Wypadek na autostradzie. Czyja wina?

  • Autor wątku Autor wątku marekwell
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

marekwell

Nowy użytkownik
Dołączył
01.2016
Odpowiedzi
4
Witam,
chciałem zadać pytanie dotyczące kolizji na autostradzie.
Jechałem prawym pasem z prędkością ok. 70 km/h na odcinku o ograniczeniu prędkości do 80. Nagle samochód przede mną gwałtownie odbił w lewo, a ja zauważyłem dwa stojące na jezdni samochody.
Próbowałem zahamować, ale było po deszczu, więc z poślizgiem uderzyłem w tył drugiego stojącego samochodu. Uderzenie było silne, aktywowało poduszki powietrzne. Po kilku chwilach wydostałem się z samochodu, porozmawiać z kobietą kierującą samochodem w który wjechałem.
Okazało się, że zatrzymała się ona na środku jezdni z powodu kolizji z poprzedzającym ją samochodem, który zatrzymał się bezpodstawnie na drodze. Jako iż tył jego samochodu i przód jej samochodu nie nosiły żadnych śladów zderzenia, kierowca samochodu nr. 1 odjechał (zanim ja wysiadłem).
Przyjechała policja, nie zrobili nic oprócz badania trzeźwości. Powiedzieli, że wina ewidentnie stała po stronie kierowcy, który "uciekł", a my mamy się dogadać. Dogadaliśmy się, że bierzemy winę po połowie. Problem polega na tym, że kobieta po kilku godzinach twierdzi, że nie uderzyła uprzednio w żaden samochód, i ja jestem sprawcą wypadku, ponieważ na nią najechałem. A najechałem, ponieważ nagle zatrzymała się na środku pasa (idąc jej wersją pośrednim z samochodem-widmo).
Czyja wina zostanie uznana przez ubezpieczyciela? Ona nie miała prawa zatrzymać samochodu na autostradzie, a ja teoretycznie jestem sprawcą, bo wjechałem w tył jej samochodu.
 
Nikt nie dostał mandatu. (Kolizja miała miejsce w Portugalii). Chodzi teraz tylko o ubezpieczenie.
 
To mogłeś sprecyzować, w Polsce jest po przyjeździe policji obligatoryjnie albo mandat albo sprawa w sądzie.

Moim zdaniem jak kobieta się wyprze, to ubezpieczyciel uzna twoją i wyłącznie twoją winę. To że się zatrzymała nie zwalnia cię od zachowania odpowiedniego odstępu, by wyhamować, zwłaszcza w warunkach pogodowych jakie opisałeś.
 
Dziękuję za obiektywną opinię.
 
Próbowałem zahamować, ale było po deszczu, więc z poślizgiem uderzyłem w tył drugiego stojącego samochodu.

Wina całkowicie i niezaprzeczalnie Twoja. Prędkość należy dostosować do warunków i widoczności. Do tego pojazd w który wjechałeś nie uczestniczył w ruchu, więc w zasadzie odpowiadasz ponadto na zasadzie ryzyka, nie winy.
 
Łudziłem się na "wyrównanie" winy, gdyż zatrzymywanie na autostradzie jest zakazane. No cóż, trzeba będzie ponieść konsekwencje. Dziękuję uprzejmie.
 
Przypominam, że zdarzenie miało miejsce w Portugalii. Ja osobiście nie mam pojęcia, w jaki sposób są traktowane i jak jest przypisywana w tego typu zdarzeniach wina w tym kraju.

Przeniosłem na Europę Południową.
 
Wina niestety Twoja wg przepisów ruchu drogowego, nie będę powtarzać po poprzednikach.

Tak poza tym, w Portugalii jest to obyczajowo normalne, że ludzie stawiają sobie samochód na chwilę na środku drogi. Na autostradzie mniej, ale nie chce mi się wierzyć że to na pewno była autostrada....
W Portugalii nie ma takiego ograniczenia jak 80 km/h, chyba że jechałeś z przyczepą po drodze ekspresowej - wtedy faktycznie może być 80 km/h.

Dla osobowych i dostawczych do 3,5 t: 50 zabudowany, 90 niezabudowany, 120 autostrada, 100 ekspresówka.
 
Powrót
Góra