wrobiony w kredyt

  • Autor wątku Autor wątku lukasz753
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
L

lukasz753

Nowy użytkownik
Dołączył
09.2014
Odpowiedzi
3
Witam. mój ojciec zgubił dowód osobisty ok. 3 m-ce temu. natychmiast po zagubieniu zastrzegł dowód w UG. ojciec od kilkunastu lat mieszka w Anglii ale dowód zgubił podczas pobytu w Polsce. po wyrobieniu nowego dowodu wrócił do Anglii. niedawno na nazwisko ojca przyszła gruba koperta z WBK, jak się domyślam z umową kredytową i blankietami wpłat- koperty nie otwierałem. koperta przyszła na adres mojej mamy- rodzice są po rozwodzie od 10 lat. mama nigdy nie wymeldowała ojca z UG dlatego teraz pisma przychodzą na jej adres. chcemy odesłać kopertę do nadawcy bo adresat już tam nie mieszka. ale wiadomo, bank będzie dochodził gdzie jest rzekomy kredytobiorca. ojciec na pewno nie będzie wyjaśniał tej sprawy z powodów o których nie chciałbym tu pisać... boimy się z mamą że bank może chcieć odzyskać pieniądze od osób zameldowanych pod adresem na który wysłano kopertę. czy istnieje takie niebezpieczeństwo żeby ktokolwiek z rodziny ojca spłacał ten kredyt?
 
No to może nie domyślajcie się na zapas, bo wątek dotyczy wielu kwestii wykluczających się nawzajem. Otwórzcie kopertę i będziecie wiedzieć, o co chodzi, a dopiero wtedy zadajcie pytania.
 
interceptor napisał:
Otwórzcie kopertę
I mają złamać tajemnicę korespondencji? Czemu namawiasz do łamania prawa?
lukasz753 napisał:
boimy się z mamą że bank może chcieć odzyskać pieniądze od osób zameldowanych pod adresem na który wysłano kopertę. czy istnieje takie niebezpieczeństwo żeby ktokolwiek z rodziny ojca spłacał ten kredyt?
Dopóki ojciec żyje, nie odpowiadasz za jego długi.
 
nie mozna chować głowy w piasek. należy zobaczyć o co chodzi w temacie więc nie udawajcie że problemu nie ma
 
Ag_Maz napisał:
I mają złamać tajemnicę korespondencji? Czemu namawiasz do łamania prawa?
Co do zasady, to masz rację. Otwarcie korespondencji innej osoby nie powinno mieć miejsca, ale z drugiej strony nie dajmy się zwariować.
Oczywiście, że pytający mogą nie otwierać tej koperty a później nagle się zdziwić i odkręcać sprawy latami.
Na marginesie. Dzisiaj w pewnej sprawie sąd nie przywrócił terminu do wniesienia sprzeciwu od nakazu zapłaty dla dłużnika, który jest zawodowym kierowcą, bo... małżonka dłużnika odebrała list no i..... nie otworzyła go z uwagi na tajemnicę korespondencji. Sąd nie dał wiary twierdzeniom, że dłużnik nie miał możliwości zapoznania się z jego treścią.
Przecież odebrał dorosły domownik, prawda?
 
interceptor napisał:
Przecież odebrał dorosły domownik, prawda?
Dorosły ale głupi. Nie chodzi tu o złamanie tajemnicy korespondencji. Żona powinna była zadzwonić do małżonka aby powiedzieć o liście z sądu. Ten by ją upoważnił do otwarcia listu. Nie mówiąc już o tym, że kierowca raczej 2 tyg. w trasie nie był. Gdyby był, sąd z całą pewnością przywróciłby termin.
W tej sytuacji postanowienie sądu oczywiście słuszne. I jedyne możliwe.
Tak naprawdę to dłużnik szukał tu absurdalnego pretekstu do przywrócenia terminu.
 
bydociec napisał:
Nie ma komórki,ukradli mu,rozładowała się...Ciężko.
Musiałby udowodnić nie kwestię łączności telefonicznej, tylko pobyt poza domem akurat przez cały okres na wniesienie sprzeciwu.
 
wracając do tematu... nie otwieraliśmy przesyłki bo mama nie ma już z ojcem żadnych wspólnych spraw po rozwodzie więc nie otwierała listu. ja też mam kontakt z nim sporadyczny, poza tym nie chciałem otwierać żadnych przesyłek. ojciec od kilkunastu lat mieszka w UK, nigdy nie miał konta w banku w Polsce. W związku z zaginięciem jego dowodu samo się nasuwa że to jest kredyt. czy mama może mieć jakieś nieprzyjemności np. od komornika z związku z tym że ojciec jest cały czas zameldowany pod tym adresem co mama?
 
lukasz753 napisał:
W związku z zaginięciem jego dowodu samo się nasuwa że to jest kredyt.
Przyszła przesyłka z sądu do ojca, a Wy go o tym nie poinformowaliście? Fajni z Was ludzie, szkoda gadać. Pozbawiliście (przynajmniej utrudniliście) człowiekowi prawa do obrony. I jakieś niesnaski rodzinne, w tym wypadku, Was nie usprawiedliwiają w żadnym stopniu.
 
jerry23 napisał:
nic nie pozbawili.
My wiemy, że sprawę można odkręcić. Za to nie wiemy, czy "dłużnik" zechce nas zapytać. Lepiej więc napisać ostrzej, bez przesadnego wdawania się w szczegóły.
 
lukasz753 napisał:
informowalismy ale ojciec olał temat i nie przyjedzie tego wszystkiego wyjaśniać
a nie może zadzwonić? albo chociaż dowiedzieć sie co jest w środku, by się potem nie zdziwił
 
Powrót
Góra