Wypadek na nartach na Słowacji - odpowiedzialność.

  • Autor wątku Autor wątku zbyszek85
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Z

zbyszek85

Użytkownik
Dołączył
03.2010
Odpowiedzi
51
Witam wszystkich.

Piszę do Was ponieważ mam spory problem.

12 lutego wyjechałem na narty na Słowację (Chopok), 14 lutego jechałem pierwszy dzień na nartach i miałem wypadek. W mojej opinii nie była to moja wina jednak ich ratownicy mnie spisali i wczoraj dostałe list od pani Słowaczki w który (z tego co zrozumiałem) żąda odszkodowań.

Niestety okazało się, że moje ubezpieczenie nie pokrywa OC

Teraz się boję, że mnie pozwie i będzie mnie ciągać po Słowackich sądach, gdzie mnie skażą i będę jej musiał płacić rentę i pokryć wszystkie koszty.

Może opiszę zdarzenie.

Zjeżdżałem na nartach i kontem oka zauważyłem jak jakiś człowiek jedzie w moim kierunku, aby uniknąć zderzenia skręciłem ostro w lewo i hamowałem podczas tego skręcania. Nagle usłyszałem krzyk obejrzałem się i zauważyłem jak ta pani na mnie jedzie. Nie udało mi się uniknąć zderzenia i ta pani wylądowała kilka metrów przede mną. Strasznie na krzyczała, że boli ją noga (kolano), wdrapałem się do niej i zacząłem jej pomagać. Wtedy myślałem, że to moja wina i zacząłem ją przepraszać i mówić że to moja wina. Zatrzymała się jakaś para (Słowacy) i zadzwonili po ratowników. Nikt samego zdarzenia nie widział, oprócz mnie i jej.

Ratownicy pomogli jej i kazali mi dać swoje dane. Napisałem im je i mnie puścili.

Miał ktoś podobny przypadek? Proszę o poradę bo bardzo się boję, że będą mnie ciągać po sądach po Słowacji i puszczą mnie z torbami a ja jestem tylko studentem.

Oto skan listu który dostałem od niej.
 
Ostatnia edycja:
Być może nie wyraziłem się jasno i dlatego nikt mi nie odpowiada.

Chciałbym wiedzieć, czy jak ona mnie pozwie to będę musiał jeździć na Słowację na rozprawy.

Broszę pomóżcie me, strasznie się boję, że będę musiał zapłacić jej kupę pieniędzy której nie mam i płacić jej rentę, za wypadek którego nie spowodowałem.
 
Chm nie wiem czy to pytanie nadal jest aktualne ale jeśli tak to w oparciu o własne doświadczenie mogę Ci napisać. Miałam zderzenie na nartach w austrii kiedy miałam 16 lat, na miejsce przyjechała policja i orzekła, że to była niczyja wina.
baba poczekała i pozwała mnie teraz (mam już 19) sprawa się toczy i wyciąga ogromne pieniądze, miałam ubezpieczenie oc jednak za małe jak na żądania tej kobiety. Do sądu austriackiego jeździć nie muszę, mogę zeznawać w ambasadzie austriackiej. Jest to jakiś koszmar, żałuję że zatrzymałam się żeby jej pomóc bo w moim odczuciu to nawet nie była moja wina.. Więcej poradzić nie umiem bo jak na razie jestem w trakcie mojej sprawy.. jak się rozwiąże to może dam Ci znać czy są jakiś sposoby..
 
Nie panikuj,byłeś świadkiem zdarzenia,pomogłeś poszkodowanej i tej wersji się trzymaj.
I nie daj się wrobić,bo sam widzisz co się dzieje.

Pobicie,wyłudzanie etc,to delikty kawalerskie?Koleś,kolesiowi załatwia....a baba powinna Ci podziękować za pomoc.

Powodzenia
 
Dzięki za odpowiedź. Strasznie to dołujące. Mam nadzieję, że nie zostaną z Ciebie ściągnięte pieniądze skoro jesteś niewinna. Ja mam tak samo ciężką sytuację. Obserwuj ten temat, bądźmy w kontakcie jak się zacznie coś dziać

@caro55 Dzięki za słowa otuchy.
 
Powrót
Góra