Windykacja za dług na uczelni

  • Autor wątku Autor wątku xxxxx1020
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Robilee napisał:
Jerry, odpuść. Nie ma zakazu. Pewnych rzeczy się nie robi, tak po prostu.
niby dlaczego się nie robi? dłużnik to nie zawodowy prawnik dlaczego więc miałby rozmawiać tylko z pełnomocnikiem czy windykatorem, a nie z wierzycielem? może go jednak przekona do porozumienia? nie narzucaj pryzmatu prawniczego na całość życia codziennego :)
 
"z dniem 1 października br. wchodzi w życie nowelizacja ustawy o szkolnictwie, w której zostało jednoznacznie rozstrzygnięte, że okres przedawnienia w sprawach umów z uczelniami wynosi lat 3. Co więcej, powyższy przepis odnosi się również do umów zawartych przed dniem wejścia w życie nowelizacji (czyli działa wstecz)."
Do 1 października jeszcze trzeba dożyć.
 
natalie-s1959 napisał:
Do 1 października jeszcze trzeba dożyć.
Więc źle zrobiłem, że udzieliłem tej informacji? Mam nadzieję, że pomimo mojego wyraźnego zastrzeżenia, nie zrozumiałaś, że ma ta informacja odnosić się jakoś do omawianej w tym wątku sprawy? Chciałem Cię tylko pocieszyć, bo wyraźną rozpaczą napawało Cię istnienie 10 letniego okresu przedawnienia. Będzie bolało już tylko przez miesiąc.
jerry23 napisał:
niby dlaczego się nie robi?
Jerry, prosiłem na wstępie, odpuść już. To jest zajmowanie się bzdetami, które rozmiękczają faktyczną poradę. Dla osób na pewnym poziomie wiedzy i kultury jest oczywiste, że gdy jest pełnomocnik, rozmawia się z pełnomocnikiem. Można sobie nie przyjmować tego do wiadomości i odstawiać prymityw, jednak ja tego doradzać nie będę (a wręcz przeciwnie).
O zaletach pomijania pełnomocnika pogwarzcie sobie z kol. natalie, może wam jeszcze kilka śmiesznych sztuczek przyjdzie do głowy.
Rada dla założycielki, dogadaj się z windykatorem jak najszybciej, nie dopuść do tego by sprawa trafiła do sądu i komornika.
 
Robilee napisał:
W żadnym razie. Wierzycielem jest windykator (przedsiębiorstwo, które kupiło wierzytelność).


Po poście nie widać, że windykator kupił dług, przecież dłużnik musi być powiadomiony o cesji.
 
xxxxx1020 napisał:
Witam

Przerwałam studia po 3 semestrze.Minęły 2 lata i ostatnio otrzymałam wiadomość od windykatora,że sprawa zostanie skierowana do sądu za zaległe czesne (4 semestr).Windykator cały czas straszy mnie odsetkami,sądem a nawet ze powiadomi moich bliskich! Ciągle chce się spotkać abym mu podpisała jakieś dokumenty wtedy nie skieruje sprawy do sądu! Mało tego windykator kontaktuje się ze mną na facebooku (nie jestem już zameldowana pod tym adresem który on posiada od uczelni).

Co mam zrobić w takiej sytuacji?


Podaj więcej szczegółów:
Dlaczego przerwałaś studia po 3 semestrze? Sama zrezygnowałaś, czy nie zaliczyłaś czegoś?
Wypowiedziałaś umowę z uczelnią?
Kiedy skreślili Ciebie z listy studentów?

Czesne za 4 semestr było płatne jednorazowo, czy ratach (miesięcznie).
Kiedy (dokładna data) przypadał termin płatności tej opłaty?

Kiedy zaczęłaś studia, czy podpisywałaś umowę z uczelnią?
 
rafmik napisał:
Po poście nie widać, że windykator kupił dług, przecież dłużnik musi być powiadomiony o cesji.
Już dostałem burę za to zdanie. Na swoją obronę wskazałem, że w następnym zdaniu napisałem o alternatywnej możliwości, tj. windykacji na zlecenie. Co i tak nie ma znaczenia. W każdym przypadku należy rozmawiać z windykatorem.
 
