Robert_78 zaczynając od początku:
Robert_78 napisał:
czy długo czekałaś na sprawę?
Decyzja odmawiająca prawa do zasiłku była z dnia 10.05.2013 i otrzymałam ją 17.05.2013. Swoje odwołanie do Sądu za pośrednictwem ZUSu wysłałam dnia 22.05.2013 r.
Dnia 20.06.2013 ZUS skierowałam moje odwołanie do Sądu Rejonowego wraz ze swoim uzasadnieniem do mojego odwołania. Wezwanie na rozprawę dostałam 08.08.2013 z terminem rozprawy na 27.08.2013 roku. - Czyli wychodzi jakieś 3 miesiące od wysłania odwołania do rozprawy i muszę przyznać że to raczej szybko, bo np. już w tym roku wiem, że wokandy są pozamykane. Na rozprawę z kolejnych dwóch odwołań wysłanych 06.07.2013 roku wyznaczono mi termin rozprawy na 23.10.2013 (przy czym możliwe, ze na wyznaczanie miał tez wpływ tego, że sprawa zależała od uprawomocnienia wyroku ze sprawy z dnia 27.08.2013 r. Niestety w dniu 23.10.2013 nie było pewności czy wyrok jest prawomocny bo mógł ZUS złożyć apelacje i jeszcze nie dotarła do Sądu.
Robert_78 napisał:
brałaś prawnika, czy sama występowałaś na sprawie?
Sama pisałam odwołanie, nie brałam prawnika i "sama" wystepowałam na sprawie w podwójnym tego slowa znaczeniu, bo na rozprawie nie pojawił sie żaden przedstawiciel ZUSu, ale juz wiem, ze to norma.
Robert_78 napisał:
czy jest to bardzo skomplikowana procedura?
procedura w tym wypadku jest prosta: odwołanie do właściwego sądu za pośrednictwem ZUSu. Odwołanie wysyła się w dwóch egzemplarzach, ZUS opatruje to własnym uzasadnieniem i przesyła do sądu który wyznacza sprawę. Potem tylko złożenie wyjaśnień w sądzie i sprawa zamknięta. Moja była wygrana już w chwili gdy ZUS podjął decyzję, bo odmówił mi prawa do zasiłku gdyż nie pojawiłam się na komisji lekarskiej. Sęk w tym, że wezwanie na komisje odebrałam 11 dnia awizowania na poczcie i było to już ponad tydzień po wyznaczonym terminie komisji. Na moje stawiennictwo w ZUSie i udzielone wyjaśnienie, że przecież odebrałam informację w ciągu 14 dni (list nadany w trybie administracyjnym) uzyskałam odpowiedź, ze dla nich to nie ma znaczenia, bo ja cytuje "nie mam 14 dni na odbiór tylko tyle dni ile jest do komisji lekarskiej" (czyli w tym wypadku jakieś 5 dni). ZUS zapomniał tylko, że obowiązuje go Kodeks Postępowania Administracyjnego z którego wynika, ze mam jednak 14 dni, a ZUS wyznaczając termin który nie umożliwia odbioru w ciągu 14 dni i swobodnego stawienia się na komisji nie stosuje się do art. 42, 43 i 44 KPA. (artykuły sama wyszukałam w ustawie i podałam w sądzie a sąd przyznał mi racje).
Robert_78 napisał:
mi ZUS odmówil świadczenia rehabilitacyjnego i też będę się "sądował"
Nie wiem jak to jest w tej sprawie i jaką przyczynę ZUS podał jako odmowę. Ale wiem, że z ZUSem da się wygrać i że ten notorycznie i świadomie łamie przepisy. Ale o to trzeba się dochodzić w sądzie. Czy w przypadku świadczenia rehabilitacyjnego droga odwoławcza jest prosto do sądu czy wpierw do komisji lekarskiej?
Wiem, że w przypadku spraw o rentę czy różne tego typu świadczenia sąd powołuje często biegłych z zakresu medycyny do oceny rzeczywistego stanu zdrowia. Jak również ZUS notorycznie składa apelacje - w moim wypadku nie złożyli bo nie mogli przecież napisać, że choć prawo stanowi, ze obowiązuje ich KPA to jednak ich nie obowiązuje i dlatego mogli wydać taką decyzje
P.S. Ostatnio jak miałam sprawę w sądzie to w danej sali na 9 spraw 7 było przeciwko ZUSowi i na żadnej nikogo z ZUSu nie było.