S
szpanel
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 09.2013
- Odpowiedzi
- 1
Witam.
Z racji, że jestem tutaj nowym członkiem prosiłbym o wyrozumiałość jeżeli był taki temat lub w złym dziale to piszę.
Jestem młodym kierowcą. Jeżdżę skuterem od roku, w ciągu dwóch sezonów (jeżdżę od lipca zeszłego roku) wykonałem 6tys. kilometrów. Ostatnio miałem "wypadek". Problem jest w tym, że policjant, który przyjechał na miejsce zdarzenia nie za bardzo przepada za skuterami. Warto zaznaczyć, że to mój pierwszy wypadek/kolizja odkąd jeżdżę. Najpierw przedstawię sytuacje jak to wyglądało:
Jechałem ulicą przy której jest szkoła. Jechałem skuterem za pewną panią rano do szkoły. Nagle kierowca przede mną ustał mniej więcej na środku jezdni, bliżej chodnika (nie zjechała do osi jezdni). Z racji, że kierowca samochodu osobowego przede mną nie sygnalizował ani skrętu ani awarii samochodu światłami awaryjnymi, włączyłem kierunkowskaz w lewo po czym chciałem panią ominąć. Nagle ona zaczęła skręcać na parking w lewo najprawdopodobniej nie patrząc wcześniej w lusterka, i uderzyła we mnie po czym spadłem ze skutera. Policja uznała, że nie zachowałem wg. Kodeksu ruchu drogowego podwójnej ostrożności na szosie przy szkole. Za to ja uważam, że to kierowca tego samochodu nie zachował szczególnej ostrożności, ponieważ nie dał kierunkowskazu, ani nie dał mi możliwości ominięcia go prawą stroną, ponieważ nie zjechał do osi jezdni. Dla jasności, na tej ulicy nie było żadnych pasów. Ani linii ciągłej ani przerywanej. Po prostu czysta szosa. Na całym odcinku drogi nie było żadnego zakazu wyprzedzania. Warto dodać, że na tej ulicy był zakręt ale z tego co czytałem to zakaz omijania/wyprzedzania na zakręcie występuje wtedy, gdy wcześniej widnieje znak A1, A2, A3 lub A4. A takiego znaku nie było. Orientuje się ktoś czy mam szansę ugrać chociaż winę obopólną? Jak na razie na miejscu zdarzenia policjant stwierdził moją winę, ale z racji, że jestem nieletni będę przesłuchiwany na komisariacie. Mam jednego świadka, który widział ten wypadek.
Policjant ogólnie był arogancki wobec mnie, jak już mówiłem nie przepadał za skuterami, dlaczego? Nie mam pojęcia.
-Na samym początku zapytał mnie czy w wyniku wypadku urwał mi się hamulec nożny, po czym odpowiedziałem mu, że to nie jest motorower biegowy i że hamulce mam w klamkach. [zamilkł]
-Później pytał czy w wyniku wypadku urwało mi prawe lusterko. Ja odpowiedziałem, że nie mam bo nie jest obowiązkowe. On odpowiedział mi na to, że tak samo jak wyprzedzanie na tej ulicy. Więc odpowiedziałem, że również nie jest zakazane. Również milczał.
Były jeszcze dwie takie śmieszne akcje no ale nie o to chodzi. Proszę o pomoc
. Dziękuje!
Z racji, że jestem tutaj nowym członkiem prosiłbym o wyrozumiałość jeżeli był taki temat lub w złym dziale to piszę.
Jestem młodym kierowcą. Jeżdżę skuterem od roku, w ciągu dwóch sezonów (jeżdżę od lipca zeszłego roku) wykonałem 6tys. kilometrów. Ostatnio miałem "wypadek". Problem jest w tym, że policjant, który przyjechał na miejsce zdarzenia nie za bardzo przepada za skuterami. Warto zaznaczyć, że to mój pierwszy wypadek/kolizja odkąd jeżdżę. Najpierw przedstawię sytuacje jak to wyglądało:
Jechałem ulicą przy której jest szkoła. Jechałem skuterem za pewną panią rano do szkoły. Nagle kierowca przede mną ustał mniej więcej na środku jezdni, bliżej chodnika (nie zjechała do osi jezdni). Z racji, że kierowca samochodu osobowego przede mną nie sygnalizował ani skrętu ani awarii samochodu światłami awaryjnymi, włączyłem kierunkowskaz w lewo po czym chciałem panią ominąć. Nagle ona zaczęła skręcać na parking w lewo najprawdopodobniej nie patrząc wcześniej w lusterka, i uderzyła we mnie po czym spadłem ze skutera. Policja uznała, że nie zachowałem wg. Kodeksu ruchu drogowego podwójnej ostrożności na szosie przy szkole. Za to ja uważam, że to kierowca tego samochodu nie zachował szczególnej ostrożności, ponieważ nie dał kierunkowskazu, ani nie dał mi możliwości ominięcia go prawą stroną, ponieważ nie zjechał do osi jezdni. Dla jasności, na tej ulicy nie było żadnych pasów. Ani linii ciągłej ani przerywanej. Po prostu czysta szosa. Na całym odcinku drogi nie było żadnego zakazu wyprzedzania. Warto dodać, że na tej ulicy był zakręt ale z tego co czytałem to zakaz omijania/wyprzedzania na zakręcie występuje wtedy, gdy wcześniej widnieje znak A1, A2, A3 lub A4. A takiego znaku nie było. Orientuje się ktoś czy mam szansę ugrać chociaż winę obopólną? Jak na razie na miejscu zdarzenia policjant stwierdził moją winę, ale z racji, że jestem nieletni będę przesłuchiwany na komisariacie. Mam jednego świadka, który widział ten wypadek.
Policjant ogólnie był arogancki wobec mnie, jak już mówiłem nie przepadał za skuterami, dlaczego? Nie mam pojęcia.
-Na samym początku zapytał mnie czy w wyniku wypadku urwał mi się hamulec nożny, po czym odpowiedziałem mu, że to nie jest motorower biegowy i że hamulce mam w klamkach. [zamilkł]
-Później pytał czy w wyniku wypadku urwało mi prawe lusterko. Ja odpowiedziałem, że nie mam bo nie jest obowiązkowe. On odpowiedział mi na to, że tak samo jak wyprzedzanie na tej ulicy. Więc odpowiedziałem, że również nie jest zakazane. Również milczał.
Były jeszcze dwie takie śmieszne akcje no ale nie o to chodzi. Proszę o pomoc