej jak na moje warunki kwoty, jak to wyglada z prawnego punktu widzenia proszę o rady.
 
Ostatnia edycja:
żądają zapłaty za składkę ubezpieczenia? czy za to że pokryli koszty naprawy tamtym zniszczonych urządzen? na dobrą sprawę, ubezpieczyciel pokrywa koszty uszkodzeń itd. jednakże w sytuacji gdy kierowca był pod wpływem % to ubezpieczyciel może dochodzić swoich roszczeń - w umowie ubezpieczenia winno byc wszystko okreslone, w szczegolnosci ograniczona odpowiedzialność firmy ubezpieczeniowej
 
W meilu pani z firmy windykacyjnej pisze, że są to roszczenia za zniszczenia, powstałe w wyniku incydentu na drodze. Roszczenia wysuwa wobec mnie firma ubezpieczeniowa z Islandii. Po całym zdarzeniu chciałem załatwić wszystko od A do Z nie uciekając od konsekwencji. Poinformowany zostałem przez mojego szefa, (który dużo mi pomógł w tej przykrej sprawie, był ze mną w sądzie itp.) że ubezpieczenie pokryje koszty naprawy barierki na drodze. Teraz wygląda to niestety, że tak jednak nie było. Zastanawie mnie jednak fakt, braku poinformowania mnie przez tak długi okres czasu. Firma ubezpieczeniowa miała mnie na tacy wiedziała gdzie pracuje i u kogo.
 
firma ubezpieczeniowa na pewno pokryła koszt naprawy barierek itd, ale w związku z faktem, że był pan pod wpływem % to mają prawo żadać od pana zwrotu poniesionych kosztów - postępowanie regresowe. Na pewno w umowie ubezpieczenia był zapis mówiący o tym, że w przypadku spowodowania kolizji bądź wypadku nie ponoszą odpowiedzialności badź ponosza ograniczona odpowiedzialnosc - oni naprawia a pan im zwróci. Tego typu roszczenie - było to roszczenie jednorazowe w polskim prawie przedawnia się na zasadach ogólnych, czyli 10 lat
 
Czyli wynika z tego co Pan pisze, że nie mam szans na przedawnienie i musze płacić?
Czy przynajmniej moge ubiegać się o umorzenie odsetek?
Czy w zaistniałej sytuacji lepiej nie szukac kontaktu z firmą islandzka i z nimi rozmawiać, z pisma, które dostałem od windykacji w Polsce wynikaz, że reprezentują oni firme islandzką.
co radzicie jak się zachować?
 
cezario303 napisał:
Czyli wynika z tego co Pan pisze, że nie mam szans na przedawnienie i musze płacić?
Czy przynajmniej moge ubiegać się o umorzenie odsetek?
Czy w zaistniałej sytuacji nie lepiej szukac kontaktu z firmą islandzka i z nimi próbować rozmawiać, z pisma, które dostałem od windykacji w Polsce wynika, że reprezentują oni firme islandzką.
co radzicie jak się zachować?
 
najlepiej skontaktowac sie z tamtym wierzycielem i spróbowac porozumieć, jesli oczywiscie beda chcieli rozmawiać... firma wind na pewno nalicza sobie koszty windykacji. Natomiast kwestia przedawnienia odsetek - ogólne załozenie swiadczeń okresowych a więc przedawnienie 3 lata
 
Powrót
Góra