S
Shelly
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 07.2008
- Odpowiedzi
- 2
Witam wszystkich. 
Chciałam prosić Was o rady i opinie w kwestii, ktora ponizej opisze, z gory przepraszajac Was za obszernosc mojego postu, ale sa to podstawowe fakty potrzebne dla zrozumienia sytuacji.
Od kilku lat jestem stalym uczestnikiem pewnego portalu o tematyce jezykowej a glownie przynaleznego mu forum.
Jakis czas temu z inicjatywy wlasciciela portalu i przy ogromnym udziale uczestnikow powstalo "dzielo", ktore mialo sluzyc zarowno stalym jak i sporadycznym uczestnikom portalu - wielojezyczny slownik tematyczny (w chwili obecnej zawierajacy ok 60 tys hasel w 5 jezykach).
Inicjatywa ta byla, z zalozenia, calkowicie spoleczna i jedyną rekompensatą zaoferowaną przez wlasciciela i administratora strony, za czas poswiecony na prace przy niej, byly nagrody w postaci ksiazek do nauki jezyka.
Pierwszy etap tworzenia tego projektu trwal ok. 4 miesiecy, podczas ktorych grupy osob, wprowadzaly nowe hasla w odpowiednich jezykach, korygowaly juz istniejace i przenosily hasla do wlasciwych tematycznie grup.
Po pierwszym etapie nastapilo "rozdanie nagrod" osobom, ktore byly najbardziej zaangazowane w tworzenie tego projektu i ..nastapila cisza ze strony wlasciciela forum. Oczekiwalismy jakiejs informacji odnosnie dalszego rozwoju slownika, lecz nigdy zadna informacja na ten temat sie nie pojawila. Przyznam, ze uznalismy, iz wlasciciel najprawdopodobniej stracil entuzjazm i nie chce dlaszej pracy nad slownikiem. Ale w miedzyczasie slownik istnial w na stronie internetowej i wiele osob z niego korzystalo.
Po kilku miesiacach jednak slownik "zniknal". Kilka osob ponoc pytalo o powod wlasciciela a nastepnie przekazaly na forum informacje o istnieniu rzekomych problemow technicznych i niemoznosci korzystania z tej pomocy naukowej. Na kolejne pytania o los slownika, ktore zaczely pojawiac sie coraz czesciej na forum, nigdy nie otrzymalismy od wlasciciela zadnej odpowiedzi.
Stan ten trwal do wczoraj, gdy w temacie poruszajacym po raz kolejny kwestie braku slownika na stronie, jedna z wypowiadajacych sie osob podala Url do strony, na ktorej ponoc mial sie on znajdowac.
Przyznam, ze z racji tego, ze współtworzyłam ten projekt i z ciekawosci o jego losy odwiedzilam strone internetowa pod podanym adresem. Po obowiazkowym zarejestrowaniu sie, ze zdumieniem stwierdzilam, ze na obcym portalu figuruje stworzona przez nas pomoc naukowa!
Nie chce nadmiernie przedluzac moich wyjasnien, ale fakty sa takie, ze projekt stworzony przy dobrowolnym udziale grupy osob, zostal wycofany z portalu, dla ktorego byl tworzony, bez poinformowania kogokolwiek o tym fakcie(i nie chodzi mi wylacznie o informowanie tych, ktorzy przylozyli reke do jego powstania, a glownie tych, ktorzy z niego korzystali).
W portalu, gdzie znajduje sie obecnie, rowniez nie ma zadnej informacji o tym, w jaki sposob slownik powstal ani kto go stworzyl.
Nie wiem czy w przypadku takiego wirtualnego projektu grupowego mozna mowic o jakimkolwiek prawie autorskim, ale moim zdaniem zwykla ludzka uczciwosc nakazuje zamieszczenie, nawet najmniejsza mozliwa czcionka, informacji o tym jak powstal i kto sie do jego powstania przyczynil (nawet jesli mialby to byc wylacznie alias internetowy).
Pisze to oczywiscie w moim imieniu, ale wiem, poniewaz utrzymuje kontakt z pozostalymi osobami wowczas zaangazowanymi w ten projekt, ze mysla one podobnie.
Myslimy, mianowicie, ze mimo, iz zadedykowalismy tej dzialalnosci wiele, nie zal nam bylo poswieconego czasu ani naszego zaangazowania, poniewaz powstawala pomoc naukowa przydatna dla wielu osob. Ale powstawala ona dla zaprzyjaznionego portalu, na ktorym spotyka sie wielu wirtualnych ( i nie tylko) znajomych i tam tez powinna zostac, a nie byc przenoszona gdzies indziej, nawet bez poinformowania nas o tym.
Nie wiem takze, czy byloby mozliwe dowiedzenie, ze mamy jakies materialne prawa do tego slownika (choc przyznam,ze mam przypuszczenia, iz wlasciciel portalu otrzymal materialna rekompensate za jego odstapienie) chodzi mi jedynie o to, ze uwazamy, iz jest to niewlasciwe i niezgodne z netykieta ( a byc moze i z prawem?) zachowanie i chcemy poczynic kroki aby te sprawe w pozytywny sposob rozwiazac.
Bede Wam ogromnie wdzieczna, jesli zechcecie wyrazic swoja opinie na ten temat.
Chciałam prosić Was o rady i opinie w kwestii, ktora ponizej opisze, z gory przepraszajac Was za obszernosc mojego postu, ale sa to podstawowe fakty potrzebne dla zrozumienia sytuacji.
Od kilku lat jestem stalym uczestnikiem pewnego portalu o tematyce jezykowej a glownie przynaleznego mu forum.
Jakis czas temu z inicjatywy wlasciciela portalu i przy ogromnym udziale uczestnikow powstalo "dzielo", ktore mialo sluzyc zarowno stalym jak i sporadycznym uczestnikom portalu - wielojezyczny slownik tematyczny (w chwili obecnej zawierajacy ok 60 tys hasel w 5 jezykach).
Inicjatywa ta byla, z zalozenia, calkowicie spoleczna i jedyną rekompensatą zaoferowaną przez wlasciciela i administratora strony, za czas poswiecony na prace przy niej, byly nagrody w postaci ksiazek do nauki jezyka.
Pierwszy etap tworzenia tego projektu trwal ok. 4 miesiecy, podczas ktorych grupy osob, wprowadzaly nowe hasla w odpowiednich jezykach, korygowaly juz istniejace i przenosily hasla do wlasciwych tematycznie grup.
Po pierwszym etapie nastapilo "rozdanie nagrod" osobom, ktore byly najbardziej zaangazowane w tworzenie tego projektu i ..nastapila cisza ze strony wlasciciela forum. Oczekiwalismy jakiejs informacji odnosnie dalszego rozwoju slownika, lecz nigdy zadna informacja na ten temat sie nie pojawila. Przyznam, ze uznalismy, iz wlasciciel najprawdopodobniej stracil entuzjazm i nie chce dlaszej pracy nad slownikiem. Ale w miedzyczasie slownik istnial w na stronie internetowej i wiele osob z niego korzystalo.
Po kilku miesiacach jednak slownik "zniknal". Kilka osob ponoc pytalo o powod wlasciciela a nastepnie przekazaly na forum informacje o istnieniu rzekomych problemow technicznych i niemoznosci korzystania z tej pomocy naukowej. Na kolejne pytania o los slownika, ktore zaczely pojawiac sie coraz czesciej na forum, nigdy nie otrzymalismy od wlasciciela zadnej odpowiedzi.
Stan ten trwal do wczoraj, gdy w temacie poruszajacym po raz kolejny kwestie braku slownika na stronie, jedna z wypowiadajacych sie osob podala Url do strony, na ktorej ponoc mial sie on znajdowac.
Przyznam, ze z racji tego, ze współtworzyłam ten projekt i z ciekawosci o jego losy odwiedzilam strone internetowa pod podanym adresem. Po obowiazkowym zarejestrowaniu sie, ze zdumieniem stwierdzilam, ze na obcym portalu figuruje stworzona przez nas pomoc naukowa!
Nie chce nadmiernie przedluzac moich wyjasnien, ale fakty sa takie, ze projekt stworzony przy dobrowolnym udziale grupy osob, zostal wycofany z portalu, dla ktorego byl tworzony, bez poinformowania kogokolwiek o tym fakcie(i nie chodzi mi wylacznie o informowanie tych, ktorzy przylozyli reke do jego powstania, a glownie tych, ktorzy z niego korzystali).
W portalu, gdzie znajduje sie obecnie, rowniez nie ma zadnej informacji o tym, w jaki sposob slownik powstal ani kto go stworzyl.
Nie wiem czy w przypadku takiego wirtualnego projektu grupowego mozna mowic o jakimkolwiek prawie autorskim, ale moim zdaniem zwykla ludzka uczciwosc nakazuje zamieszczenie, nawet najmniejsza mozliwa czcionka, informacji o tym jak powstal i kto sie do jego powstania przyczynil (nawet jesli mialby to byc wylacznie alias internetowy).
Pisze to oczywiscie w moim imieniu, ale wiem, poniewaz utrzymuje kontakt z pozostalymi osobami wowczas zaangazowanymi w ten projekt, ze mysla one podobnie.
Myslimy, mianowicie, ze mimo, iz zadedykowalismy tej dzialalnosci wiele, nie zal nam bylo poswieconego czasu ani naszego zaangazowania, poniewaz powstawala pomoc naukowa przydatna dla wielu osob. Ale powstawala ona dla zaprzyjaznionego portalu, na ktorym spotyka sie wielu wirtualnych ( i nie tylko) znajomych i tam tez powinna zostac, a nie byc przenoszona gdzies indziej, nawet bez poinformowania nas o tym.
Nie wiem takze, czy byloby mozliwe dowiedzenie, ze mamy jakies materialne prawa do tego slownika (choc przyznam,ze mam przypuszczenia, iz wlasciciel portalu otrzymal materialna rekompensate za jego odstapienie) chodzi mi jedynie o to, ze uwazamy, iz jest to niewlasciwe i niezgodne z netykieta ( a byc moze i z prawem?) zachowanie i chcemy poczynic kroki aby te sprawe w pozytywny sposob rozwiazac.
Bede Wam ogromnie wdzieczna, jesli zechcecie wyrazic swoja opinie na ten temat.