jak napisał kolega niżej "wrogie przejęcie" nie jest zdefiniowane prawnie. Powszechnie przyjmuje się, że wrogie przejęcie to takie kiedy spółka zwraca się o zbycie akcji bezpośrednio do akcjonaruiuszy z pominięciem zarząu spółki celu. W Polsce najczęśniej spółki zabazpieczają się w ten sposób, że stosują ograniczenia przy wykonywaniu prawa głosu a akcji (np. pkn orlen, bodajże bioton).
Co do Twoich przykładów:
1. - nie za bardzo po wezwaniu, zwłaszcza, że wrogie przejęcie, to raczej dotyczy spółek publicznych, o dość rozproszonym akcjonariacie - zgodnie z XIII dyrektywa o przjęciach spółek nie można po wezwaniu stosowac środków uniemożliwiających przejęcie. Nie wiem czy gdzieś to jest w ustawie o ofercie publicznej - siedzę w USA i za bardzo nie pamiętam regulacji polskich w tym zakresie. Tak czy sia zawsze można się powołac na bezpośrednie stosowanie dyrektywy.
2. "złoty spadochron" - nie wiem jak w Polsce ale w USA bardzo popularny . Skuteczność średnia - co najwyżej zwiększa koszt przejęcia.
3. w prywatnych tak, w publicznych nie ma akcji imiennych (tzn. nie są dopuszczone do obrotu).
jak masz jakieś pytania wal jak w dym, z tym, że mam mocno absorbująca pracę i nie zawsze będe mógł ragowac błyskawicznie.
Koleżance powiedz, żeby rzuciła okiem na książkę Sudi Sudarsanem "Fuzje i przjęcia". Z polskich to ew Podsiadlika "Wrogie przejęcie spółki" i chyba coś napisał niejaki Marcih lub Michał Lewandowski - ale to jest książka wybitnie ekonomiczna.