C
cocolada
Użytkownik
- Dołączył
- 04.2015
- Odpowiedzi
- 33
Powiem szczerze, że nie przypuszczałam, że będę zasięgała opinii na tym forum w mojej sprawie, ale życie bywa nieprzewidywalne.
Taka sytuacja:
Jestem osobą bezrobotną od listopada 2014. Od samego początku aktywnie szukam pracy i nie czekam na łaskę państwa, ale w grudniu 2014 otrzymałam informację, że jeden z urzędów w moim mieście będzie potrzebował stażysty i żebym złożyła podanie w tej sprawie. Miałam również informację, że początkiem roku 2015 pojawią się środki na staż w miejscowym PUPie. Dodatkowo zdobycie doświadczenia w administracji publicznej jest niezbędnym warunkiem startu w konkursie na etat urzędniczy w niniejszym urzędzie. Kwalifikacje posiadam, wiedzę teoretyczną też, brak mi było praktyki, więc zasugerowano mi ten staż. Rozmawiałam z moim doradcą zawodowym (8 stycznia 2015 ) i stwierdził, że to świetnie bo nie powinno być problemu z otrzymaniem przeze mnie stażu - profil II, poniżej 30 roku życia, nigdy z żadnej pomocy nie korzystałam, stanowisko zgodne z wykształceniem, pracodawca znany i zaufany. Oprócz tego środki urząd otrzymał i jak tylko będę miała pozytywną informację z urzędu to mam starać się o złożenie imiennego wniosku co do mojej osoby. Tak też się stało. Otrzymałam zgodę na odbywanie stażu (moja kandydatura została zaakceptowana), wniosek imienny został przez urząd-pracodawcę skierowany 14 stycznia 2015 r. 19 stycznia pojawiła się informacja na stronie PUP, że będą w roku 2015 (bez konkretnej daty) realizowane różne formy pomocy ( w tym staże), kolejna informacja pojawiła się 5 lutego 2015 w brzmieniu : "Z powodu dużej liczby złożonych wniosków o zorganizowanie stażu informujemy, że będą one rozpatrywane sukcesywnie.W związku z powyższym terminy ich realizacji mogą być wydłużone." Ok. Jestem osobą cierpliwą. Pierwsze oznaki zniecierpliwienia pojawiły się 20 lutego, kiedy kontaktowałam się z PUP i Pracodawcą. W PUP kazano czekać, bo wnioski nie są rozpatrzone, pracodawca utrzymywał, że żadnej odpowiedzi nie ma i nie mają na razie też nikogo skierowanego (a poza moim wnioskiem wyszło jeszcze kilka). Kolejna próba uzyskania jakiejś informacji to początek kwietnia (jeszcze przed Świętami). Pracodawca - "dalej nic i nikogo nie przysłano", PUP - wnioski nie są rozpatrzone, poza jednym, który został rozpatrzony negatywnie, ale na inne nazwisko niż moje. I wreszcie 17 kwiecień. Wykonuję najpierw telefon do pracodawcy (kontaktowałam się zawsze z osobą, która miała być moim opiekunem stażu) nadal nikogo nie mają ani nie ma odpowiedzi. Dzwonię do PUP a tam takie "WOW" : nie ma żadnych wniosków już od tego pracodawcy, wszystkie są rozpatrzone i 4 osoby od 15 kwietnia podjęły staż, poza tym brak już jest środków więc w najbliższym czasie na pewno nie będzie żadnych pozytywnych rozstrzygnięć. Zamarłam, ale drążę i zadaję pytanie: "Czy może mi Pani sprawdzić czy na moje nazwisko został złożony w ogóle wniosek o staż?" Pani powiedziała, że nie może tego sprawdzić, bo "nie prowadzimy systemu rejestracji wniosków elektronicznie, a nie będzie grzebała w teczkach z wnioskami od początku roku". Uderzam do pracodawcy tym razem do kadr, a tam wielkie zdziwienie, bo mój staż miał być jedyny w tym dziale i bardzo czekają na niego (stąd moja opiekun nie wiedziała, że rzeczywiście 4 osoby rozpoczęły staż tylko w innych działach), że nadal nie otrzymali żadnej w tej sprawie informacji z PUP oraz że mój wniosek został wysłany wcześniej niż tych stażystów, którzy już staż rozpoczęli. Pani, z którą w kadrach rozmawiałam zapewniła mnie, że osobiście wysyłała wniosek o staż dla mnie. Niestety był piątek i zbyt późno by coś wyjaśniać na miejscu w PUP, który (pomimo, że nikt nie chciał przegrzebać tych teczek z wnioskami) twierdzi że nie ma u nich mojego wniosku.
Teraz tak się zastanawiam, co można zrobić ? Bo mnie szczerze mówiąc żadna droga prawna (nie jestem stroną) nie przychodzi do głowy... co jeśli mój wniosek po prostu został przeoczony, a teraz nie mam szans na staż, bo brak jest środków ? Złożyć skargę, namawiać pracodawcę do złożenia skargi na bezczynność...
