Windykator terenowy.

  • Autor wątku Autor wątku Czorsztyn
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
C

Czorsztyn

Nowy użytkownik
Dołączył
08.2016
Odpowiedzi
5
Witam mam pytanie odnośnie windykacji terenowej.

Moja historia rozpoczeła się jakiś miesiąc temu. Nie miałem jak spłacić rat gdyż przysłowiowo podwineła mi się noga. Problem pojawił się gdy jeden pan z firmy windykacyjnej zaczął przyjeżdżać po należność . Dogadałem się z nim że na początku następnego miesiąca postaram się uregulować swój dług. Mineło kilka tygodni i znowu pojawił się pod moim domem. Jednak niestety nie miałem nadal jak zapłacić swojego zobowiązania. Powiedziałem że gdy tylko dostanę jakieś pieniądze postaram się wpłacić swoje zobowiązanie. Wtedy zaczeły się z nim problemy , skończyły się uprzejmości a zaczeło się straszeniem. Co prawda na początku zaczął straszyć mnie sądem a wiem że ma do tego prawo , mówił że sprawa trafi do sądu o zajęciach kont itp. Wtedy powiedziałem mu że zdaje sobie z tego sprawę zapytał jak mam zamiar rozwiązać ten problem. Powiedziałem mu że zamierzam spłacić swój dług. Wtedy powiedział że żarty się skończyły że sprawa trafi na policję i grozi mi 3 lata więzienia. Chciał porozmawiać z moją rodzina powiedziałem że chyba nie ma takiego prawa. Po czym mocno się zdenerwował i zapytał ile czasu potrzebuje , odpowiedziałem że nie wiem może tydzień dwa zależy. Zapalił samochód i odjechał. Nie mineło dwa dni po czym ten sam człowiek znowu zjawił się u mnie w domu. Zaczął dalej mnie straszyć tym samym zapytał czy już mam pieniądze powiedziałem mu że już o tym rozmawialiśmy i że nadal nie zgromadziłem takiej sumy. Wtedy cwanym tonem powiedział że szkoda żeby taki młody człowiek zmarnował sobie życie. Podszedł wtedy mój ojciec i zapytał o co chodzi powiedziałem że to sprawa między mną i tym panem i nie będę do tego nikogo mieszał wtedy ten gość nagle zaczął go nagadywać że pójdę siedzieć i żeby na mnie jakoś wpłynął. Powiedziałem że nie ma prawa rozmawiać na ten temat z moją rodziną ale kompletnie mnie zignorował. Powiedziałem że umówiłem się z nim ale że jeszcze czas nie minął wtedy on powiedział że jego firma daje mi czas do dzisiaj albo idzie na policje. Po czym znowu zapytał się ile potrzebuje czasu znowu odpowiedziałem że rozmawiałem z nim już na ten temat. Wtedy zawołał moich rodziców że chce z nimi porozmawiać na osobności kiedy zaprotestowałem że nie wyrażam na to zgody , zignorował mnie wtedy zdenerwowałem się i wszedłem z powrotem do domu po chwili facet odjechał.

Jest to cała historia dla przedstawienia sytuacji. Ja mam natomiast pytanie czy mam rację i czy ten pan nie ma prawa straszyć mnie policją i bez mojej zgody rozmawiać z moja rodziną na temat moich zobowiązań finansowych ? Wiem że jest to mój problem i sam chce go załatwić bez martwienia moich bliskich. Jeśli nie ma prawa to jak z tym walczyć bo już nie mam siły do tego gościa. Potrzebuje czasu który z nim wynegocjowałem a na to wygląda że ten facet będzie jeździł do mnie teraz co drugi dzień i straszył mnie i moją rodzinę policją itp.
 
Czorsztyn napisał:
bez mojej zgody rozmawiać z moja rodziną
Zależy o czym, rozmowa nie jest zabroniona.
Co do windykatora, nie musisz z nim rozmawiać. Skoro straszy Cię policją, jeśli nie masz nic na sumieniu jeśli idzie o pożyczkę, życz mu powodzenia wskazując najbliższy posterunek policji.
 
Rozmowa dotyczyła mojego długu na temat którego nie pozwoliłem rozmawiać z moją rodziną gdyż tak jak pisałem nie chciałem nikogo w to mieszać. Uznałem że to jest mój problem i sam będę go rozwiązywał. Z tego co wiem to powiedział że jak ja nie mogę tego spłacić to żeby oni spłacali bo policja itp. Nie byłem przy tej rozmowie gdy zawołał ich na osobność. Wiem tylko to co opowiedziała mi matka.
 
spokojnie ;) niech idzie na policję , a rodzice niech go ignorują :)
 
