Wmawianie przez inną osobę zrobienia szkody parkingowej, której się nie zrobiło.

  • Autor wątku Autor wątku Michal102
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

Michal102

Nowy użytkownik
Dołączył
04.2016
Odpowiedzi
24
Ojciec miał dzisiaj taka sytuację, że wyjeżdżał z placu parkingowego z góry i jako, że tą drogą wjeżdżała baba pod górę to cofnął żeby mogła wjechać na plac. Podczas cofania przejeżdżał bardzo blisko zaparkowanego lekko pod skosem (prawie prostopadle)w prawo, auto było po jego prawej stronie. Przejeżdżał blisko tego auta ale działające czujniki nie zapiszczały ciągłym sygnałem. Po kilku godzinach godzinach okazało się, że ta baba zadzwoniła na policję i zgłosiła, że niby on zarysował tamto auto. Razem z policją, tą babą i właścicielem zarysowanego auta spotkali się na tym placu.
Zarysowane auto miało zarysowany poziomo przednią powierzchnię przedniego zderzaka w senie, ze nie bok zderzaka czy w rogu. Auto ojca nie miało świeżych zarysowań. Ma jedno stare wgniecenie z rysami, które ktoś mu zrobił przed laty. To wgniecenie z rysami jest na środkowej i prawej części rantu tylnego nadkola. Policjanci stwierdzili, że to może być to. Wysokość podobna. Jednak jeśli to on by zarysował to rysa powinna być na też lewej części rantu nadkola i na lewo od koła przy założeniu, że jego auto było ustawione prostopadle do tamtego auta.
Jeśli nie było ustawione prostopadle względem tamtego auta to wówczas w jego aucie były by zarysowania w narożnej powierzchni zderzaka albo na tylnej powierzchni przy założeniu, że tyłem narożnej powierzchni zderzaka tamtego auta. Przy założeniu, że u niego są tylko ,,poprawione'' rysy na prawej części rantu tylnego nadkola bo sylwetka auta lekko zwęża się ku tyłowi to w tamtym aucie powinna być zarysowana jedynie narożna powierzchnia zderzaka. Nie ma możliwości żeby jego auto przy obcierce nie doznało nowych rys gdyż jego auto na wrażliwą powłokę lakierniczą.
Baba co to zgłosiła zarzeka się, że widziała jak ojciec przyhaczył ale poza słowem jedyny ,,dowód'' jaki ma to zdjęcia zderzaka tamtego auta zrobione po rzekomym zdarzeniu.
Policja poinformowała o możliwości przekazania sprawy do sądu.
Ojciec w domu powiedział, że nie będzie się po sądach ciągać po sądach.
Rano ma spotkać się z właścicielem zarysowanego auta i spisać oświadczenie.
Czy jeśli zdecydował by się żeby sprawa została skierowana do sądu to wszystko zostało by wyjaśnione przez biegłego jeśli jest tak jak piszę i z ,,ciągania się po sądach'' była by raptem jedna rozprawa czy mógł by sprawy nie wygrać?
Jeśli spisze oświadczenie to nie będzie się dało tego odkręcić?
 
Odradzam podpisywanie oświadczenia niezgodnego z prawdą. Grożą za to poważne konsekwencje.
Skoro kierowca jest pewny, że czegoś nie zrobił to nic nie podpisywać. Podać jedynie drugiemu kierowcy nr polisy i niech sobie zgłasza.
Radzę poszukać starszych niż data rzekomego zdarzenia zdjęć pojazdu z wgnieceniem już istniejącym i okazać osobie, która przyjedzie na oględziny pojazdu dla uwiarygodnienia swojej wersji.
 
Skoro kierowca jest pewny, że czegoś nie zrobił to nic nie podpisywać. Podać jedynie drugiemu kierowcy nr polisy i niech sobie zgłasza.
Nie ma on stuprocentowej pewności, że do niczego nie doszło, mijał zarysowane auto na centymetry, dopuszcza do siebie myśl, że może zawadził tylko nie było czuć jednak działające czujniki parkowania nie zapiszczały ciągłym sygnałem mimo, że działają i piszczą ciągłym sygnałem nawet gdy od przeszkody jest jeszcze trochę odstępu.
Poza tym: jeśli auto tamto stało pod skosem a on cofał prosto i przyhaczył tylko rantem tylnego nadkola to by miało zarysowania tylko na narożnej części powierzchni zderzaka, a nie wszerz. W przypadku skręcania do tyłu za zaparkowane auto to samo.Tak więc nie jest takie zarysowanie zderzaka jakie ma tamto auto powstały w wyniku kontaktu prawą połową rantu nadkola.
Kuriozalności sytuacji dodaje fakt na zdjęciu zrobionym przez tę babę ślady lakieru na zarysowanym aucie są czerwone mimo, że oba auta są czarne...
Być może lekko zawadził o narożną powierzchnię zderzaka ale tarcie nie było na tyle silne żeby zostawić rys na narożnej części powierzchni zderzaka tamtego auta i teraz jest wmanewrowywany w zrobienie rys na zupełnie innej części zderzaka, które zostawił ktoś wcześniej i których zrobienie rantem tylnego nadkola w przypadku pozycji w jakich auta się znajdywały jest niemożliwe.
Shocked napisał:
Odradzam podpisywanie oświadczenia niezgodnego z prawdą. Grożą za to poważne konsekwencje.
Jeśli nie ma stuprocentowej pewności, że do niczego nie doszło ale okoliczności oraz w jakich pozycjach auta się znajdywały wskazują na to, że widoczne na zarysowanym aucie rysy są na innej części zderzaka niż w miejscu potencjalnego ,,kontaktu'' aut to co ma oświadczyć?
PS. Dzisiaj miał zeznawać na policji ale jako, że policjant był na urlopie wychowawczym to nie zeznawał.
PS 2. W internecie wyczytałem, że adwokat z urzędu przysługuje też w sprawach cywilnych. Może nawet taki adwokat z urzędu po zapoznaniu się z okolicznościami i podsunięciu mu argumentów logicznych mógł by coś zdziałać?
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra