Wyjazd z dzieckiem-obawy

  • Autor wątku Autor wątku agata00
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
A

agata00

Nowy użytkownik
Dołączył
07.2013
Odpowiedzi
17
Witam.Mam pytanie dotyczące mojego wyjazdu z dzieckiem do Niemiec.Jedziemy do mojego partnera a ojca dziecka.Wszyscy straszą mnie ,że prawo niemieckie dot.dzieci jest bardzo surowe i o byle co mogą zabrać naszą pociechę(np.zbyt mała powierzchnia mieszkalna czyli dwoje dorosłych i dziecko = 2 pokoje sypialniane + salon,warunki mieszkaniowe,zbyt niskie dochody,kłótnia w domu,opinia sąsiadów niekoniecznie zgodna z faktami itd.),Nabrałam dużych obaw jeżeli chodzi o wyjazd.Czy ktoś kto ZNA SIĘ NA PRAWIE NIEMIECKIM mógłby mi to jakoś wyjaśnić i uświadomić mnie jak to wygląda?Partner pracuje tam dopiero od września b.r ,ja pracowałabym pewnie dorywczo na sprzątaniach,dzieciatko nasze ma 16 miesięcy.Czy partner może ubiegać się o tzw.zapomogę dla dziecka czy ja z nią muszę być już na miejscu i to ja muszę się starać( a co jeśli nie będę pracowała)?Bardzo zależało nam na tym byśmy jak najszybciej doleciały do partnera,ale skoro jest tak wielkie ryzyko to wolę zostać w PL.Proszę o pomoc.Z góry dziękuję -Agata
 
Przede wszystkim-co rozumiesz pod pojęciem "praca dorywcza na sprzataniach"? Zamierzasz pracować w Niemczech na czarno?
 
JagaHH15,nie zamierzam pracować na czarno.Po prostu chciałabym pracować w weekendy kiedy mój partner miałby wolne.Nie odważyłabym się podejmować pracy na czarno!W dodatku ,że jadę z córeczką.Chciałabym znaleźć pracę na weekendy przy sprzątaniach,bo jestem tylko z językiem angielskim.Chciałabym także zapisać się na kursy języka niemieckiego.
 
agata00 napisał:
JagaHH15,nie zamierzam pracować na czarno.Po prostu chciałabym pracować w weekendy kiedy mój partner miałby wolne.Nie odważyłabym się podejmować pracy na czarno!W dodatku ,że jadę z córeczką.Chciałabym znaleźć pracę na weekendy przy sprzątaniach,bo jestem tylko z językiem angielskim.Chciałabym także zapisać się na kursy języka niemieckiego.

W Niemczech nikt normalnym rodzinom dzieci nie odbiera. Jezeli Twoj partner dopiero zaczął prace to ja bym poczekała z przeprowadzka do momentu, aż dostanie umowę na czas nieokreślony, zawsze to bezpieczniej. Jezeli chodzi o Twoja prace to zaczęłabym już teraz intensywnie uczyć sie niemieckiego, bo o ile nie masz niszowego wykształcenia / doswiadczenia to bez języka cieżko będzie Ci znaleźć prace, a od momentu zameldowania będziesz musiała opłacać obowiązkowe ubezpieczenie zdrowotne.
 
Przyłączam się i popieram odpowiedź Jagi. W Polsce rozpowszechnia się jakieś opowieści o masowym i powszechnym "zabieraniu", dzieci, zwłaszcza polskim rodzicom. Są to opowieści nie mające nic wspólnego z prawdą. Urząd, tzn. Jugendamt (urząd do spraw dzieci i młodzieży), działa i wkracza, jeżeli ma jakiś sygnał z zewnątrz, względnie jeśli włączony został przez sąd w postępowaniu dotyczącym władzy rodzicielskiej; np. przy okazji rozwodu. Powodem tych kilku rozpowszechnionych w Polsce opowieści była w każdym przypadku bezpardonowa walka rodziców dzieci między sobą; czasami było kilka donosów jednej strony na drugą stronę dziennie. Wiele z tych donosów czytałem. Niemal zawsze chodziło o to, żeby drugiej stronie "dokopać". Te urzędy są najczęściej bezradne, i w tej bezradności czasami popełniają głupie błędy. Nie ma żadnego odbierania dzieci rodzicom. Jeśli już do czegoś takiego dochodzi, to chodzi o ekstremalne przypadki, w których jest alkoholizm, narkomania lub kompletne zaniedbanie dzieci. Około rok temu Jugendamt w Berlinie zabrał polskiej dziewczynie, lat 28, 4-letnią dziewczynkę. Z akt wynikało, że niemal codziennie się narkotyzuje i podczas kiedy dziecko w nocy głośno płakało, ona nie reagowała na dzwonki sąsiadów do drzwi, którzy zadzwonili po policję. Policja przyjechała, dziecko znalazła w opłakanym stanie, a matka była w jakimś narkotycznym letargu. Dziecko zabrano, przede wszystkim, żeby je nakarmić i umyć. Po czterech dniach matka zwróciła się o pomoc w odzyskaniu dziecka. Na rozmowę przyszła znarkotyzowana tak, że nie potrafiła powiedzieć składnego zdania. W sumie bardzo nieszczęśliwa dziewczyna, starsznie samotna z tym dzieckiem, wyższe wykształcenie (po Akademii Sztuk Pięknych). Sąd zadecydował, że dziecko odzyska, jeśli przejdzie kurację odwykową; dziecko może systematycznie odwiedzać pod warunkiem, że nie będzie pod wpływem narkotyków. Sąd nie miał nic przeciwko jej propozycji, aby dziecko przekazać jej rodzicom. Ale ci się nie zgłosili. Oto więc przykad zabierania dziecka przez Jugendamt i sąd niemiecki. Nie ma żadnego odbierania dzieci, bo "mieszkanie za małe" lub "bo rodzice nie mają pracy". Przecież to są straszne kłamstwa. W Niemczech, np. w Berlinie, jest strasznie dużo ludzi bezrobotnych, także młodych z małymi dziećmi w małych mieszkaniach; także polskich, młodych rodzin. Nikt nie zabiera im dzieci. Oczywiście, jeśli dziecko parę dni bez jakiegokolwiek sygnału od rodziców nie przychodzi do szkoły, to w końcu ktoś przychodzi i pyta, "Co się dzieje?". Tak samo, jeśli sąsiedzi słyszą w nocy płaczące dziecko i mają wrażenie, że nikogo z rodziców nie ma w domu. Dzwonią wówczas na policję. A jak postępują w takich sytuacjach polscy sąsiedzi w Polsce???
 
Ostatnia edycja:
Dziękuję wam serdecznie za odpowiedzi..rozwialiście trochę moje obawy..Czyli nie powinnam była się obawiać.Tak wiem,wiem ,że gdy zostanę zameldowana musze płacić ubezpieczenie zdrowotne ,a czy jeżeli w Polsce wykupię Europejską kartę Ubezpieczeń dla mnie i dla córki to czy ona zda egzamin właśnie w Niemczech?A co do działań polskich sąsiadów no to niestety ,przez to że nie reagują dzieci cierpią katusze:(Czyli będąc w Niemczech będę mogła starać się o pomoce socjalne?Dofinansowanie do mieszkania czy coś takiego?Czy wtedy będą myśleć ,że nie jesteśmy w stanie dziecku zapewnić bytu?Prosiłabym jeszcze o wyjaśnienie tych kwestii ,jeżeli to możliwe.Dziękuję raz jeszcze.-Agata
 
Wcale nie napisałem, że polscy sąsiedzi postępują w takich przypadkach inaczej, niż niemieccy; myślę, że postępują tak samo. To, że rodzic lub rodzice zwracają się o pomoc socjalną, nie wywołuje żadnych podejrzeń odnośnie dobra małoletnich dzieci. Jeśli chodzi o to, czy otrzymałabyś jakąś pomoc socjalną, to nie jestem w stanie odpowiedzieć, ponieważ mało się na tym znam. Ale są na tym forum osoby, który moim zdaniem są bardzo kompetentne w tych sprawach.
 
agata00 napisał:
Dziękuję wam serdecznie za odpowiedzi..rozwialiście trochę moje obawy..Czyli nie powinnam była się obawiać.Tak wiem,wiem ,że gdy zostanę zameldowana musze płacić ubezpieczenie zdrowotne ,a czy jeżeli w Polsce wykupię Europejską kartę Ubezpieczeń dla mnie i dla córki to czy ona zda egzamin właśnie w Niemczech?A co do działań polskich sąsiadów no to niestety ,przez to że nie reagują dzieci cierpią katusze:(Czyli będąc w Niemczech będę mogła starać się o pomoce socjalne?Dofinansowanie do mieszkania czy coś takiego?Czy wtedy będą myśleć ,że nie jesteśmy w stanie dziecku zapewnić bytu?Prosiłabym jeszcze o wyjaśnienie tych kwestii ,jeżeli to możliwe.Dziękuję raz jeszcze.-Agata

Będziesz musiała wykupić niemieckie ubezpieczenie zdrowotne, EKUZ jest tylko dla wyjazdów turystycznych, a skoro w Niemczech będziesz zameldowana to turystka nie będziesz.

Jezeli chodzi o pomoce socjalne to ewentualnie, jezeli Twój partner będzie mało zarabiał, będziecie mogli starać sie o dopłatę do mieszkania, ale ubieganie sie o pomoc socjalna od samego początku nie jest dobrym pomysłem, bo możecie zostać poproszeni o opuszczenie kraju. Twoje dziecko ma 16 miesięcy - poszukaj dla Niej żłobka, a sama podejmij jakakolwiek prace, chociażby na MiniJob. Urzędnicy o wiele zyczliwiej podchodzą do ludzi, którzy wykazują inicjatywę w poszukiwaniu pracy, a nie zaraz po przyjeździe ubiegają sie o wsparcie finansowe. Będzie Wam przysługiwał Kindergeld (z tego, co pamiętam - 184€), ale od momentu złożenia wniosku trzeba na jego wypłatę poczekać nawet kilka miesięcy. Gdybyscie wzięli ślub Twój maz mógłby Was podciągnąc pod Swoje ubezpieczenie. Ale przede wszystkim - przekalkulujcie, czy Twój partner będzie zeczywiscie w stanie Was utrzymać za 1 pensje - pełno osób wyjeżdża do Niemiec bez żadnego rozeznania odnośnie kosztow zycia, a potem sie dziwią, ze ledwo wiążą koniec z końcem, a to przecież nie o to chodzi.

Niech Twoj partner przekalkuluje, ile wynosi Jego wypłata netto i jakie stałe koszta będziecie musieli ponosić miesięcznie. Na wyżywieniu i przyjemnościach zawsze będziecie mogli oszczędzić, ale, według mojej opinii, Jego zarobki musiałyby byc na tyle wysokie, żebyście mogli mieć bufor bezpieczeństwa, jezeli chodzi o niespodziewane wydatki. Duża role odgrywa rownież miejsce, w ktorym zamierzacie wspólnie zamieszkać, koszta mieszkan, w zależności od miejscowości, potrafią bardzo sie różnic, tak samo opłaty za żłobek czy przedszkole.
 
Ostatnia edycja:
Moi drodzy absolutnie nie chcę pobierać pieniędzy socjalnych ,tylko zapytałam jak to wygląda.Jeżli chodzi o koszta to jak jak najbardziej wystarczy nam na utrzymanie się,przeliczyliśmy to w pierwszej chwili,bo nie wyjeżdżamy tam ,żeby tak jak tu ,wiązać ledwo koniec z końcem mając swój własny interes.Wynajmować będziemy parterowy dom -3 pokoje z ogrodem za bardzo atrakcyjne pieniądze.Pracę będę chciała podjąć na weekendy w chwili gdy partner będzie miał wolne.Do żłobka nie chcę posyłać pociechy,bo nie wyobrażam sobie na razie tego,żeby ktoś inny ją uczył życia codziennego.Dziękuję wszytskim za zainteresowanie się moim wątkiem i odpowiedzi.
 
Halo Jaga i Erkorda.Nie piszcie bzdur jak nie znacie faktow.Smiac mi sie chce jak czytam wasze wypowiedzi ,,nikt normalnym nie odbiera dzieci,,.A co wy na to ze trzy lata temu moj ziec zachorowal psychicznie i oskarzyl corke w Jugentamcie ze chce wyjechac na stale/!!!???/z 3 letnim dzieckiem do Polski/w Niemczech ma dobra prace i mieszka od 20 lat/i co?Wyprowadzil sie z dzieckiem do swojej matki /schorowanej na depresje/a jak corka udala sie na policje i stwierdzila ze z mezem jest nie tak to policjant powiedzial cytuje,,w Niemczech bedzie dziecku lepiej jak w Polsce.,,i ZERO reakcji chociaz corka pokazala recepte ze maz bierze leki na ,,glowke..Oczywiscie z slawnego jugentamntu babsztyl zadecydowaL ZE OJCIEC CHORY A MATKA CHCE UCIEKAC TO DZIECKO WIO DO RODZINY ZASTEPCZEJ.Dopiero sad po MIESIACU przyznal dziecko matce.Final?Corka odeszla meza bo dopiero zaczela sie go obawiac po tym co zrobil,dziecko z matka do dzis przezywaja negatywnie na wspomnienie rodziny zastepczej .Corka i wnuczek dalej mieszkaja w Niemczech ale jak najdalej od miejsca ktore kojaza sie im z rozlaka.Podsumowanie :w Niemczech instytucje sa pierwsze do odbierania dzieci ale dziwne bo polskich dzieci a dlaczego nie tureckich czy marokanskich?Odpowiedzcie sobie sami.....
 
