Wypadek, tydzień do kasacji, co robić?

  • Autor wątku Autor wątku TWD58
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
T

TWD58

Nowy użytkownik
Dołączył
04.2008
Odpowiedzi
2
Wypadek. Wieczór, teren zabudowany. Skręcający w lewo kierowca zajechał drogę motocykliście jadącemu z naprzeciwka, którego w ogóle nie zauważył. Potrójny krwiak móżdżku, chłopak ledwo przeżył. Dwóch świadków zeznaje, że motocykl jechał 70-80 km/h, dwaj rzeczoznawcy obliczają szybkość na 104 do 117 km/h w oparciu o niezbyt dokładną dokumentację miejsca wypadku i uszkodzenia pojazdów.
Sąd obu instancji stwierdza, że biorąc pod uwagę opinie biegłych należy zignorować „subiektywne wrażenia i opinie świadków” w zakresie określenia szybkości motocykla. Sądy stwierdzają, że „nawet gdyby oskarżony należycie obserwował drogę, to nie zapobiegłoby to wypadkowi, bowiem w tych konkretnych warunkach podjęty przez niego manewr skrętu w lewo był prawidłowy” oraz że gdyby nie prędkość motocyklisty manewr ten wykonany zostałby bezkolizyjnie, „w takiej zaś sytuacji nie może być mowy o wymuszeniu pierwszeństwa przejazdu przez oskarżonego, a w konsekwencji i o jego odpowiedzialności za zarzucany czyn.” Nie czyni żadnych rozważań dotyczących oceny sytuacji, gdyby szybkość motocykla była zgodna z zeznaniami świadków.
Wypadek i cały proces ma miejsce w prowincjonalnym, byłym miasteczku wojewódzkim. Pełnomocnikiem motocyklisty był rzekomo najlepszy adwokat w mieście, członek władz okręgowej rady adwokackiej.

Błąd leżał w protokole powypadkowym motocykla. Określono jego masę na 140 kg, zamiast 200-205 kg. Biegli na tej podstawie przeprowadzali obliczenia, przyjmując 220 kg zamiast 280 kg, jako masę motocykla z kierującym. Gdyby do wzorów podstawiono właściwe dane, wyliczona prędkość wyniosłaby 82-92 km/h. Są powody, aby zakładać, że przy przeprowadzeniu ponownych ekspertyz spadłaby do 70-80 km/h.

Ten błąd znalazłem na dzień przed terminem złożenia apelacji. Dostarczyłem adwokatowi dokumenty jednoznacznie udowadniające wagę motocykla.
Adwokat, w pięciostronicowej apelacji napisał na ten temat jedynie: „Ciężar własny motocykla gotowego do jazdy (olej, benzyna) wynosi 205 kg. Tak więc ciężar motocykla wraz z motocyklistą wynosił 275 kg a nie 220 jak przyjął biegły.” Ani słowem nie wspomniał o tym, że jest to nowy dowód, nie przedstawił żadnych dokumentów.
Sąd uznał, że w swoich zarzutach do opinii biegłych, pełnomocnik „nie polemizuje z opinią uzupełniającą biegłego, ale po raz wtóry podnosi te same zastrzeżenia, i już tylko to pozwala ocenić postawione zarzuty jako bezpodstawne.” Rzeczywiście, jest to prawdą w stosunku do pozostałych dwóch stron zarzutów do biegłych – są one dosłownie przekopiowane z pisma, do którego się już odnieśli.

Przedstawiliśmy te fakty w prokuraturze, która ponownie rozważy możliwość występowania o kasację, natomiast rekomendowany nam prawnik z dużego miasta w czwartek ostatecznie stwierdził, że jego zdaniem szanse na kasację są tak małe, że należy zamiast tego wystąpić na drogę cywilną, gdyż w oparciu o przedstawione mu dowody sąd II instancji zasadniczo nie popełnił błędu i „miał prawo” przeoczyć te cztery linijki w apelacji albo nie zrozumieć ich znaczenia dla sprawy.

Rodzina jest w złej sytuacji materialnej, sprawa miałaby miejsce znowu w układach tego prowincjonalnego miasteczka, ja zaś staram się im pomóc ile mogę, jestem właściwie ich jedynym doradcą, ale znam się na mediach a nie na prawie i sam potrzebuję pomocy.
Właściwie ostateczną decyzję muszą podjąć jutro lub pojutrze. Proszę o komentarze, a gdyby ktoś chciał poświęcić tej sprawie więcej czasu – o kontakt telefoniczny o każdej porze (kom. 510-566-600).

Tadeusz W. Drwal
 
Czytając Pański post mam nieodparte wrażenie, że w całej tej sprawie nie ma osoby bez winy. :what:
A co do konkretów to:
a) osobiście nie czekalbym na złożenie kasacji przez Prokuraturę. Jeżeli opisywana sprawa nie była sprawą aresztancką (to jest wobec oskarżonegoo nie zastosowano tymczasowego aresztowania), to prawdopodobnym jest że Prokuratura jednak przeboleje porażkę, a nie będzie sobie szukać na siłę roboty (choć oczywiście nie jest to reguła),
b) moim zdaniem adwokat skladając kasację, powinien jak najbardziej wyeksponować fakt, iż zostały przyjęte błędne ustalenia co do masy motocykla - w tej sytuacji zamiast pisać jedno zdanie, dużo lepiej jest np dołączyć folder w którym podane są dokładne paramenty sprzętu, w tym oczywiście i waga. Można też przeprowadzić wstępne wyliczenia, wskazujące z jaką prędkością mógł jechać motocyklista, oraz że koresponduje to z zeznaniami świadków.

W tym momencie dochodzimy jednak do tej nieszczęsnej pręskości:
[cytat="TWD58":75kybmfx]Wypadek. Wieczór, teren zabudowany. Skręcający w lewo kierowca zajechał drogę motocykliście jadącemu z naprzeciwka, którego w ogóle nie zauważył. (...) Dwóch świadków zeznaje, że motocykl jechał 70-80 km/h, dwaj rzeczoznawcy obliczają szybkość na 104 do 117 km/h w oparciu o niezbyt dokładną dokumentację miejsca wypadku i uszkodzenia pojazdów.
[/cytat:75kybmfx]
O ile mnie pamięć nie myli, to dopuszczalna prędkość na terenie zabudowanym to 50 km / h. W związku z tym nawet te 70 - 80 km/h to dużo za dużo, a w związku z tym motocyklista świadomie łamiąc przepisy ruchu drogowego, jest przynajmniej współwinnym zaistniałego zdarzenia.
 
Adwokat dostał ode mnie pełny podręcznik serwisowy motocykla, zawierający nawet numery ram poszczególnych wariantów i miał go dołączyć do apelacji wraz ze stosownymi wyjaśnieniami, ale tego nie zrobił.

W sytuacji gdy adwokat przez rażące zaniedbanie nie przedstawił tych dowodów podczas apelacji, to czy Sąd Najwyższy w ogóle weźmie je pod uwagę? Jeśli tak, to byłbym wdzięczny za podanie podstawy prawnej lub trochę szersze wyjaśnienie, bo zasadniczo słyszałem opinie, że dowody nie przedstawione podczas apelacji są pomijane podczas kasacji .
 
Bo co do zasady Sąd kasacyjny nie zajmuje się ustaleniami faktycznymi, tylko pawem, czyli najlepiej wszystkie braki atakować od strony prawnej czyli np. że zaniechał wszechstronnego wyjasnienia sprawy i takie tam. Są w kpk przepisy, które o tym mówią.
 
Powrót
Góra