windykacja - Uczelnia

  • Autor wątku Autor wątku a.ania89
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
A

a.ania89

Nowy użytkownik
Dołączył
01.2011
Odpowiedzi
1
Witam,

mam taki dosyć śmieszny problem z byłą uczelnią. Potrzebuję pomocy osoby, która miała podobny problem, bądź która zna się na rzeczy i wie co mogę napisać w piśmie.

Przekopałam sporo wątków, rożnych for, i niektórzy by kazali mi to olać, ale nie chce mi się czytać kolejnych beznadziejnych pisemek od byłej uczelni.

3 lata temu zapisałam się na studia zaoczne. Ogólnie uczelnia to była jedna wielka klapa i czym prędzej zdecydowałam się od nich uciec. Na zajęcia uczęszczałam 2 miesiące. Chodziłam do grudnia, potem ze względu na Święta i że późno wróciłam do domu wypisałam się około lutego. Pani w dziekanacie poinformowała mnie, że jeżeli nie uczęszczałam przez te 2 miesiące na zajęcia to nie muszę za to płacić, ale kazała mi jeszcze napisać pismo do dziekana z prośbą o anulację. Zrobiłam to, powiedziała, że mam za 2 tyg zadzwonić, wymieniłyśmy się dokumentami i na tym moja przygoda z Nimi się skończyła. Zadzwoniłam poinformowano mnie, że mam czyste konto a po miesiącu wysłano mi pismo, że już jestem skreślona z listy i nie było tam ani słowa o tym, że mam coś płacić.

Minęło dokładnie 2, 5 roku i 3 tygodnie temu dostałam od nich pisemko, że jestem im winna wraz z odsetkami prawie 1700 zł .Biorąc pod uwagę to, że szkoła mnie wynosiła 320 zł to wychodzi na to że nie płaciłam przez cały semestr łącznie z tym kiedy tam chodziłam!

Pismo windykacyjne przyszło od Pani, która uczy tam w szkole i jest po prostu Panią mgr. Najzabawniejsze jest to, że wysłali to podczas weekendu majowego, w sprawie niedogodności kazali się kontaktowac z Panią windykator(pieczątka była nieczytelna, a tam byl nr telefonu - oczywiście nie do odczytania) Oczywiście straszą tam sądem itp. znalazłam wyciągi że płaciłam kiedy chodziłam i chciałam to z Nimi uczciwie wyjaśnić. Zdecydowałam, że zadzwonię do Pani windykator poprzez uczelnię. Moje zdziwienie jeszcze było większe gdy się okazało, że Szkoła zmieniła nazwę i pod starą nazwą jest już nieaktualna(a na pismie posługuje się starą nazwą) Oczywiście na żaden z podanych numerów nie idzie się dodzwonić, a gdy wysyłam meile to wszystkie wracają z inf zwrotną, że błąd jest po stronie odbiorcy. No i moje pytanie, czytałam że sprawa już jest przedawniona, że nie mogą ode mnie nic żądać, że jeżeli taką informację dostałam od Pani dziekan to powinnam jej wierzyć. 600 zł wówczas nie było dla mnie wielką kwotą i spokojnie mogłam ją zapłacić, ale dostałam sprzeczną informację.

Chcę im wysłać stosowne pismo, ale nie wiem zbytnio do czego mogę tam nawiązać. Czy jeżeli wyśle skany wyciągów, że płaciłam gdy chodziłam, oraz napiszę że taka i taka informacja została mi udzielona to będzie w porządku? Czy mogę już prawnie nawiązać do jakiś kodeksów, bo dla mnie to jest zwykła próba wymuszenia pieniędzy a ja im nie mam zamiaru płacić ani grosza.

Będę wdzięczna za jakąkolwiek pomoc.

Pozdrawiam,
Ania
 
Powrót
Góra