Robilee napisał:
W każdym przypadku należy rozmawiać z windykatorem.
nie rób z windykatora takiego ważniaka :) jeśli jest to na zlecenie to spokojnie można rozmawiać też z wierzycielem. skąd wiesz czy szybciej nie dogada się z nim niż z napalonym na akcję, krzyczącym windykatorem? no chyba że wierzyciel wyraźnie powie iż on nie rozmawia tylko windykator.
chyba jasno odpowiedziałem :) i robilee, nie rozciągaj etyki prawniczej na negocjacje zwykłego pacjenta. a teraz wedle prośby - odpuszczam bo już nic więcej nie da się powiedzieć a powtarzać nie ma sensu tego samego
 
Tak tylko dodam: jak się okaże że np windykator kupił ten dług, ale bez dokumentów, to może należność na gruncie prawa cywilnego po prostu nie istnieje? :>

Przy bankach i parabankach zwykle to działa (burdel w dokumentach), nie wiem jak z uczelniami...
 
rafmik napisał:
Podaj więcej szczegółów:
Dlaczego przerwałaś studia po 3 semestrze? Sama zrezygnowałaś, czy nie zaliczyłaś czegoś?
Wypowiedziałaś umowę z uczelnią?
Kiedy skreślili Ciebie z listy studentów?

Czesne za 4 semestr było płatne jednorazowo, czy ratach (miesięcznie).
Kiedy (dokładna data) przypadał termin płatności tej opłaty?

Kiedy zaczęłaś studia, czy podpisywałaś umowę z uczelnią?

Nie zaliczyłam jednego przedmiotu.
Nie.
Nie dostałam żadnej informacji.
W ratach. Każda rata płacona do 3 dnia miesiąca.
Tak podpisywałam.
 
xxxxx1020 napisał:
Tak podpisywałam.
Napisz nam jeszcze, czy windykator działa na podstawie umowy cesji (wierzytelność została kupiona przez nowego wierzyciela), czy na podstawie zlecenia i pełnomocnictwa.
 
Hmmm Robilee - a jak tutaj wygląda kwestia nie zaliczenia przedmiotu? Przecież xxxx1020 jak nie złożyła wniosku o powtarzanie przedmiotu, to ją przecież nawet na 4 semestr wpisać nie powinni?
 
rafmik napisał:
Hmmm Robilee - a jak tutaj wygląda kwestia nie zaliczenia przedmiotu? Przecież xxxx1020 jak nie złożyła wniosku o powtarzanie przedmiotu, to ją przecież nawet na 4 semestr wpisać nie powinni?
Nie znam treści umowy z uczelnią.
 
Robilee napisał:
Napisz nam jeszcze, czy windykator działa na podstawie umowy cesji (wierzytelność została kupiona przez nowego wierzyciela), czy na podstawie zlecenia i pełnomocnictwa.

Nie mam zielonego pojęcia. Nie mieści mi się w głowie jak mogę być ścigana za dług na uczelni jeśli mnie tam nawet nie było. Uczelnia nie poniosła żadnych kosztów a żąda ode mnie tyle tysięcy.
 
To, że nie uznałaś za stosowne pojawiać się na zajęciach nie zwalnia Cię z obowiązku zapłaty za nie. Uczelnia poniosła koszty organizacji zajęć.
 
Czy jest jakikolwiek sposób na to aby umorzono ten dług?
 
xxxxx1020 napisał:
Czy jest jakikolwiek sposób na to aby umorzono ten dług?
Zapytaj windykatora. Może zgodzi się, w zamian za szybką wpłatę, na umorzenie jakiejś części.
Jeżeli uważasz, że roszczenie jest niezgodne z umową (my nie wiemy, nie znamy jej), to możesz, tak jak Ci radzili inni użytkownicy, zdecydować się na walkę w sądzie. To się opłaca tylko jak się jest pewnym swoich racji. Ty natomiast wciąż nic nie wiesz. Nawet kto jest aktualnym wierzycielem. Może zaczęłabyś się interesować własną sprawą i poczyniła jakieś ustalenia? Porozmawiałaś już chociaż z windykatorem?
 
W umowie mam napisane,że jeśli zrezygnuje lub nie zalicze to i tak musze zapłacic za cały semestr.Windykator po podpisaniu ugody jest w stanie rozlozyc mi ten dług na raty ale jedna to koszt 500zł. Boję się podpisywać tej ugody ponieważ wiem,że nie mam pieniędzy aby spłacać to w takich ratach.
 
xxxxx1020 napisał:
Boję się podpisywać tej ugody ponieważ wiem,że nie mam pieniędzy aby spłacać to w takich ratach.
Skoro nie jesteś w stanie spłacić, to nie ma sensu podpisywanie. Targuj się lepiej albo płać bez żadnej ugody ile możesz? Dowiedziałaś się wreszcie kto jest obecnie wierzycielem? Z jakiego tytułu windykator zajmuję się tą sprawą?
 
Windykator nie odpowiada na moje pytania ciagle mówi ,że mam się z nim spotkac i podpisać tą ugodę inaczej 4.09 (jutro mija ostatni dzien podpisania ugody).Dostałam jedynie pismo na facebooka ?! I na początku tego pisma jest napisane ,że działa on w imieniu ... (mojej uczelni)
 
Dodatkowo jest tam napisane,że jesli nie podpiszę tej ugody to dług wzrosnie o ponad 2tys....
 
Powrót
Góra