Policji się nie obawiam , tylko przez to jego gadanie. Rodzina się ode mnie odwraca , nawet nie chce ze mną rozmawiać , żadne tłumaczenia i mówienie jak było nie daje efektu przez jego rzekomą rozmowę. Jednym słowem bajzel mam przez tego gościa w domu i nie mam jak z tego wyjść jeśli chodzi o sprawy rodzinne. Jednym słowem szkoda gadać. Więc dlatego pytam czy mógł tak zrobić.
 
nie może tak robić.
windykator nie może udzielać informacji związanych z twoim długiem (np. z tytułu kredytu) nawet rodzinie i najbliższym Ci osobom (z wyjątkiem współkredytobiorców lub poręczycieli),
 
djmcmarco napisał:
nie może tak robić.
windykator nie może udzielać informacji związanych z twoim długiem (np. z tytułu kredytu) nawet rodzinie i najbliższym Ci osobom (z wyjątkiem współkredytobiorców lub poręczycieli),

Mogę cos z tym zrobić w takim razie czy mam siedzieć i patrzeć jak kolejny raz będzie szantażować mnie i moją rodzinę ?
 
tak , mozesz porozmawiać z rodziną i napisać do tej firmy list i ich postraszyć że postępowanie windykatora jest niezgodne z prawem i powiadomisz policję - do tego masz prawo akurat.
 
Póki co - pomijając dług - to windykator na razie złamał prawo w kilku miejscach. Poza tym jednak niewiele zrobisz. Pójdziesz na policję i co? Powiesz że on coś powiedział? A on powie że nic nie powiedział. I tak sobie pogadacie. Jedyne co to uzbrój się w cierpliwość i spławiaj drania. Możesz go postraszyć swoimi "kolegami" czyli art 190a kk, oraz 191 kk a także 193 kk. To w odpowiedzi na jego 286 kk
 
po co ma straszyć windykatora "kolegami " ? zapewne ich nie zna i nie wie o czym mowa :D
 
To poczyta i mu się ta wiedza przyda. W takiej sytuacji - jak ktoś próbuje straszyć - warto się dokształcić ociupinkę...
 
tak działają windykatorzy, liczą że sie wystraszysz i zaczniesz płacić :)
 
djmcmarco napisał:
napisać do tej firmy list i ich postraszyć że postępowanie windykatora jest niezgodne z prawem

No chyba tylko po to aby ów windykator otrzymał pochwałę od przełożonych , a jak coś kasy ściągnie , to nawet premię.
 
damian xxx napisał:
No chyba tylko po to aby ów windykator otrzymał pochwałę od przełożonych , a jak coś kasy ściągnie , to nawet premię.

ja wiem że rozmawiać z nimi nie warto , ale zawsze mozna ich też postraszyć.
 
damian xxx napisał:

podobna sytuacja.. pewnego ludka... straszenie/informowanie sąsiadów, itp... (znane:)) aż w końcu przyszedł z ugodą nie podpisaną przez reprezentanta FW... kazał podpisać informując że drugi egzemplarz odeślemy pocztą.... :P
 
Na daną chwilę mam dla Ciebie jedną radę: pokazać gościowi gdzie są drzwi. Bo prawa to on nawet nie ma wejść nie zaproszony. No i co prawda wiem, że rodziny się nie wybiera, ale jakby ode mnie odwracała się rodzina z tego powodu, że jakiś kryminalista czegoś ode mnie chce (no parę przestępstw to on popełnił), to myślę, że raczej bym się z ową rodziną poróżnił...
 
No i tak dla własnego dobra z podpisywaniem ugód trzeba cholernie uważać. Bo zazwyczaj jakimś cudem ustępstwa są tylko po stronie dłużnika. A podpisana ugoda jest podstawą do wydania nakazu w nakazowym. A to już nie jest takie proste do obronienia wbrew temu co się powszechnie sądzi...
 
digiton napisał:
Póki co - pomijając dług - to windykator na razie złamał prawo w kilku miejscach. Poza tym jednak niewiele zrobisz. Pójdziesz na policję i co? Powiesz że on coś powiedział? A on powie że nic nie powiedział. I tak sobie pogadacie. Jedyne co to uzbrój się w cierpliwość i spławiaj drania. Możesz go postraszyć swoimi "kolegami" czyli art 190a kk, oraz 191 kk a także 193 kk. To w odpowiedzi na jego 286 kk

Nagrałem wczorajszą swoją rozmowę z nim jakoś mnie tchneło ale nie poiformowałem go o tym więc raczej nie będę mógł tego urzyć. W sumie to odpuściłem nie chciało mi się już z nim gadać , mówiłem tylko że rozmawialiśmy na ten temat już i coś uzgodniliśmy no to gadka ta sama że ustalenia się zmieniły i go nic nie obchodzi. Potem już było jak pisałem gadka z rodziną itp.

A co do rodziny masz rację. Nie odzywam się już nawet bo szkoda gadać każdy ma swoje zdanie i opinie. Więc szkoda zachodu na rozmowę.
 
Powrót
Góra