S
slawek184
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 08.2026
- Odpowiedzi
- 1
Witam. Pracuje w firmie zajmującej się wszelkiego rodzaju wyrobami z blach (cięcie, gięcie). 2 tyg temu dźwigałem w pracy krążek blachy o wadze 200kg i cos przeskoczyło mi w plecach. Sam w ten dzień zwolniłem się z pracy i pojechałem na SOR. Tam oczywiście RTG, leki przeciwbólowe i do domu. RTG nic nie wykazało, dostałem skierowanie na rezonans- termin koniec września. Przebywam obecnie na L4. Leki pomagają, z pracy dzwonią i pytają kiedy wrócę. Problem w tym, że chce to zgłosić jako wypadek w pracy, żeby L4 było płatne 100%. Firma smukała się chyba z behapowcem i mówią, że jeżeli wpiszemy w protokole że dźwigałem taki ciężar (200kg)to nie będzie uznane jako wypadek w pracy. Mówią, że należy wpisać poniżej 50kg. Coś mi tu śmierdzi. Dodam tylko, że wielokrotnie zgłaszałem przełożonemu ponadnormatywne ciężary i nic z tym nie robili, kierownik średnio interesował się moja pracą w ten dzień i nie wyznaczył mi nikogo do pomocy. Prosiłem sam o pomoc, ale inni byli zajęci gadulstwem(nagranie z kamery) i nie za bardzo ich to obchodziło. Przebywam na L4 już od dwóch tygodni a z pracy ciągle telefony, że po co to sam dźwigałem, że nikt mi nie kazał, że po co to zgłaszać. Co mam robić?