M
morgaine
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 09.2011
- Odpowiedzi
- 19
Witam!
W piątek wieczorem mąż dostał sms z informacją o zadłużeniu od "firmy windykacyjnej", w wiadomości był podany numer telefonu pod którym można uzyskać więcej informacji. Dziś mąż dodzwonił się tam i okazało się, że ma zadłużenie na 2800zł z tytułu niespłaconego kredytu z 2005 roku. Kredyt owszem był ale pod koniec spłacania mięliśmy problemy i bank zarwał umowę, dług trafił do firmy windykacyjnej i został spłacony. Zastanawia mnie czy istnieje możliwość żeby bank dwa razy przekazał ten dług różnym firmom windykacyjnym? co robić w takiej sytuacji? czy to może być oszustwo?
Mąż pytał o jakiekolwiek pismo, kobietka powiedziała, że 1,5 roku temu coś wysyłali na adres A, gdy mąż powiedział, że nic tam nie doszło to stwierdziła że to jednak na adres B poszło, a żadnego pisma nie dostaliśmy. Mąż prosił o podanie informacji o jaki kredyt chodzi, w jakim banku zaciągnięty, jaka była jego kwota, ale pani powiedziała, że nie może udzielać takich informacji. Pisma żadnego też w tej sprawie dać nie może, wysłała tylko smsem numer konta.
Czy windykacja na prawdę nie może podawać takich informacji ani wysłać pisma? nie chcemy mieć problemów, ale jak możemy sprawdzić czy ta sprawa nie jest jakimś przekrętem, płacić komuś "na gębę" nie zamierzamy.
W piątek wieczorem mąż dostał sms z informacją o zadłużeniu od "firmy windykacyjnej", w wiadomości był podany numer telefonu pod którym można uzyskać więcej informacji. Dziś mąż dodzwonił się tam i okazało się, że ma zadłużenie na 2800zł z tytułu niespłaconego kredytu z 2005 roku. Kredyt owszem był ale pod koniec spłacania mięliśmy problemy i bank zarwał umowę, dług trafił do firmy windykacyjnej i został spłacony. Zastanawia mnie czy istnieje możliwość żeby bank dwa razy przekazał ten dług różnym firmom windykacyjnym? co robić w takiej sytuacji? czy to może być oszustwo?
Mąż pytał o jakiekolwiek pismo, kobietka powiedziała, że 1,5 roku temu coś wysyłali na adres A, gdy mąż powiedział, że nic tam nie doszło to stwierdziła że to jednak na adres B poszło, a żadnego pisma nie dostaliśmy. Mąż prosił o podanie informacji o jaki kredyt chodzi, w jakim banku zaciągnięty, jaka była jego kwota, ale pani powiedziała, że nie może udzielać takich informacji. Pisma żadnego też w tej sprawie dać nie może, wysłała tylko smsem numer konta.
Czy windykacja na prawdę nie może podawać takich informacji ani wysłać pisma? nie chcemy mieć problemów, ale jak możemy sprawdzić czy ta sprawa nie jest jakimś przekrętem, płacić komuś "na gębę" nie zamierzamy.