To co napisałaś, tylko potwierdza, że do jakichkolwiek interwencji Jugendamtu dochdzi tylko wówczas, kiedy mają miejsce konflikty pomiędzy rodzicami; obojętnie, co jest ich przyczyną. Ostatecznie, nie Jugendamt i nie policja decydują o losach dziecka, lecz sąd rodzinny, tak samo jak w przypadku, o którym sama piszesz. Rozbitych rodzin i ostrych konfliktów małżeńskich wśród Turków i innych rodzin muzułmańskich jest bardzo mało; stąd też mało interwencji urzędów (co wcale nie znaczy, że te rodziny i małżeństwa są idelalne). Sama piszesz, że córka nadal żyje z dzieckiem w Niemczech po decyzji sądu i nie obawia się, że jakiś urząd zabierze jej dziecko. W Niemczech żyją setki tysięcy polskich małżeństw i rodzin z dziećmi, i nie obawiają się zabierania dzieci przez urzędy, jeśli nie ma żadnego powodu do jakiejkolwiek interwencji.
 
Ciekawe.... napisalam odpowiedz erkordzie ale niestety chyba zostalam zablokowana bo odp nie pojawila sie ale to nie ma znaczenia tylko upewnilo mnie ze erkorda chyba nie wie tak do konca co dzieje sie w Niemczech i Turkom i tym podobnym nacjom nie zabieraja dzieci bo wiedza ze takiemu to wszystko jedno i juz byly przypadki ze do biura Jugendamntu wpada takil z nozem.Wiec strach ich trzyma z daleka bo wiedza ze dzisiaj wpadnie jeden a jutro 100.Pozdrawiam
 
Ups...a jednak przeszlo.Wiec ciag dalszy....pare dni temu odbyl sie znow sad bo ex zaskarzyl o utrudnienia widzenia a ma je regularnie.W czasie rozprawy na brak argumentow ,wycofal oskarzenie ale pani sedzia stwierdzila ze doszlo do ugody)jakiej jak corka nic nie zrobila)a ta ugoda oznacza ze placa po polowie za sad tz okolo 1000 euro na osobe.Dla ex to ,,drobne,,dla matki dziecka fura pieniedzy a tym bardziej ze to ma miesce w tym roku po raz trzeci.Przeciez szalencowi chodzi o ruine finansowa matki a sadowi o zgarniecie kasy.Z sadu jeszcze nic nie przyszlo ale corka poszla do adwokata z checia zaskarzenia ,odwolania bo za co ona ma placic jak nic nie zrobila .Adwokat jej powiedzial ze nie moze a dlaczego brak odpowiedzi nie moze i juz!
 
Acha jeszcze jedno dodam ,byla przydzielona kurator do 5letniego dziecka.Przyszla mila pani do domu wypytywala bezceremonialnie dzieciaka gdzie spi u tatusia odp w sklepie,co je na obiad od w Mac Donaldzie,czy ma tam zabawki odp 3szt,czy lubi tam przebywac odp czasami.Sama slyszalam na wlasne uszy a pani kurator o tym nie wiedziala bo bylam obok w pokoju .Raport pani kurator )dziecko chetnie jedzie do taty,swietnie sie z nim bawi, za to pani sedzia pogrozila paluszkiem matce dziecka ze dziecko mowi po polsku i na nic sie zdaly tlumaczenia ze dzieciak jest dwujezyczny i z jezykiem polskim rozmawia tylko z matka no i na wakacjach w Polsce u dziadkow)pech)ale nie ma w poblizu rodzin polskich.
 
No wlasnie pani sedzia powiedziala jeszcze ze jak nie skoncza sie te oskarzenia o utrudnianie widzen )ciekawe co miala na mysli)to dziecko zabiora do rodziny zastepczej.Niestety jak corka chciala przedlozyc dokumenty od lekarza ze ex choruje od 10 lat na depresje panikowo mieszana)tylko tak to mozna przetlumaczyc w translatorze)to pani sedzia nie raczyla nawet na dok.zerknac tylko stwierdzila ze nie chce tego ogladac.Tak chory czlowiek moze zaskarzac i biedny sad bedzie mial zapewniony dostep do dlugoletniego strumienia pieniedzy.Takich potencjalnie 10 klientow i napewno nie oglasza w tej instytucji upadlosci.Nie wyobrazam sobie kobiety z niskimi zarobkami lub bez ,nie mowiaca po niemiecku lub slabo,ze bedzie potrafila uporac sie z tym problemem jsk dojdzie do rozwodu lub innych komplikacji zyciowych a przyslowie mowi,, KTO ma Twoje dziecko ten dyktuje Tobie warunki,, Pozdrawiam
 
Powrót
Góra