E
embajka
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 06.2013
- Odpowiedzi
- 2
Dzień dobry,
na parkingu trochę nieudolnie próbowałam zaparkować tyłem pojazdu. Było to zewnętrzne miejsce parkingowe, więc obok stał tylko jeden samochód. Podszedł do mnie gwałtownie gestykulujący obywatel Niemiec (nie był właścicielem stojącego pojazdu), który najprawdopodobniej oskarżał mnie o uszkodzenie pojazdu (nie znam niemieckiego). Obeszliśmy stojący pojazd - nie było na nim żadnych uszkodzeń, ponieważ w żaden sposób nie dotknęłam niemieckiego auta swoim samochodem. Po jakimś czasie, chcąc już wyjechać z parkingu, zobaczyłam, że za wycieraczkę tego niemieckiego auta, które było zaparkowane obok mojego, jest włożona kartka z nr rejestracyjnym mojego auta. Zgłosiłam ten fakt obsłudze parkingu, obeszłam z panem parkingowym jeszcze raz niemiecki pojazd, stwierdziliśmy brak na nim jakichkolwiek uszkodzeń, zrobiłam kilka zdjęć na wszelki wypadek i odjechaliśmy. Po 3 tygodniach dostałam od swojego ubezpieczyciela prośbę o opis sytuacji, ponieważ zostało zgłoszone zdarzenie na terenie Niemiec, w którym uczestniczył mój pojazd (nie wpłynęło roszczenie więc nie były Ubezpieczycielowi znane szczegóły zdarzenia). Wysłalam taki opis. Po dwóch miesiącach otrzymałam z niemieckiej Policji wezwanie na przesłuchanie w związku z "niedzwolonym oddaleniem się z miejsca wypadku (§ 142 StGB). List (zwykły) dotarł do mnie po wyznaczonym terminie przesłuchania, więc nie mogłam złożyć wyjaśnień osobiście - wysłałam na Policję maila z wyjaśnieniami (po polsku).
W związku z powyższym mam pytania:
1. Czy moje wyjaśnienia będą przez Policję brane pod uwagę, chociaż były złożone po terminie i w formie maila?
2. Czy powinnam zatrudnić tłumacza i wysłać wyjaśnienia po niemiecku (wezwanie przyszło po niemiecku i po polsku)?
3. Czy mogę założyć, że ma miejsce poróba wyłudzenia odszkodowania przez obywatela Niemiec?
4. Jakie kroki powinnam podjąć, aby wyjaśnić całą tą sytuację?
Sytuację na parkingu zgłosiłam parkingowemu, parking jest monitorowany, więc nie ma mowy o jakimkolwiek oddaleniu się z miejsca wypadku, tym bardzież, że żadnego wypadku nie było. Będę wdzięczna za informacje.
na parkingu trochę nieudolnie próbowałam zaparkować tyłem pojazdu. Było to zewnętrzne miejsce parkingowe, więc obok stał tylko jeden samochód. Podszedł do mnie gwałtownie gestykulujący obywatel Niemiec (nie był właścicielem stojącego pojazdu), który najprawdopodobniej oskarżał mnie o uszkodzenie pojazdu (nie znam niemieckiego). Obeszliśmy stojący pojazd - nie było na nim żadnych uszkodzeń, ponieważ w żaden sposób nie dotknęłam niemieckiego auta swoim samochodem. Po jakimś czasie, chcąc już wyjechać z parkingu, zobaczyłam, że za wycieraczkę tego niemieckiego auta, które było zaparkowane obok mojego, jest włożona kartka z nr rejestracyjnym mojego auta. Zgłosiłam ten fakt obsłudze parkingu, obeszłam z panem parkingowym jeszcze raz niemiecki pojazd, stwierdziliśmy brak na nim jakichkolwiek uszkodzeń, zrobiłam kilka zdjęć na wszelki wypadek i odjechaliśmy. Po 3 tygodniach dostałam od swojego ubezpieczyciela prośbę o opis sytuacji, ponieważ zostało zgłoszone zdarzenie na terenie Niemiec, w którym uczestniczył mój pojazd (nie wpłynęło roszczenie więc nie były Ubezpieczycielowi znane szczegóły zdarzenia). Wysłalam taki opis. Po dwóch miesiącach otrzymałam z niemieckiej Policji wezwanie na przesłuchanie w związku z "niedzwolonym oddaleniem się z miejsca wypadku (§ 142 StGB). List (zwykły) dotarł do mnie po wyznaczonym terminie przesłuchania, więc nie mogłam złożyć wyjaśnień osobiście - wysłałam na Policję maila z wyjaśnieniami (po polsku).
W związku z powyższym mam pytania:
1. Czy moje wyjaśnienia będą przez Policję brane pod uwagę, chociaż były złożone po terminie i w formie maila?
2. Czy powinnam zatrudnić tłumacza i wysłać wyjaśnienia po niemiecku (wezwanie przyszło po niemiecku i po polsku)?
3. Czy mogę założyć, że ma miejsce poróba wyłudzenia odszkodowania przez obywatela Niemiec?
4. Jakie kroki powinnam podjąć, aby wyjaśnić całą tą sytuację?
Sytuację na parkingu zgłosiłam parkingowemu, parking jest monitorowany, więc nie ma mowy o jakimkolwiek oddaleniu się z miejsca wypadku, tym bardzież, że żadnego wypadku nie było. Będę wdzięczna za informacje.