wyłudzenie kredytu

  • Autor wątku Autor wątku Andrew27
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
A

Andrew27

Nowy użytkownik
Dołączył
12.2011
Odpowiedzi
1
w 2007 roku został skradziony mi dowód osobisty, zostało wziete na niego pare kredytów w Lukas Banku i Kredyt Banku .Zagubienie dowodu zgłosiłem policji(odesłali mnie do urzędu miasta) .Po 2 tygodniach dostałem blankiety spłat kredytu.
W dokumentach kredytowych nie zgadzały sie dane :zakładu pracy, zarobki.
Sprawe zgłosiłem na policje

Postępowanie w tej sprawie umorzono(nie znaleziono winnego):były sprawdzane podpisy na umowach kredytowych przez grafologa(oczywiście podrobione)


po przesłaniu postanowienia z Prokuratury Rejonowej do Lukas Banku -kredyt umorzono.

W dniu dzisiejszym dostałem zawiadomienie z Kredyt Banku o uregulowanie spłaty kredytów do 7 dni, w przypadku nie zapłacenia do 30 dni dane zostana przekazane do Krajowego Rejestru Długów. (kredyty były wzięte w 2007 teraz mamy koniec 2011)-do tego banku też wysyłałem postanowienie prokuratury.

Po rozmowie telefonicznej z konsultantką z firmy administrowania wierzytelności -która przejeła moje kredyty .Stwierdziła ze mam sie nie sugerować zawiadomieniami od nich o spłacie kredytu gdyż sprawa jest wyjaśniana miedzy nimi a Kredyt Bankiem i mam czekać do 15 stycznia na decyzje .

Przepraszam za nieścisłości ale na tym sie nie znam .
Prosiłbym o jakąś rade

pozdrawiam
 
Mam podobna sprawę z KREDYT BANK z 2007r.
W maju 2007r. do domu przyszedł poborca ws niepłaconego kredytu-umowa z 02.03.2007r. na imie i nazwisko mojego męża ale z adresem sprzed 4 lat a kodem pocztowym z innego miasta w naszym województwie. Mąż złożył doniesienie do prokuratury o wyłudzenie kredytu. Wzywany był na przesłuchania i składał wzór podpisu. W lipcu 2007r. KREDYT BANK poinformował, iż w związku ze zgłoszeniem zablokował wysyłkę korespondencji upominawczej. Przez 4 lata było cicho, myślałam, że juz po sprawie bo BANK nie chciał nam udzielać żadnych informacji, bo skoro twierdzimy że to nie męża kredyt to nie mogą nas informować. Nawet nie odpowiedział na pismo z maja 2007r. w którym wnioskowaliśmy o kopie umowy i o podanie właściciela rach. bankowego na które wypłacono kredyt (mąż rencista nie miał rachunku).
Az tu nagle 14.12.2011r. przyszła korespondencja-3 pisma w kopercie z którego wynika, ze Bank odsprzedał dług firmie windykacyjnej. Teraz juz 10,5 tys. zł.
Mąż juz nie zyje od 2 lat. Pracownicy Banku i firmy windykacyjnej nie udzielają żadnych informacji twierdząc, że dopiero gdy przedłożę akt dziedziczenia. Koszmar!!!
Prosze o podpowiedzi co musiałaby zrobić w tej sytuacji.
Na razie napisałam pisma do dwóch Prokuratur i Komendy policji w których prowadzono postepowania.
 
Powrót
Góra