windykacja***- wypowiedzenie umowy kredytu

  • Autor wątku Autor wątku mcris
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

mcris

Użytkownik
Dołączył
07.2009
Odpowiedzi
54
Witam!
Mam zadłużenie w banku***(około 2700zł), niestety w ubiegłym roku miałam kłopoty finansowe i nie mogłam płacić całych rat, więc wpłacałam mniejsze kwoty (wpłacałam regularnie żeby bank widział że nie uchylam się), ale niestety przez to powstało zadłużenie.

Od stycznia spłacam co miesiąc więcej - od 200zł do 300zł.
Niestety zaległość jest w tej chwili około 1800 zł i mimo regularnych wpłat nie jestem w stanie tego nadpłacić, tak żeby być na bieżąco.
Dzisiaj otrzymałam tel z windykacji, rozmowa była bardzo nie miła, pani w sposób arogancki i wręcz agresywny oznajmiła ze nie interesują ją moje tłumaczenia i problemy, nie interesują ją też regularne wpłaty ponieważ są niewystarczające, ze nie interesuje ją gdzie ja wezmę pieniądze - interesuje ją tylko wpłata w wysokości 1800 zł, i że jeżeli do 20.05 nie otrzymają pełnej kwoty, to wypowiedzą umowę i sprawa trafi do sądu.

Mam pytanie: czy bank może wypowiedzieć umowę mimo iż dłużnik nie uchyla się od płacenia?
moderacja
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
A myslisz, ze mozna wziasc kredyt na 500 tyś i splacac po 1zł miesiecznie by bank nie mogl isc do sądu?
Oczywiscie, ze maja takie prawo.
 
Regand napisał:
A myslisz, ze mozna wziasc kredyt na 500 tyś i splacac po 1zł miesiecznie by bank nie mogl isc do sądu?
Oczywiscie, ze maja takie prawo.

Nie nie myślę tak.
A myślisz że człowiek nie może mieć kryzysu i zawsze jest w stanie przewidzieć co go spotka za kilka miesięcy?

Spłacam regularnie swoje zobowiązania.
Pech chciał ze na koniec roku trafiłam na L4 (dość długie) i moje dochody spadły i to znacząco. Otrzymałam przez dłuższy czas tylko 80% podstawy, bez nadgodzin i premii. A podstawę mam minimalną krajową. Rachunki trzeba było płacić, do tego wydatki na lekarzy i leki no i oczywiście koszta utrzymania.
Nie chciałam mieć zaległości i problemów i własnie dla tego żeby bank widział że nie uciekam od odpowiedzialności wpłacałam regularnie pieniądze.
Złożyłam później wniosek o restrukturyzację kredytu ale bank odmówił.
Płacę i nadal chcę spłacić kredyt.
Tylko postawa banku jest taka: albo całość albo wypowiadamy umowę i sprawa trafia do sądu.
Zero porozumienia i do tego chamski stosunek.

Zapytałam o rzeczową poradę na forum prawnym.
Gdzie jak nie tu?
Jak nie masz nic do zaoferowania - lepiej może nic nie napisać.
 
No ale banku to jest na prawie, jest umowa i konkretne wysokość rat, jak się ma problemy to się idzie do banku i zmienia warunki umowy. Na dzień dzisiejszy łamiesz umowę, wpłacasz mniej niż to z niej wynika. Jeśli nie uda się zmniejszyć rat i wydłużyć czasu spłaty - a bank może ale nie musi na to przystać to po wypowiedzeniu pójdą do sądu i dostaną nakaz. To jeszcze nie oznacza komornika choć zwykle bardzo szybko sprawy przekazują. Nikt nic tu nie pomoże, piłeczka po Twojej stronie, gadaj z bankiem, nie będą chcieli to kombinuj pieniądze bo po wyroku będzie więcej niż 1800zł. Nie masz to sprzedaj coś, zastaw. Jakby bank miał się patyczkować z każdym kto nie płaci albo płaci połowę albo dowolną sumę a nie wynikającą z umowy to poszedłby z torbami. Ich nie interesują zakręty życiowe kredytobiorcy, to nie mops
 
mcris napisał:
Mam pytanie: czy bank może wypowiedzieć umowę mimo iż dłużnik nie uchyla się od płacenia?
bank może wypowiedzieć umowę kredytu, ale można spróbować wystąpić do banku o restrukturyzacje,
papieju napisał:
No ale banku to jest na prawie, jest umowa i konkretne wysokość rat, jak się ma problemy to się idzie do banku i zmienia warunki umowy. Na dzień dzisiejszy łamiesz umowę, wpłacasz mniej niż to z niej wynika. Jeśli nie uda się zmniejszyć rat i wydłużyć czasu spłaty - a bank może ale nie musi na to przystać to po wypowiedzeniu pójdą do sądu i dostaną nakaz. To jeszcze nie oznacza komornika choć zwykle bardzo szybko sprawy przekazują. Nikt nic tu nie pomoże, piłeczka po Twojej stronie, gadaj z bankiem, nie będą chcieli to kombinuj pieniądze bo po wyroku będzie więcej niż 1800zł. Nie masz to sprzedaj coś, zastaw. Jakby bank miał się patyczkować z każdym kto nie płaci albo płaci połowę albo dowolną sumę a nie wynikającą z umowy to poszedłby z torbami. Ich nie interesują zakręty życiowe kredytobiorcy, to nie mops
mocne, ale powiem tak, jak bym wiedział, że się wywrócę to bym sobie usiadł,
 
Ostatnia edycja:
No ale taka jest rzeczywistość, co drugi zalegający płaciłby ile chciał bo mu źle się stało, noga podwinęła itd. Bank ma zarabiać, obracać pieniędzmi a nie użalać się na losem kredytobiorcy. Chcemy czy nie jest bezduszny. I to nie zawsze zależy od człowieka z drugiej strony tylko od procedur których ma się trzymać. Podstawowym błędem jest niepłacenie albo płacenie mniej, jak się już przewróciłeś to wstajesz i ogarniasz się czy leżysz i czekasz zmiłowania? Sprawy trzeba brać we własne ręce, nikt za nikogo nic nie będzie załatwiał. Jakby banki każdemu odpuszczały to przecież zaraz każdy by tak robił bo można i nic nie grozi.
 
papieju napisał:
Podstawowym błędem jest niepłacenie albo płacenie mniej,
jak się traci pracę z dnia na dzień to trudno płacić całą ratę, natomiast płacenie choćby małych kwot jest oznaką, że dłużnik próbuje spłacać zobowiązanie,
papieju napisał:
Bank ma zarabiać, obracać pieniędzmi a nie użalać się na losem kredytobiorcy.
hm, ciekawe spostrzeżenie.
 
Powrót
Góra