W
wojtekowicz
Użytkownik
- Dołączył
- 10.2014
- Odpowiedzi
- 35
mam kolegę w trakcie rozwodu.
zaraz przed tym faktem jeszcze jako małżeństwo, mieli spore oszczędności na jego koncie. potem on żonę upoważnił do tego konta, ona w tajemnicy przelała te pieniądze na konto, do którego on nie ma dostępu. obecnie jak wspomniałem toczy się sprawa rozwodowa.
on ma spore alimenty, które płaci (sprawa rozwodowa jest w apelacji, bo żona twierdzi, że 2,5tys alimentów na dziecko to za mało i chce jeszcze alimenty na siebie), w międzyczasie pogorszyła mu się sytuacja zawodowa, jest trochę w plecy z kasą. po kontakcie z żoną, żeby oddała mu połowę ich oszczędności (które w głównej mierze są jego oszczędnościami bo zarabiał bardzo dobrze - ale jak wiadomo - wspólne, to wspólne), ona stwierdziła, że tego nie zrobi bo ma duże wydatki na dziecko. rozdzielności majątkowej też nie chce zrobić, bo musiałaby mu wtedy oddać połowę tego co ma na koncie i roztrwania twierdząc, że to na dziecko. i twierdzi, "żebyśmy poczekali do końca sprawy rozwodowej". w sądzie również podniosła zarzut, że mąż przed nią ukrywał oszczędności, gdyż długo nie miała dostępu do tych pieniędzy :/
do zakończenia sprawy sądowej spora część pieniędzy zostanie wydana na "uzasadnione potrzeby dziecka".
ona mieszka w ich wspólnym mieszkaniu, zagarnęła całość oszczędności. on wynajmuje osobne mieszkanie.
nie wnikam czy wina jest jego czy jej, nie jest to istotą sprawy. ale majątek wspólny, ona się pławi wydając kasę, a on się zadłuża.
czy jest jakaś inna możliwość oprócz pójścia do sądu i założenia kolejnej sprawy o majątek?
zaraz przed tym faktem jeszcze jako małżeństwo, mieli spore oszczędności na jego koncie. potem on żonę upoważnił do tego konta, ona w tajemnicy przelała te pieniądze na konto, do którego on nie ma dostępu. obecnie jak wspomniałem toczy się sprawa rozwodowa.
on ma spore alimenty, które płaci (sprawa rozwodowa jest w apelacji, bo żona twierdzi, że 2,5tys alimentów na dziecko to za mało i chce jeszcze alimenty na siebie), w międzyczasie pogorszyła mu się sytuacja zawodowa, jest trochę w plecy z kasą. po kontakcie z żoną, żeby oddała mu połowę ich oszczędności (które w głównej mierze są jego oszczędnościami bo zarabiał bardzo dobrze - ale jak wiadomo - wspólne, to wspólne), ona stwierdziła, że tego nie zrobi bo ma duże wydatki na dziecko. rozdzielności majątkowej też nie chce zrobić, bo musiałaby mu wtedy oddać połowę tego co ma na koncie i roztrwania twierdząc, że to na dziecko. i twierdzi, "żebyśmy poczekali do końca sprawy rozwodowej". w sądzie również podniosła zarzut, że mąż przed nią ukrywał oszczędności, gdyż długo nie miała dostępu do tych pieniędzy :/
do zakończenia sprawy sądowej spora część pieniędzy zostanie wydana na "uzasadnione potrzeby dziecka".
ona mieszka w ich wspólnym mieszkaniu, zagarnęła całość oszczędności. on wynajmuje osobne mieszkanie.
nie wnikam czy wina jest jego czy jej, nie jest to istotą sprawy. ale majątek wspólny, ona się pławi wydając kasę, a on się zadłuża.
czy jest jakaś inna możliwość oprócz pójścia do sądu i założenia kolejnej sprawy o majątek?
Ostatnia edycja: