C
confused12
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 03.2020
- Odpowiedzi
- 9
Witam,
Zakupiłem mieszkanie od dewelopera wraz z miejscem parkingowym. Miejsce znajduje się na terenie osiedla na działce, na której mam udział we własności gruntu. W akcie notarialnym jest zapisane, że przysługuje mi wyłączne prawo do korzystania z niego. Jest tam także opisane, które to konkretnie miejsce.
W praktyce natomiast wygląda to tak, że ten zapis jest martwy. Wielu mieszkańców tego nie przestrzega i parkuje jak chce, byle było wolne i byle bliżej klatki, mimo że na terenie poszczególne miejsca są ponumerowane oraz postawiony jest znak "parking" z tabliczką, że miejsca na nim są wykupione i prawo do parkowania przysługuje ich właścicielom.
Zabawa w zostawianie karteczek za wycieraczką czy zwracanie uwagi - do pewnego momentu można to robić, ale efekt mizerny i chyba nie o to przecież chodzi. Część mieszkańców proponowała, aby teren osiedla zrobić strefą ruchu, a co za tym idzie mieć podstawę do wzywania straży miejskiej, ale taka uchwała nie przeszła.
Co można by jeszcze zrobić w takiej sytuacji? Wielu ludzi zapłaciło za miejsca, z których de facto korzystają cwaniaki, którym nie można nic zrobić. Czy istnieją jakieś sposoby na skuteczne egzekwowanie zapisów aktu notarialnego w tym przypadku?
Zakupiłem mieszkanie od dewelopera wraz z miejscem parkingowym. Miejsce znajduje się na terenie osiedla na działce, na której mam udział we własności gruntu. W akcie notarialnym jest zapisane, że przysługuje mi wyłączne prawo do korzystania z niego. Jest tam także opisane, które to konkretnie miejsce.
W praktyce natomiast wygląda to tak, że ten zapis jest martwy. Wielu mieszkańców tego nie przestrzega i parkuje jak chce, byle było wolne i byle bliżej klatki, mimo że na terenie poszczególne miejsca są ponumerowane oraz postawiony jest znak "parking" z tabliczką, że miejsca na nim są wykupione i prawo do parkowania przysługuje ich właścicielom.
Zabawa w zostawianie karteczek za wycieraczką czy zwracanie uwagi - do pewnego momentu można to robić, ale efekt mizerny i chyba nie o to przecież chodzi. Część mieszkańców proponowała, aby teren osiedla zrobić strefą ruchu, a co za tym idzie mieć podstawę do wzywania straży miejskiej, ale taka uchwała nie przeszła.
Co można by jeszcze zrobić w takiej sytuacji? Wielu ludzi zapłaciło za miejsca, z których de facto korzystają cwaniaki, którym nie można nic zrobić. Czy istnieją jakieś sposoby na skuteczne egzekwowanie zapisów aktu notarialnego w tym przypadku?