mr.kynio napisał:
Pytanie polega na tym, czy należy żądać potwierdzenia (np. w postaci parafowania kopii, co wymusza osobisty kontakt).
Pewności nigdy za wiele. Parafowanie przez obie strony załączników umowy (książki) jest obowiązkowe. Czym więcej
pisemnych dokumentów i innych świadectw, tym bezpieczniej.
Przesłanie książki mailem wydaje się łatwe do udowodnienia. Gorzej, gdy wydawnictwo żąda treści na papierze
A niby jaka jest różnica? ISP logują tylko fakt dokonania przesłania poczty, (jak i w tradycyjnej poczcie pozostaje ślad po nadaniu listu poleconego) zawartość poczty nie jest pamiętana w logach - jest dostępna tylko na skrzynkach wysyłającego i adresata. Odbiorca poczty elektronicznej zawsze może powiedzieć, że nie doszła, albo była pusta, skasował ją
firewall, albo cokolwiek innego... Czyli w obu przypadkach
coś jest wysyłane, ale co i w jakiej kondycji dotarło do adresata tego nadawca nie wie...
Wygląda, że są tylko trzy wyjścia:
#1. zawierzyć w dobrą wolę wydawcy - ale dobrze byłoby przedtem popatrzeć w
referencje wydawcy - ot tak, dla przysłowiowego
świętego spokoju;
#2. mając na uwadze w dalszym ciągu dobrą wolę wydawcy, ale wyznając zasadę, że
strzeżonego Pan Bóg strzeże podpisać najpierw z wydawcą umowę o poufności gwarantującą zachowanie w tajemnicy i niewykorzystywanie w żaden sposób przesłanych materiałów (książki) oraz, ewentualnie, pomysłów. Nie gwarantuje to 100% bezpieczeństwa, ale zawsze to jest coś...
#3. posiadając
jakiekolwiek wątpliwości odnośnie zamiarów wydawcy
poszukać innego.