E
ewika76
Sprawa jest trochę skomplikowana. W skrócie - 4 lata temu moja niezrównoważona matka alkoholiczka, nabiła po śmierci babci duży (1200 zł) rachunek telefoniczny. Telefon założony był w mieszkaniu, które babcia wcześniej przekazała mi darowizną. O tym zadłużeniu dowiedziałam się dopiero w piątek, z listu od windykatora. Pisze, że "wyrokiem sądu" są w posiadaniu zadłużenia, że chcą wystąpić o uznanie nabycia spadku. Od mojej matki nic nie wydobędą, ale od wujka już tak - a tego chcę uniknąć. Umówiłam się z windykatorem na wtorek. I teraz mam pytanie, czy ten dług się nie przedanił? Czy firma telekomunikacyjna rzeczywiście założyła jakąś sprawę w sądzie - jeśli byłby wyrok, to nie ma przedawnienia, tyle wiem. Ale czy długi nie są po prostu sprzedawane windykatorom?
I jeszcze prośba, bo ja zielona w tych sprawach. Jak rozmawiać z windykatorem? Czy można negocjować, np na raty lub umorzenie części długu? O co pytać?
Bardzo proszę o pomoc, ta sytuacja mnie przybija
I jeszcze prośba, bo ja zielona w tych sprawach. Jak rozmawiać z windykatorem? Czy można negocjować, np na raty lub umorzenie części długu? O co pytać?
Bardzo proszę o pomoc, ta sytuacja mnie przybija