Wypadek w Holandii (z udziałem policji i ambulansu), brak poszkodowanych, co dalej?

  • Autor wątku Autor wątku tisza2
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
T

tisza2

Nowy użytkownik
Dołączył
11.2013
Odpowiedzi
2
Witam,
kilka dni temu miałam wypadek samochodowy, mianowicie:
Padał deszcz, wracałam do domu z pracy, jakieś 600m od domu na zakręcie wyskoczyło jakieś czarne zwierze, wcisnęłam odruchowo hamulec przez co auto wpadło w poślizg, przód zarzuciło w prawo, następnie ja próbowałam odbić w lewo ale gdy auto zbliżało się na lewy pas zobaczyła z naprzeciwka jadący samochód. By nie doszło do kolizji znów odpiłam w prawo przez co wylądowałam w rowie dachując. Auto do kasacji, ja cała i zdrowa, drobne obdrapania od szkła z bólem w szyi trafiłam na ambulans. Na szczęście jechałam jakieś 40 może 45km/h, na drodze jak mój mąż twierdzi, na której można jechać 80. Gdy sanitariusz mnie usztywniali policja zadała pytanie co się stało, szybko pokrótce wyjaśniłam (na tyle na ile mogłam po angielsku). Po 30 min na miejscy był już mój mąż - policja wzięła od niego numer telefonu i adres gdzie obecnie mieszkamy(chociaż nie jesteśmy zameldowani).
I na tym skończyła się cała sprawa, ze szpitala wyszłam po godzinie badań, policjantka tylko zadzwoniła czy ok.
I co dalej...:o
Policja nie potrzebował dokumentów, ani prawa jazdy ani dokumentów od auta... no nic. Ani żadnej notatki nie dostaliśmy, nawet jak dzwoniłam to powiedzieli że tylko zezłomować auto i już... Czy to normalna procedura?
Czy może po czasie przyjść mandat (chociaż nie wiem bo przepisów nie złamałam).
A i czy brak zameldowania może coś nam zaszkodzić w tym?

Z góry dziękuję za odpowiedź...
 
Powrót
Góra