wspólny kredyt w banku

  • Autor wątku Autor wątku Olenka1147
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
O

Olenka1147

Nowy użytkownik
Dołączył
07.2012
Odpowiedzi
6
Witam użytkowników.
Mój problem wygląda następująco: z byłym partnerem (umowa wspólna) mam kredyt konsolidacyjny. Zostało "nam" :sad: do spłaty 14tys, od lutego tego roku płacę sama ratę prawie 500zł miesięcznie, a mieszkanie wynajmuję za 800. On nie odbiera telefonów, ani ode mnie, ani z banku.:mad: Ja z banku odbieram i ciągle się tłumaczę bo spóźniam się z ratami, płacę jak mi wpływają alimenty z FA. W tej chwili mam dwie zaległe raty, czyli z monitami ponad 1000zł na minusie na koncie. Wiem że odpowiadamy solidarnie i że po spłacie całości mogę domagać się sądownie zwrotu części, ale za 3 tygodnie rodzę dziecko i do tej chwili mam umowę o pracę. Pan z banku dzwonił przedwczoraj i podpowiedział, że mogę próbować ubiegać się o umorzenie części długu a reszty będą dochodzić od drugiej strony. Z kolei Pani z windykacji (z banku, nie żadnego KRUKA) mówi że mogą mi to najwyżej rozłożyć na inne raty "łatwiejsze do spłaty" i żeby napisać pismo. Czy ktoś z Was wie coś więcej na ten temat? Co ja mam robić bo nie chcę komornika.

Pozdrawiam i z góry dziękuję.
 
Ostatnia edycja:
Odpowiadacie Solidarnie... więc niestety, nie jest aż tak ciekawie bo oboje odpowiadacie za spłatę kredytu.
Możesz napisać pismo do banku o zmniejszenie rat, iż nie jesteś wstanie spłacać.
A co Twojego partnera - cham.... kobiete zostawić samą z zobowiązaniem ale na to nie ma żadnego paragrafu-na przyszłość będziesz wiedziała, że nie brać takiego zobowiązania na siebie i na partnera dużej kwoty. Ale człowiek życia nie przewidzi.
Napisz do banku z pismem o rozłożenie należności na mniejsze raty.
Pamiętaj im dłużej spłacasz tym większe odsetki naliczają, a jeżeli spłacasz nie regularnie to mogą z Tobą zerwać umowę i prosić o natychmiastowe zapłacenia całej należności.
Pozdrawiam.
 
Dziękuję za odpowiedź. Pani mówiła że umowa już się kwalifikuje do rozwiązania po dwóch ratach. Pewnie i tak wejdzie mi komornik albo coś jeszcze gorszego bo jak urodzę to od października tracę jakąkolwiek zdolność, zostaję właściwie bez dochodu. On podobno pracuje więc może jak prześlę zaświadczenie że nie pracuję to wsiądą wreszcie na niego. Pożyjemy-zobaczymy. Cholera mnie bierze jak pomyślę że pierwszy duży kredyt był zaciągnięty na jego wyłącznie dług, a ja głupia wzięłam na siebie. Mądry Polak po szkodzie...
 
Jeżeli wiesz gdzie On mieszka powiadom BANK, sądzę że do niego też pisali jeżeli posiadają adres. Niestety może wyjść taka okoliczność ze sprawa pójdzie do Sądu ( nakaz zapłaty ) 10 lat będą mogli dochodzić od Ciebie zapłaty. Niestety będą o wiele większe kwoty. Ale nie będzie tylko to na Ciebie ale również co do Twojego partnera.
Banku nie będzie interesowało, że już pracować nie będziesz czy inna okoliczność.
Pozdrawiam.
 
Spłacać trzeba. Dogadaj się z bankiem o mniejsze raty, a po spłacie całości wystąpiłbym z powództwem wobec partnera o zwrot połowy spłaconej sumy.
 
Niestety nie wiem gdzie mieszka, gdybym wiedziała nie żyłby tak spokojnie. Obawiam się że i tak nie odzyskam tych pieniędzy, pójdzie gdzieś na czarno pracować jak mu wejdzie komornik i tyle je będę widziała. Tak jak alimentów nie mogą ściągnąć od 7 lat (ale to z kogoś innego). Jedyne wyjście obniżyć te raty. Ale co, jego nikt nie będzie ścigał? Nie odbiera telefonu i jest czysty? Halo, coś tu nie tak. Gdzie elementarna sprawiedliwość? :sad:
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra