Wygasłe prawa autorskie do publikacji

  • Autor wątku Autor wątku aurena
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
A

aurena

Nowy użytkownik
Dołączył
07.2010
Odpowiedzi
6
Ja mam podobny problem. Chcemy wydać książkę, która była już kilkakrotnie wydawana w latach 50. i 60. XX w. i szukamy kogoś, do kogo należałyby prawa do jej tłumaczenia. Tłumaczka zmarła w latach 80., o dzieciach i rodzinie nikt nic nie wie. Wydawnictwa, w których wcześniej ukazywała się książka, też nie mają żadnych informacji. Wiedzą tylko tyle, że one tych praw nie mają. Żadnej informacji nie ma też ZAiKS, Związek Literatów Polskich, Stowarzyszenie Pisarzy Polskich ani Stowarzyszenie Tłumacz Polskich.
Słyszałam, że można dać ogłoszenie w prasie o zasięgu ogólnokrajowym i jeśli nie zgłosi się żaden spadkobierca, to można wykorzystać tłumaczenie. Nie wiem tylko, czy to prawda? Będę wdzięczna za pomoc.
 
aurena napisał:
Słyszałam, że można dać ogłoszenie w prasie o zasięgu ogólnokrajowym i jeśli nie zgłosi się żaden spadkobierca, to można wykorzystać tłumaczenie. Nie wiem tylko, czy to prawda?
hm, to przecież nie sprawa spadkowa, a nie można wejść w posiadanie licencji bez zgody właściciela praw autorskich do utworu - przynajmniej ja o czymś takim nie słyszałem. Prawa te przeszły na któregoś ze spadkobierców, chyba że ich nie było lub wszyscy się zrzekli, wtedy przeszłyby na Skarb Państwa, który w takiej sytuacji reprezentowany byłby przez odpowiedni OZZ.

Ja bym spróbował negocjacji z OZZ-tem, poprzez analogię do zarządzania prawami autorskimi twórcy anonimowego (Art.8. ust.3. upaipp).
 
Tyle że nie bardzo wiem już, do którego stowarzyszenia się zgłosić. W ZAiKS-ie powiedziano mi, że nie mają w ogóle tej tłumaczki pod swoją ochroną i w żaden sposób nie umieją pomóc. To samo usłyszałam w Stowarzyszeniu Tłumaczy Polskich (zresztą jest to młoda instytucja, a sprawa - tak jak pisałam - już dość odległa w czasie).
 
ja wiem, że nie mają. Ale pytanie, czy jako OZZ, z uwagi na anonimowość i brak możliwości określenia obecnego właściciela praw autorskich do tłumaczenia, nie mogliby zastąpić owego anonimowego właściciela praw autorskich do tłumaczenia i w jego imieniu rozporządzić tłumaczeniem? Podyskutuj z nimi. W końcu mogą chyba wystąpić jako negotiorum gestor w takiej sprawie.

Bo jak zaczniesz na poważnie szukać spadkobierców, to jest duża szansa, że wydasz na to więcej, niż wyniosłyby wpływy z tantiem. Albo pozostanie czekać na wygaśnięcie praw...
 
bardzo dziękuję za pomoc. Dam znać, co udało mi się wywalczyć.
 
Dzwoniłam. Wyrecytowałam wszystko pięknie, tak jak mi poradziłeś. Bardzo miła Pani powiedziała, że ZAiKS nie ma nic wspólnego z wydawaniem drukiem i w niczym nie może mi pomóc. Wg niej możemy dać to ogłoszenie do prasy, a jeśli nikt się nie zgłosi, to powinniśmy zaryzykować (!) naruszenie praw autorskich i wydawać książkę...



Spróbuję poprosić wydawnictwa, które wydały już tę książkę, o oficjalne pismo, że nie zamierzają już jej wydawać, a prawa do nich nie należą. Może to się do czegoś przyda?
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
aurena napisał:
Bardzo miła Pani powiedziała(...) Wg niej możemy dać to ogłoszenie do prasy, a jeśli nikt się nie zgłosi, to powinniśmy zaryzykować (!) naruszenie praw autorskich i wydawać książkę...
no pięknie, i to mówi organizacja powołana do ochrony praw twórców... choć jest jeden plus... Pani była miła...
Spróbuję poprosić wydawnictwa, które wydały już tę książkę, o oficjalne pismo, że nie zamierzają już jej wydawać, a prawa do nich nie należą. Może to się do czegoś przyda?
nie sądzę... patowa sprawa...
 
No właśnie... Wykorzystałam wszystkie sposoby, które przyszły mi do głowy, teraz chwytam się choć brzytwy, jak tonący...

Spróbujemy jeszcze z tą gazetą, jedno ogłoszenie nie powinno nas zrujnować, a nuż ktoś się zgłosi...

Mimo wszystko dziękuję za pomoc.
 
Powrót
Góra