Taka sytuacja:
Jestem osobą bezrobotną od listopada 2014. Od samego początku aktywnie szukam pracy i nie czekam na łaskę państwa, ale w grudniu 2014 otrzymałam informację, że jeden z urzędów w moim mieście będzie potrzebował stażysty i żebym złożyła podanie w tej sprawie. Miałam również informację, że początkiem roku 2015 pojawią się środki na staż w miejscowym PUPie. Dodatkowo zdobycie doświadczenia w administracji publicznej jest niezbędnym warunkiem startu w konkursie na etat urzędniczy w niniejszym urzędzie. Kwalifikacje posiadam, wiedzę teoretyczną też, brak mi było praktyki, więc zasugerowano mi ten staż. Rozmawiałam z moim doradcą zawodowym (8 stycznia 2015 ) i stwierdził, że to świetnie bo nie powinno być problemu z otrzymaniem przeze mnie stażu - profil II, poniżej 30 roku życia, nigdy z żadnej pomocy nie korzystałam, stanowisko zgodne z wykształceniem, pracodawca znany i zaufany. Oprócz tego środki urząd otrzymał i jak tylko będę miała pozytywną informację z urzędu to mam starać się o złożenie imiennego wniosku co do mojej osoby. Tak też się stało. Otrzymałam zgodę na odbywanie stażu (moja kandydatura została zaakceptowana), wniosek imienny został przez urząd-pracodawcę skierowany 14 stycznia 2015 r. 19 stycznia pojawiła się informacja na stronie PUP, że będą w roku 2015 (bez konkretnej daty) realizowane różne formy pomocy ( w tym staże), kolejna informacja pojawiła się 5 lutego 2015 w brzmieniu : "Z powodu dużej liczby złożonych wniosków o zorganizowanie stażu informujemy, że będą one rozpatrywane sukcesywnie.W związku z powyższym terminy ich realizacji mogą być wydłużone." Ok. Jestem osobą cierpliwą. Pierwsze oznaki zniecierpliwienia pojawiły się 20 lutego, kiedy kontaktowałam się z PUP i Pracodawcą. W PUP kazano czekać, bo wnioski nie są rozpatrzone, pracodawca utrzymywał, że żadnej odpowiedzi nie ma i nie mają na razie też nikogo skierowanego (a poza moim wnioskiem wyszło jeszcze kilka). Kolejna próba uzyskania jakiejś informacji to początek kwietnia (jeszcze przed Świętami). Pracodawca - "dalej nic i nikogo nie przysłano", PUP - wnioski nie są rozpatrzone, poza jednym, który został rozpatrzony negatywnie, ale na inne nazwisko niż moje. I wreszcie 17 kwiecień. Wykonuję najpierw telefon do pracodawcy (kontaktowałam się zawsze z osobą, która miała być moim opiekunem stażu) nadal nikogo nie mają ani nie ma odpowiedzi. Dzwonię do PUP a tam takie "WOW" : nie ma żadnych wniosków już od tego pracodawcy, wszystkie są rozpatrzone i 4 osoby od 15 kwietnia podjęły staż, poza tym brak już jest środków więc w najbliższym czasie na pewno nie będzie żadnych pozytywnych rozstrzygnięć. Zamarłam, ale drążę i zadaję pytanie: "Czy może mi Pani sprawdzić czy na moje nazwisko został złożony w ogóle wniosek o staż?" Pani powiedziała, że nie może tego sprawdzić, bo "nie prowadzimy systemu rejestracji wniosków elektronicznie, a nie będzie grzebała w teczkach z wnioskami od początku roku". Uderzam do pracodawcy tym razem do kadr, a tam wielkie zdziwienie, bo mój staż miał być jedyny w tym dziale i bardzo czekają na niego (stąd moja opiekun nie wiedziała, że rzeczywiście 4 osoby rozpoczęły staż tylko w innych działach), że nadal nie otrzymali żadnej w tej sprawie informacji z PUP oraz że mój wniosek został wysłany wcześniej niż tych stażystów, którzy już staż rozpoczęli. Pani, z którą w kadrach rozmawiałam zapewniła mnie, że osobiście wysyłała wniosek o staż dla mnie. Niestety był piątek i zbyt późno by coś wyjaśniać na miejscu w PUP, który (pomimo, że nikt nie chciał przegrzebać tych teczek z wnioskami) twierdzi że nie ma u nich mojego wniosku.
Teraz tak się zastanawiam, co można zrobić ? Bo mnie szczerze mówiąc żadna droga prawna (nie jestem stroną) nie przychodzi do głowy... co jeśli mój wniosek po prostu został przeoczony, a teraz nie mam szans na staż, bo brak jest środków ? Złożyć skargę, namawiać pracodawcę do złożenia skargi na bezczynność...