Wybór przychodnia a odmowa - łamanie praw konstytucyjnych?

  • Autor wątku Autor wątku sesko
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
S

sesko

Nowy użytkownik
Dołączył
11.2017
Odpowiedzi
9
Dzień dobry, mam pytanie. Chcę się zapisać do przychodni w swoim mieście. Czy Pani na rejestracji może powiedzieć: "niestety, ten lekarz nie przyjmuje już nowych pacjentów" albo czy może dodać na moje pytanie o to, który przyjmuje u nich: "proszę samodzielnie zapytać lekarzy". Nie wystarczy zatem wypełniona deklaracja z obligatoryjnymi polami, aby zapisać się do przychodni do lekarza pierwszego kontaktu?

Czyli dwie kwestie, czy podanie personaliów lekarza na deklaracji po prostu może zostać zignorowane, "bo nie przyjmuje i tak"?

A druga, czy mam rozumieć, że aby się zapisać do kogokolwiek w przychodni, muszę osobiście (jak, telefonicznie, mailowo, wpychając się w kolejkę komuś?) spotkać się z medykiem i pytać go? (albo dwoma, trzema, siedemnastoma medykami po kolei, zakładając, że każdy będzie miał brak czasu na nowych pacjentów - wolę dywagować na zapas).

Czy powyższe okoliczności mogą stanowić przesłanki łamania podstawowego prawa pacjenta chronionego w Konstytucji lub ustawie szczegółowej? Jeśli tak, proszę o podanie przepisu ustawy szczegółowej. Jeśli nie, proszę o argumentację. Z góry bardzo dziękuję znawcom dziedziny.
 
Lekarz stwierdza, że nie jest w stanie obsłużyć większej ilości pacjentów. Limitów może nie ma, ale też i populacja w danej okolicy może być różna. Inaczej w dużym mieście, gdzie pełno młodych, korporacje dodają dodatkowe pakiety i z usług Lekarza Rodzinnego korzystają rzadko. Ja mam taki dopisany przez syna pakiet i korzystam z lekarza rodzinnego tylko w celu wypisania leków refundowanych, a opiekę 24h/7 mam w znanej firmie, bez stresu, kolejek, kopert itd.
 
Zadzwoń do swego NFZ, który wskaże Ci lekarzy, którzy przyjmują nowych pacjentów.
Pozdrawiam
 
marta1952 napisał:
Zadzwoń do swego NFZ, który wskaże Ci lekarzy, którzy przyjmują nowych pacjentów.
Pozdrawiam

Raczej mi nie pomogą niestety, to jakaś paranoja. Ignorują maile, zarówno przychodnie, jak i nfz (nie wiem, czy dobry adres wybrałem, sporo tych wszystkich adresów i idzie się pogubić w tym wszystkim). Dodzwonić się graniczy z cudem i tak. Generalnie to jakaś biurokratyczna paranoja z tymi przychodniami, nie wiem, czy mam iść do nich od razu z sędziami, rzecznikiem, czy co, żeby łaskawie udzielili informacji, kogo mam wpisać do tej deklaracji. Wybaczcie mój ton, ale muszę chyba na recepcji cisnąć grubym babom z kawami kilka soczystych słów, żeby w ogóle udzielały informacji. A tak nie wiadomo, czy szukać maili lekarzy, czy czekać pod ich domem jak jakaś wagabunda, czy przychodzić z policjantami do przychodni, czy wciskać się w 100-metrową kolejkę jakimś starszym pacjentom, by zadać głupie pytanie lekarzowi losowo: "ej, mogę pana wpisać, czy trzeba 5 tysięcy na dzień dobry?". No i tak to wygląda wstępnie, nie chciałem nikogo urazić, po prostu tak to widzę.
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra