D
DASMIAN
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 11.2015
- Odpowiedzi
- 5
Na wstępie przepraszam jeżeli wstawiłem post nie do tego działu.
Opiszę sytuację wyłudzenia pieniędzy przez szpital we Wrocławiu.
Końcem zeszłego roku zachorował mój syn, zakażenie krwi które spowodowało brak krzepliwości. Trafiliśmy do szpitala w mej miejscowości który wysłał syna karetką na onkologię dziecięcą do Wrocławia.
Dojechałem do żony i syna którzy już zdążyli zostać przyjęci na oddział.
Tego dnia wieczorem chciałem odwieźć żonę na autobus. Pielęgniarka ze strachem w oczach zapytała czy nikt nie zostanie z dzieckiem na noc ze względu na groźbę utraty życia. Odpowiedziałem że zaraz wracam jak tylko odwiozę żonę.
Przez cały pobyt dziecka w szpitalu byłem dzień i noc.
Ani przy przyjęciu ani przy wypisie nie zostaliśmy z zoną poinformowani że jest opłata za nocleg z dzieckiem.
Syn leżał kilka dni w szpitalu. W dniu wyjścia ze szpitala dostałem wypis i wróciliśmy do domu.
Po około pół roku dostaje fakturę za mój pobyt przy dziecku w szpitalu.
Wysłałem odpowiedź iż nie zgadzam się z ową fakturą. Nie dostałem żadnej odpowiedzi od szpitala lecz tylko wezwanie do zapłaty.
Szpital na me wiadomości nie odpowiadał.
W dniu dzisiejszym dostałem ostateczne wezwanie do zapłaty z groźbą założenia sprawy sadowej jeżeli nie zapłacę.
Nadmieniam iż "Europejska Karta Praw Dziecka w Szpitalu" mówi:
"Rodzicom należy stwarzać warunki pobytu w szpitalu razem z dzieckiem, należy ich zachęcać i pomagać im w pozostawaniu przy dziecku. Pobyt rodziców nie powinien narażać ich na dodatkowe koszty lub utratę zarobków. Aby mogli oni uczestniczyć w opiece nad dzieckiem, powinni być na bieżąco informowani o sposobie postępowania i zachęcani do aktywnej współpracy"
źródło : http://www.dzieciecyszpital.pl/szpital/images/stories/galeria/pdf/euro_karta_praw_dziecka.pdf
Proszę o pomoc.
Opiszę sytuację wyłudzenia pieniędzy przez szpital we Wrocławiu.
Końcem zeszłego roku zachorował mój syn, zakażenie krwi które spowodowało brak krzepliwości. Trafiliśmy do szpitala w mej miejscowości który wysłał syna karetką na onkologię dziecięcą do Wrocławia.
Dojechałem do żony i syna którzy już zdążyli zostać przyjęci na oddział.
Tego dnia wieczorem chciałem odwieźć żonę na autobus. Pielęgniarka ze strachem w oczach zapytała czy nikt nie zostanie z dzieckiem na noc ze względu na groźbę utraty życia. Odpowiedziałem że zaraz wracam jak tylko odwiozę żonę.
Przez cały pobyt dziecka w szpitalu byłem dzień i noc.
Ani przy przyjęciu ani przy wypisie nie zostaliśmy z zoną poinformowani że jest opłata za nocleg z dzieckiem.
Syn leżał kilka dni w szpitalu. W dniu wyjścia ze szpitala dostałem wypis i wróciliśmy do domu.
Po około pół roku dostaje fakturę za mój pobyt przy dziecku w szpitalu.
Wysłałem odpowiedź iż nie zgadzam się z ową fakturą. Nie dostałem żadnej odpowiedzi od szpitala lecz tylko wezwanie do zapłaty.
Szpital na me wiadomości nie odpowiadał.
W dniu dzisiejszym dostałem ostateczne wezwanie do zapłaty z groźbą założenia sprawy sadowej jeżeli nie zapłacę.
Nadmieniam iż "Europejska Karta Praw Dziecka w Szpitalu" mówi:
"Rodzicom należy stwarzać warunki pobytu w szpitalu razem z dzieckiem, należy ich zachęcać i pomagać im w pozostawaniu przy dziecku. Pobyt rodziców nie powinien narażać ich na dodatkowe koszty lub utratę zarobków. Aby mogli oni uczestniczyć w opiece nad dzieckiem, powinni być na bieżąco informowani o sposobie postępowania i zachęcani do aktywnej współpracy"
źródło : http://www.dzieciecyszpital.pl/szpital/images/stories/galeria/pdf/euro_karta_praw_dziecka.pdf
Proszę o pomoc.